Związany z żużlem na dobre i na złe

Piotr Bednarczyk
Stanisław Miedziński - kto z kibiców żużla nie zna tego byłego zawodnika i trenera Apatora Toruń?

Stanisław Miedziński - kto z kibiców żużla nie zna tego byłego zawodnika i trenera Apatora Toruń?

<!** Image 2 align=none alt="Image 171963" sub="Stanisław Miedziński wspiera karierę swojego syna Adriana Fot. Archiwum">Urodzony w 1962 roku w Kłodawie rozpoczął treningi w Łodzi, bo tam akurat chodził do szkoły. Ale szybko „wypatrzyli” go torunianie. Załatwili miejsce w technikum samochodowym oraz przyszkolnym internacie i ściągnęli go do naszego klubu. Jeździł w nim od 1981 roku. Przez dziewięć lat zdążył zdobyć drużynowe mistrzostwo Polski, brązowy medal w tych rozgrywkach oraz mistrzostwo Polski par klubowych zarówno wśród seniorów, jak i juniorów. Znany był jako solidny ligowy zawodnik. Najwyższą średnią uzyskał w 1987 roku (aż 2,35 pkt na bieg), co dało mu 12. miejsce w kraju.

Niestety, karierę przerwał już w wieku 27 lat. 6 lipca 1989 roku podczas finału mistrzostw Polski par klubowych (wówczas w jednym biegu jeździło sześciu zawodników) został wywieziony w bandę i złamał nogę. Wskutek komplikacji nie wrócił już na tor i przedwcześnie się z nim rozstał.

<!** reklama>- Ale płynnie przeszedłem do trenowania drużyny - mówi Stanisław Miedziński. - W 1990 roku byłem najmłodszym trenerem w lidze i zdobyłem od razu z chłopakami mistrzostwo kraju! Ale już pół roku później przestałem się podobać działaczom Apatora i nasze drogi się rozstały. Na pół sezonu trafiłem do Rybnika.

Miał też trenerskie epizody w Łodzi i Warszawie, ale bardziej poświęcił się własnej firmie, którą założył. Produkuje ubrania robocze.

- Nie ukrywam, że dzięki temu mogę pomagać mojemu synowi Adrianowi, który też jeździ na żużlu - twierdzi pan Stanisław. - Wiadomo, że jak się pracuje „na swoim”, można sobie wszystko inaczej zorganizować. Dlatego jeżdżę z Adrianem na krajowe zawody, czasami też za granicę. Ostatnio byłem w słoweńskim Krsku, gdzie syn wystąpił w eliminacjach do Grand Prix. Na drugi dzień miał mecz ligowy w Tarnowie, więc w powrocie wystąpiłem w roli kierowcy. Ale tak to już jest, że ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś. A to Adrian musiał odpocząć przed kolejnymi zawodami, a nie ja.

Adrian jest już bardziej utytułowanym zawodnikiem od swojego ojca. Przez pewien czas Miedziński - senior opiekował się też braćmi Emilem i Kamilem Pulczyńskimi. Uczył ich żużla, gdy zaczynali kariery.

Stanisław Miedziński twierdzi, że na hobby nie ma czasu. To raczej speedway pozostaje jego nieustannym hobby. Ale na motocykl żużlowy już go nie ciągnie. Jeśli już, to woli wsiąść na swoją yamahę virago i na niej pojeździć.

- O moją kondycję dbają zaś dwa psy - śmieje się były żużlowiec. - Sporo z nimi spaceruję albo ja wsiadam na rower, a one biegają wokół.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie