48 godzin przy maszynie do gry to dla nich norma

Adam Luks
Z Jolantą Celebucką, kierowniczką Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Toruniu rozmawia Adam Luks.

Z Jolantą Celebucką, kierowniczką Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Toruniu rozmawia Adam Luks.

<!** Image 1 align=left alt="Image 81270" >Hazard uzależnia, to nie tajemnica. Jaka jest jednak skala tego zjawiska w Polsce, gdzie kasyna i salony gry nie są, mimo wszystko, tak popularne, jak na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych?

Uzależnienie od hazardu nie jest w Polsce może tak odczuwalne, jak alkoholizm czy narkomania, ale problem istnieje. Nasila się zresztą w szybkim tempie. Dotyczy to jednak nie tyle kasyn, co przede wszystkim automatów do gry. Tych urządzeń jest zatrzęsienie, stoją w większości barów, nie ma żadnego problemu z dostępem do nich. Nic dziwnego, że coraz więcej młodych ludzi próbuje tego rodzaju rozrywki. I popada w tarapaty.

Skoro problem tak szybko narasta, dlaczego tak mało się o tym mówi?

Dobre pytanie. Rzeczywiście, profilaktyka w tym przypadku praktycznie nie istnieje. O problemie nie mówi się na wywiadówkach, na zajęciach wychowawczych. Brakuje też szerszych ogólnopolskich programów profilaktycznych. Co gorsza, rodzice również bagatelizują to zjawisko. Rzadko rozpoznają w nim zagrożenie dla swoich dzieci. Polska młodzież uzależnia się od hazardu za parawanem niewiedzy.

Jakie są typowe objawy takiego uzależnienia?

<!** reklama>Głównym sygnałem powinny być problemy w życiu emocjonalnym, straty finansowe i rodzinne, również zawodowe. Nałogowi hazardziści często spóźniają się do pracy, nie wywiązują się ze swoich obowiązków, zamiast pracować myślą tylko o swojej grze. Burzą też relacje ze znajomymi, głownie dlatego, że pożyczają pieniądze i nie oddają. Istnieją również symptomy fizyczne, na przykład ciągłe przemęczenie. Jeden z moich pacjentów potrafił spędzić przy maszynie 48 godzin. Grał tak długo, aż krew puszczała mu się z nosa. Wtedy szedł do domu, spał kilka godzin i wracał do salonu.

Spróbujmy porównać uzależnienie od hazardu z alkoholizmem i narkomanią. Istnieje wiele zbieżności?

Owszem, występują tu podobne mechanizmy uzależnienia. Nałogowi hazardziści, podobnie jak osoby uzależnione od alkoholu czy narkotyków, wchodzą na pewnym etapie w świat iluzji i zaprzeczeń. Zniechęcenie kolejną przegraną mija u nich bardzo szybko. Łatwo na nowo się zapalają do gry. Zielone światło na ulicy czy trzy szóstki w telewizorze traktują jak pewny zwiastun tego, że akurat dziś będą mieć szczęście. Grają i znów przegrywają.

A w którym momencie uznają, że już dość, że potrzebują pomocy?

Różnie. Najczęściej wtedy, gdy ich długi urastają do kilkuset tysięcy złotych, a zdruzgotana rodzina coraz bardziej naciska na wizytę u specjalisty.

Jak wygląda w tym przypadku terapia?

Najczęściej stosuje się terapię poznawczo-behawioralną. Pracujemy na pewnych schematach myślowych próbując łamać mechanizmy uzależnienia. Podstawą jest oczywiście abstynencja – definitywne zerwanie z hazardem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie