Ani Polak, ani Niemiec, tylko Ślązak

Przemysław Łuczak
Rozmowa z JERZYM GORZELIKIEM, przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska.

Rozmowa z JERZYM GORZELIKIEM, przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska.

<!** Image 2 align=right alt="Image 170357" sub="Fot. Archiwum">Wziął Pan udział w spisie powszechnym drogą internetową?

Nie, poczekam na rachmistrza, żeby sprawdzić, jak pracują ci, od których zależy rzetelne przeprowadzenie spisu. Zadeklaruję, oczywiście, narodowość śląską. Tak samo jak dziewięć lat temu, podczas poprzedniego spisu.

Czym jest dla Pana poczucie śląskości?

Dla części ludzi deklarujących śląską narodowość w spisie powszechnym jest to demonstracja przywiązania do regionu, ale niekoniecznie wiążąca się z jakimś konkretnym zobowiązaniem. Dla mnie natomiast z poczucia śląskości wynika moja droga polityczna i zaangażowanie w Ruch Autonomii Śląska.

Jak śląskość ma się do polskości?

Jestem obywatelem polskim i działam na rzecz takiej reformy państwa, która w moim przekonaniu będzie korzystna zarówno dla Górnego Śląska, jak i Polski. Natomiast nie uważam się za Polaka w sensie narodowym, jestem Ślązakiem. Nie widzę zresztą w tym nic dziwnego, bo w wielu państwach europejskich żyją ludzie, którzy nie podzielają tożsamości narodowej większości obywateli. W Polsce również.

<!** reklama>Kiedyś jednak mówił Pan o swojej ograniczonej lojalności wobec Polski...

Ruch Autonomii Śląska mówi o sprawach dość zasadniczych i czasami trzeba prowokować, chcąc zmusić innych do zastanowienia się nad nimi. Doświadczenie ostatniego roku uczy bowiem, że politycy wolą rozmawiać o katastrofie smoleńskiej, a nie o tożsamości obywateli Rzeczypospolitej Polskiej czy relacjach między władzą centralną a regionami. Osobiście uważam, że lojalność obywatela wobec państwa zawsze powinna być warunkowa. To w końcu państwo jest dla obywatela, a nie odwrotnie.

Skąd pomysł reaktywowania klubu piłkarskiego 1 FC Katowice, który w 1939 r. polskie władze zdelegalizowały, bo został zdominowany przez Niemców?

Od kilku lat klub znowu istnieje. Żeńska drużyna uczestniczy w rozgrywkach ekstraligi, natomiast męska w A-klasie. Ten klub jest prawdziwą legendą górnośląskiej piłki nożnej. Był pierwszym klubem z tego regionu, który został wicemistrzem Polski. Dał też reprezentacji kraju pierwszego zawodnika, a później wychował najprawdopodobniej najwybitniejszego zawodnika, jaki kiedykolwiek grał w polskiej lidze, czyli Ernesta Wilimowskiego. Choćby tylko z tych względów warto było odwołać się do tej pięknej tradycji. Natomiast gdyby te fakty z 1939 r., za pomocą których ten klub usiłuje się dyskredytować, potraktować serio, należałoby zdelegalizować również wiele innych polskich klubów, np. warszawską Legię, która przez znaczący okres swojego istnienia była klubem reżimowym.

Czy śląskość to „przyjęcie zakamuflowanej opcji niemieckiej”?

Uważam, że poglądy Jarosława Kaczyńskiego są anachroniczne i szkodliwe dla Polski. Mamy do czynienia z chorą wizją państwa, a także cyniczną grą obliczoną na zbliżające się wybory parlamentarne, aby wokół różnych fobii i lęków, fałszywych stereotypów zmobilizować jakąś część społeczeństwa. Zaskoczyło mnie jednak, że Jarosław Kaczyński, za którym stoi przecież cały sztab i niemałe pieniądze, tak nieudolnie wciela ten plan w życie. Sugestie, że ktoś, kto deklaruje narodowość śląską, ukrywa w istocie swoją niemiecką tożsamość, są obraźliwe. Niemniej ta burza, do której doszło wbrew intencjom Jarosława Kaczyńskiego, ma dobre skutki dla Górnego Śląska, bo znowu mówi się nie tylko o nim, lecz również o konieczności nowego spojrzenia na polskie regiony i tożsamość obywateli naszego kraju.

Po słowach Jarosława Kaczyńskiego przybędzie osób deklarujących narodowość śląską?

Myślę, że i tak byłoby ich więcej niż dziewięć lat temu. W 2002 r. narodowość śląską zadeklarowało ponad 170 tysięcy osób. Wypowiedzi polityków PiS spowodują jednak, że będzie ich jeszcze więcej. Myślę, że od teraz będziemy mogli mówić o pewnej nieokreślonej liczebnie kategorii, mianowicie o „Ślązakach Kaczyńskiego”, którzy zadeklarowali śląskość na złość prezesowi PiS. Być może wywołał on tę burzę z premedytacją, by potem móc podważyć wyniki tego spisu, ale większa liczba deklaracji narodowości śląskiej pozostanie faktem.

Czym jest Ruch Autonomii Śląska?

Ruch Autonomii Śląska jest stowarzyszeniem, które postuluje przekształcenie Rzeczypospolitej Polskiej w państwo regionalne, w którym regiony będą miały prawo do tej dojrzalszej formy samorządności, czyli autonomii regionalnej. Jestem przekonany, że kiedyś wszystkie polskie regiony upomną się o status szerszej lub węższej autonomii. Polska jest bowiem państwem zbyt scentralizowanym, które zdecydowanie za mało kompetencji i funduszy przekazało na szczebel regionalny. Przypuszczam, że liderem dążenia do dojrzałej decentralizacji, obok Górnego Śląska, będzie Wielkopolska.

Autonomia nie jest dążeniem do oderwania się od Polski?

Te zarzuty nie mają żadnych podstaw i wynikają z pewnej filozofii Jarosława Kaczyńskiego. Uważa on, że nie należy ufać obywatelom, natomiast obywatele powinni bezgranicznie ufać władzy. Sądzę, że nowoczesne społeczeństwo powinno być oparte na wzajemnym zaufaniu obywateli i państwa. Władzy jednak zawsze trzeba patrzeć na ręce, co w warunkach państwa z autonomicznymi regionami jest łatwiejsze niż w państwie scentralizowanym. Zakładamy, że do 2020 r. autonomia będzie namacalną rzeczywistością, że konstytucja będzie pozwalała każdemu regionowi na ubieganie się o taki status.

Podziela Pan opinię Kazimierza Kutza, że Śląsk to kraina „wycyckana”?

Tak, choć w tej „cytrynie” zostało jeszcze sporo soku, bo wciąż Śląsk jest jednym z najbogatszych regionów w Polsce. Ale kiedy uświadomimy sobie, jak wielka była różnica między zamożnością Górnego Śląska, a innych regionów w okresie międzywojennym, to dzisiaj widać gołym okiem ślady rabunkowej gospodarki. Widać, jak bardzo został on wyeksploatowany, jak wielkie są szkody ekologiczne.

Kiedy Ślązakom było lepiej, w czasach PRL czy teraz?

Oczywiście, że teraz. Za PRL Ślązacy masowo opuszczali swój region, po części z powodów ekonomicznych, ale również dlatego, że coraz mniej czuli się tutaj u siebie. Edward Gierek dokonał wymiany Ślązaków i części mieszkańców Pomorza za zachodnioniemieckie marki w ramach tzw. łączenia rodzin. Dziś jest inaczej, bo żyjemy w społeczeństwie demokratycznym, gdzie nikt nie zabrania choćby mówić po śląsku. Kiedyś za to uczniów niekiedy upokarzano w szkole. Dziś takie przypadki są sporadyczne i istnieją instrumenty pozwalające się przed tym bronić. Możemy metodami demokratycznymi realizować polityczne cele jako wspólnota i Ruch Autonomii Śląska stara się to robić.

W ostatnich wyborach samorządowych po raz pierwszy kandydaci ruchu weszli do sejmiku śląskiego...

Akceptacja społeczna dla naszej koalicji z PO i PSL jest dość duża, choć współpraca z ogólnopolskimi partiami nie wszystkim się podoba. Specyfika naszego ugrupowania sprawia jednak, że współpraca na szczeblu regionalnym nie oznacza akceptacji dla działań rządu centralnego. Nasz stosunek do niego może być mniej lub bardziej krytyczny, ale w naszym przekonaniu każdy rząd ma za dużo władzy i czas, żeby podzielił się nią z regionami.

Co daje koalicja z PO?

Jesteśmy tylko jednym z podmiotów koalicji, w której dominuje PO, ale niewątpliwie nasze znaczenie jest większe niż gdybyśmy pozostawali w opozycji. Staramy się wpływać np. na kwestie edukacji regionalnej, są przygotowywane założenia podręcznika edukacji regionalnej. Możemy też w pewnym stopniu ukierunkowywać dyskusję o historii i teraźniejszości Górnego Śląska, „zarażać” polityków ogólnopolskich partii pochodzących z naszego regionu bardziej regionalnym myśleniem, bo z tym jest pewien problem w całym kraju.

RAŚ weźmie udział w wyborach parlamentarnych?

W ograniczonym zakresie, bowiem wystawimy swoich kandydatów tylko do Senatu. Uważam, że wystawianie własnych list do Sejmu byłoby tylko demonstracją, bo trzeba przecież przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy w skali ogólnopolskiej. Najprawdopodobniej nie przyjmiemy także żadnych propozycji startu z list partii ogólnopolskich.

Teczka personalna

Jerzy Gorzelik, samorządowiec i kibic Ruchu Chorzów

Ma 39 lat, od 2003 r. jest przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska. Działacz samorządowy - od wyborów w 2010 r. jest członkiem zarządu województwa śląskiego. W wyborach uzyskał ponad 13 tys. głosów, zdobywając jeden z trzech mandatów RAŚ w sejmiku (8,5 proc. głosów). Historyk sztuki, dr nauki o sztukach pięknych. Wykładowca akademicki - Uniwersytet Śląski i Śląska Wyższa Szkoła Zarządzania w Katowicach.

Żona Aleksandra, trzy córki: Barbara, Anna i Maria. Zainteresowania: piłka nożna - jest kibicem Ruchu Chorzów, turystyka górska i kajakowa.

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
arek

Nie ma czegos takiego jak narod slaski- jest tylko zakamuflowana opcja niemiecka- w tym sie WYJATKOWO zgadzam z PIS i Kaczorem. Oprocz tego nienawidze PIS.

H
Henryk Kleszczowski

Polak to obywatel RP - zgodnie z Konstytucją: "My Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczpospolitej..."
Tu naród jest wspólnotą obywatelską. Niestety naród jest w Polsce - w świadomości większości Polaków - wspólnotą etniczną. Czyli większość Polaków nie rozumie Konstytucji. Chwała tym, którzy taką preambułę napisali, mimo że tożsamość narodowa większości Polaków od niej odbiega. Odróżnianie przynależności narodowej od obywatelstwa prowadzi do tego, że obywatelstwo postrzega się tylko jako zespół praw i obowiązków. Ciekaw jestem, jaką Jerzy Gorzelik swoje polskie obywatelstwo wypełnia treścią. Czy powiedziałby o sobie "gente Silesius natione Polonus"? Obawiam się, że - nie. Cały spór wokół śląskości toczy się niestety poza refleksją nad istotą przynależności narodowej i sensem obywatelstwa, co Gorzelikowi zapewne jest bardzo na rękę; to dla niego atut, że jego przeciwnicy nie trafiają do sedna sprawy. Sądzę, że Jerzy Gorzelik tę sprawę przemyślał. Jako nacjonalista, pojęcie narodu na pewno starał się zgłębić. Dąży on do utworzenia odrębnego narodu śląskiego - narodu złożonego z mieszkańców Górnego Śląska i Opolszczyzny - chcąc, aby ugruntowała się śląska odrębność polityczna, obywatelska, w ramach autonomii. A autonomia - nie odłączenie się od Polski - jest jego celem, bo uważa on , że autonomia jest w obecnych warunkach najstosowniejszym sposobem wyodrębnienia - stworzenia- narodu. Mamy tu do czynienia z separatyzmem narodowym.

H
Henryk Kleszczowski

Polak to obywatel Rzeczpospolitej

P
Przemysław Łuczak

W polskiej Konstytucji jest również artykuł 14, który pozwolę sobie w calości zacytować: "Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu". A to oznacza, że nikt nie może dziennikarzowi dyktować co ma pisać, a czego nie pisać, z kim rozmawiać i o czym. Można co najwyżej nie czytać tego, co napisał i nie zajmować się tym.
Natomiast o pochodzenie to może pytać tylko rachmistrz spisowy lub inny urzędnik państwowy w uzasadnionych prawem sytuacjach. I nikt więcej. W punkcie 1 art. 51 Konstytucji jest napisane: "Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby".
Polecam więc lekturę Konstytucji. Jest budująca.

t
tutejszy

To Pan nie znasz Konstytucji. Każdy ma prawo osobę publiczną, a taką jest dziennikarz, zapytać o jego poglądy na dany temat oraz o pochodzenie, bo to daje odpowiedz na pytanie, czy przestrzega prawa dziennikarskiego i jest bezstronny, czy kieruje się emocjami i jest nieobiektywny. Oczywiście jak ktoś nie chce to nie musi odpowiadać ale każdy ma prawo zapytać. Coś sie Panu pomieszało bo takiego zakazu prawnego nie ma. Nie wiedział Pan? Tak więc nie strasz Pan ludzi łamaniem Konstytucji. Nikt tu Pana nie atakował za Pana pochodzenie. Chyba nie wstydzi się Pan swojego pochodzenia bo ja nie. Jestem Polakiem i czuję się Polakiem, co napisałem w ostatnim spisie powszechnym. A kto kim sie czuje to jego sprawa ale niech się nie wstydzi swojego pochodzenia.

G
Gość

Nie tylko kilka razy nam tego Gorzelika lansowano w Nowościach, ale za każdym razem podwójnie jeszcze w wydaniu bydgoskim, jak tym razem. Tam nad Brdą felietonistę z tym hołubieniem tego nieciekawego Landsmann'a solidnie pogoniono - za co Cześć i Chwała Bydgoszczy - to tutaj nam w Toruniu zasłonił się paragrafem Konstytucji.
W święta będzie dużo wolnego czasu na poszperanie w archiwum Nowości, czy to nie czasem zawsze jeden i ten sam jest od dyżurnej prezentacji tej 'persony non grata' nam.

o
odp.

Pewnie, że nam z nimi nie po drodze. Ale zawsze znajdą się gdzieś jakieś insze co to domagają się pieszczot perkalikowych.

m
mam pytanko

Przecież tego Gorzelnika to już tutaj kilka razy lansowano. Przecież Pomorze nigdy do Śląska nie należało. Wracajcie do Czech. Ja z wami nie chcę. To o co tutaj chodzi? Przecież to nie nasz problem. Deja vu mamy, czy co?

s
stary

Strachy na Lachy, perkalikowy flisaku Macieju. Krzyżacy* z Torunia nie dadzą się przepędzić "prawdziwym Polakom". Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...
* W innych dzielnicach Polski mieszkańcy Torunia od dawien dawna nazywani są pieszczotliwie Krzyżakami albo i nawet Krucyfiksami. Tyz piknie.

F
Flisak

Wkoło Macieju, będziemy krzyżaków lać, prać i z Torunia nad Ren gnać.

s
stary

Niestety, upływ czasu jest bezlitosny i od wojny trochę lat już upłynęło.

M
Maciej

Komu mają służyć takie wywiady, udzielane i przeprowadzane przez osoby które wojny nie zaznały ?
My przedwojenni Bydgoszczanie przeżyliśmy wojnę i mamy żywo w pamięci "Bydgoską Krwawą Niedzielę" i strzelaninę do bezbronnych wychodzących z Kościoła Klarysek po porannej Mszy Św, przez "V kolumnę" !
Panu o imieniu Adolf z 'szajtelkiem i wąsikiem' też chodziło TYLKO o "korytarz" przez Nasze Pomorze z Reichu do Królewca, a skończyło się utratą przez Polskę 2/3 terytorium, ponad 20 mln istnień naszych rodaków i grabieżą całego majątku narodowego. Teraz kiedy Odbudowaliśmy Kraj ze zgliszczy wojennych i zagospodarowaliśmy przyznane nam prawnie przez Wielką Trójkę Ziemie Odzyskane, znaleźli się chętni którym zachciewa się powtórzyć ten sam numer... ze skokiem na kasę.
Obacwaj panowie - udzielający i przeprowadzający wywiad - mieli szczęście urodzić się, spędzić szczęśliwe dzieciństwo i żyć w miarę jak na tamte czasy udanie pod opiekuńczymi skrzydełkami białego Gołębia Pokoju.
Nie byli w nocy budzeni jak ja o godzinie 2- gej by zabrać mu Ojca na egzekucję !

P
Przemysław Łuczak

Tylko moją sprawą jest moje nazwisko, pochodzenie i to, gdzie jest mój dom. Odsyłam do Konstytucji RP, zwłaszcza do art. 52. A tak w ogóle, czyżbyśmy byli na "ty"? Warto pamiętać, że w Internecie nikt nie jest anonimowy.

p
perkalot

To wracaj do dum.

S
Stary Ślązak

Będę popierał Pana Gorzelika dopóki będzie walczył o autonomię Śląska! Zastanówcie się Gorole skąd się to wzięło!
Ano z Waszej głupoty!

Dodaj ogłoszenie