Azja w cztery miesiące

Michał Malinowski
Jan Mela
Jan Mela MWMedia
Udostępnij:
Jan Mela to 26-latek, o którym głośno zrobiło się przed 11 laty, gdy wraz z podróżnikiem Markiem Kamińskim zdobył dwa bieguny Ziemi w ciągu jednego roku. Tego wyczynu dokonał jako pierwszy niepełnosprawny.

Do Torunia przyjechał w środę, by podczas spotkania w Ratuszu Staromiejskim podzielić się wrażeniami ze swojej ostatniej czteromiesięcznej podróży po Azji, podczas której samotnie odwiedził Tajlandię, Kambodżę, Wietnam, Laos, Malezję, Singapur oraz Birmę.

- Kocham podróże za to, że uczą mnie otwartości na ludzi - mówi Jan Mela. - Bardzo często wpaja się nam, że powinniśmy żyć zachowawczo, nie ufać innym, trochę zamykać się na nich. Życie w niektórych miejscach na świecie, niekiedy bardzo odległych, wygląda zupełnie inaczej, jednak ludzie pozostają ludźmi i to oni mnie fascynują.

Codzienność Azjatów, ich entuzjastyczne podejście do życia zafascynowały go najbardziej. Jan Mela zaznacza, że ci ludzie nie mają lekko. Ciężko harują za nędzne wynagrodzenie, w czym, niestety, duży udział mają władze. Tak jest choćby w Kambodży.

- Ludzie pracują za śmieszne pieniądze na przykład szyjąc ubrania, które my nosimy na co dzień. Rząd Kambodży ustala wysokość minimalnej płacy. To właśnie polityka takich państw sprawia, że ludzie żyją w strasznych warunkach - dodaje Jan Mela. - Choć doskonale wiedzą, czym jest bieda, są niezwykle otwarci, dużo bardziej życzliwi niż na przykład Europejczycy. Przez cztery miesiące pobytu w Azji zetknąłem się z wieloma różnymi osobami, które nigdy nie odmówiły mi pomocy. Zapraszały mnie do swoich domów, częstowały kawą, herbatą, a nawet czymś mocniejszym.

W podróż Jan Mela wybrał się samotnie. Autostopowe wypady nie są mu jednak obce. Zjechał m.in. Norwegię, Szwecję, Czechy, Ukrainę i Gruzję. Do tego jeszcze należy doliczyć wyprawy górskie - w tym zdobycie szczytów Kilimandżaro i Elbrus oraz wyprawę wspinaczkową na liczącą ponad 1000 metrów ścianę skalną El Capitan w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Z organizacją i logistyką młody podróżnik daje sobie doskonale radę.

- Dzięki temu, że podróżowałem sam, mogłem poznać tak wielu wspaniałych, zwykłych ludzi. Naprawdę, podczas podróży wcale nie odczuwałem strachu - zaznacza Jan Mela. - Nie przerażały mnie warunki życia. Wręcz przeciwnie. Nocowałem w hotelikach czy pokojach, w których spało się po osiem osób. W taki właśnie sposób zawierałem nowe znajomości, a przy okazji planowałem trasę na następny dzień. Nieraz było tak, że gdy szedłem ulicą, ktoś mnie zaczepiał, bo chciał porozmawiać. Nie miałem z tym żadnego problemu.

Do tej pory Jana Melę szczęśliwie omijały jakieś niebezpieczne przygody. Podczas ostatniej wyprawy do Azji ta dobra passa została przerwana. Na szczęście podróżnikowi nie stało się nic złego.

- To było na początku roku w Kambodży - wspomina Jan Mela. - Właśnie wybuchły protesty w związku z polityką rządu wobec pracowników fabryk, zajmujących się produkcją odzieży. Pewnego dnia postanowiłem sobie pochodzić po jednym z miast - między wojskiem a protestującymi. Wówczas naocznie się przekonałem, jak traktowani są ludzie. Część z nich została wywieziona przez wojsko i rozstrzelana. W mediach nawet o tym nie wspomniano.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie