reklama

Badacze IPN rozpoczęli poszukiwania grobów ofiar Fortu XV. Bardzo liczą na Państwa pomoc

Szymon Spandowski
Świadkowie mówią, że z dolnych kondygnacji fortu słychać było krzyki torturowanych. W katowni na Rudaku można było wylądować za posiadanie niemieckiego talerza.

Na Rudaku nie ma tablicy, nie ma pomnika ani wojennego cmentarza. Czasami jednak ktoś stawia przy bramie Fortu XV znicz. Pamięć o tym, co działo się za bramą warowni w 1945 i 1946 roku jest tu wciąż żywa. Przekonali się o tym zresztą pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, gdy kilka dni temu pojawili się na Rudaku, aby szukać mogił. Jedna z mieszkanek osiedla, widząc toczącą się po wybojach koparkę, wyszła przed dom.
- Panowie z MZD? Będziecie nam drogę w końcu równać? - zapytała.
- Nie - odpowiedzieli przybysze.
- A, to w takim razie przyjechaliście szukać grobów - odparła.

Kiedyś pisaliśmy o niemieckim nauczycielu ze szkoły na Stawkach, który podczas okupacji, przed Bożym Narodzeniem, swoim podopiecznym grał na skrzypcach polskie kolędy, aby dzieci ich nie zapomniały. Miał czyste sumienie, więc nie opuścił miasta gdy zbliżał się front. Po jego przejściu nauczyciel został aresztowany. Trafił do Fortu XV i tam zginął. Po publikacji tego artykułu odezwało się kilka osób, których bliscy również zostali tam uwięzieni.

Zobacz także:

Uniwersam, Solaris Center i... Nowe Centrum Torunia w dołku [ZDJĘCIA]

Obóz, którym od lutego do połowy 1945 roku zarządzali Rosjanie, a później kontrolę nad nim przejęło Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, był teoretycznie przeznaczony dla ludności niemieckiej. Wiele wskazuje jednak na to, że większość jego więźniów doskonale mówiła po polsku.

- Mamy wspomnienie jednego z mieszkańców Rudaku o członku rodziny pana Bagińskiego, pierwszego polskiego burmistrza Podgórza - mówi Marcin Orłowski, badacz wojennych dziejów miasta, który zabiegał o przeprowadzenie poszukiwań. - W 1945 roku pani Bagińska znalazła kilka wyrzuconych talerzy z hitlerowskimi gapami. Wzięła je do domu, dokąd później wpadli Rosjanie. Zobaczyli te talerze, uznali, że jest Niemką i zabrali. Spędziła rok na Forcie XV i pięć lat na Syberii.

Dzięki odnalezionym dokumentom wiadomo, że tylko w lipcu 1945 roku w forcie przebywało 663 internowanych, w tym 219 kobiet oraz 15 dzieci i osób w zaawansowanym wieku. Świadkowie wspominają, że z dolnych kondygnacji fortu słychać było krzyki i jęki katowanych. Brutalne przesłuchiwania mieli prowadzić ludzie w cywilnych ubraniach i z opaskami na rękach.

Córka jednej z więźniarek wspomina, że pod bramą fortu stały tłumy kobiet, które starały się dostarczyć swoim bliskim jakąś żywność. Matka, z którą udało jej się zobaczyć została tak mocno pobita, że miała całe nogi sine. Prosiła, przytulając mocno córkę, aby ta nie przychodziła, bo bała się, że spotka ją to samo, a kiedy córka nie posłuchała, prosiła dalej, aby przynajmniej nie chodziła jedną z dróg, bo tam miało leżeć wielu zmarłych. Martwi mieli być wynoszeni w jutowych workach, chociaż są również relacje o tym, że byli wynoszeni na noszach, bądź też rzucani na wóz i wywożeni poza mury fortu.

- Część więźniów z pewnością zmarła z powodu chorób, część wskutek intensywnych przesłuchań i egzekucji - mówi Michał Siemiński z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Warunki w forcie były fatalne. Jedna z więzionych torunianek wspominała na przykład o tym, jak wydawało jej się, że ma w kieszeni jeszcze sporo okruchów chleba. Kiedy jednak po nie sięgnęła, żeby zaspokoić wieczny głód okazało się, że miała kieszeń wypełnioną wszami.

Zobacz również:

1000 plus zastąpi 500 plus? Nowy program PiS dla rodzin

Liczba ofiar Fortu XV nie jest znana, ale być może wyniosła nawet kilkaset osób. Badacze z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN-u sprawdzają przekazane przez świadków informacje szukając grobów. Na razie zakończono pierwszy etap poszukiwań, drugi nastąpi po analizie pierwszych prac, które nie przyniosły rezultatu. Jak dotąd żadnej mogiły nie znaleźli. Za pośrednictwem "Nowości" prosimy wszystkich, którzy mogą pomóc w zapełnieniu tej wciąż jeszcze białej plamy w historii Torunia o pomoc.

Na informacje dotyczącą grobów a także samego obozu pracy czekają Michał Siemiński z IPN: michal.sieminski@ipn.gov.pl oraz nasz toruński badacz, w sprawę bardzo zaangażowany Marcin Orłowski tel. 500-157-900. Można je również kierować na adres redakcji „Nowości” przy ulicy Podmurnej 31.

Zobacz także:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
szponiasty

Razem przez obóz przeszło 2464 więźniów, z Torunia i okolic - zachowała się Księga Główna Więźniów Śledczych. Chodziło o wyłowienie elementu niemieckiego, który mógł mieć związek z upadłą machiną zbrodni III Rzeszy. Oczywiście ludzie czynili z nich piekło tak jak w Młynie w Aleksandrowie. Aczkolwiek wątpię szczerze w setki pomordowanych.

p
pm3

Moją matkę przez 4 lata wszy żarły w niemieckim obozie pracy. Nad nią i jej koleżankami nikt się nie użalał. Niemcy to zaczęli i tak skończyli.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3