Bezrobotny, czyli gorszy...

Jolanta Szul-CioczekZaktualizowano 
Co jest najtrudniejsze, gdy szuka się zatrudnienia? Każdy bezrobotny ma swoją odpowiedź, zwykle jednak powtarzają się słowa: czekanie, niepewność, stres z powodu topniejących oszczędności, szkodliwe stereotypy.

<!** Image 3 align=none alt="Image 225977" sub="Po utracie pracy najpierw pojawiają się szok i rozczarowanie, następnie - neutralna ulga, potem euforia, po której następuje nieodwracalna tendencja spadkowa z aktywnością zastępczą, frustracją, nudą i depresją, po których z kolei dopadają bezrobotnego obawy finansowe, uzależnienia oraz utrata więzi społecznych. Od pierwszego szoku do utraty więzi mija około pół roku. Fot. THINKSTOCK">- Wysyłam dokumenty i... czekam. Jeśli zadzwonię za wcześnie, pomysłą, że ich poganiam, jeśli za późno, uznają, że jestem osobą bierną i bez zaangażowania. Moja aplikacja jest ważna tylko dla mnie. Pracujący mają wiele ważniejszych spraw: terminy, zadania, obowiązki. Mają też pieniądze. Może dlatego moja desperacja irytuje ich i przeszkadza. Obiecują, że pozostaniemy w kontakcie lub każą czekać. A to trudne... - Pani Katarzyna nie kryje emocji. Szuka pracy od roku.

Pani Teresa jeszcze przed końcem wypowiedzenia zaczęła intensywnie szukać. Miesiąc po zwolnieniu dobyła trzy rozmowy kwalifikacyjne: - „Będą się o mnie bić”, cieszyłam się, a tymczasem nikt nie zadzwonił... Sama dopytywałam - kobieta uśmiecha się gorzko. Mija piąty miesiąc starań i, jak mówi, coraz jej trudniej znaleźć motywację. - Kiedyś sądziłam, że wystarczy się wysilić, a pracę znajdę. Niestety. Mam coraz mniej energii i czasu. Zawsze irytowali mnie ludzie niezorganizowani, a teraz sama taka jestem - surowo ocenia siebie i sytuację.

Od szoku do utraty więzi społecznych

Bezrobotni przeżywają podobne emocje. Ich natężenie i kolejność ilustruje krzywa Clarke’a. Znajdują się na niej kolejno: najniżej położone szok i rozczarowanie, następnie neutralna ulga, najwyżej na skali umieszczona euforia, po której następuje nieodwracalna tendencja spadkowa z aktywnością zastępczą, frustracją, nudą i depresją, po których z kolei pojawiają się obawy finansowe, uzależnienia oraz utrata więzi społecznych. Od pierwszego szoku do utraty więzi mija około pół roku. Czasu na znalezienie pracy jest jeszcze mniej.

Szok i rozczarowanie towarzyszą wszystkim, nawet jeśli zwolnienie było tylko kwestią czasu. Potem przychodzi ulga, bo w przeszłość odchodzą minusy dotychczasowej pracy. - Już od dawna było źle. Ktoś podpisał się pod moim projektem, zabrakło dla mnie wizytówek, choć inni dostali. To było trudne, więc zwolnienie przyjęłam z ulgą - mówi o swoich przeżyciach pani Teresa. Po chwilowej uldze wielu bezrobotnych odczuwa niemal euforię. Godziny dotychczas spędzane w pracy teraz wypełniają nowe obowiązki. Bezrobotny wiezie babcię do lekarza, robi zakupy, kopie ziemię w ogrodzie - bo jest w domu. On i rodzina drobne korzyści biorą za dobrą monetę. Niesłusznie. Tzw. aktywność zastępcza to początek obniżania się nastroju i motywacji. Trudny do uchwycenia moment, gdy sprawy zaczynają iść w złą stroną. To też ostatni dzwonek, aby rozpocząć aktywne poszukiwanie zatrudnienia. Niestety, na to często już nie wystarcza czasu. Tymczasem, jak przekonuje Wiesława Janaszek, doradca zawodowy z Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w Bydgoszczy, szukanie pracy to zajęcie na cały etat. - Przygotowanie dokumentów aplikacyjnych osobno do każdego z potencjalnych pracodawców, uaktualnienie profili zawodowych na takich portalach, jak LinkedIn, GoldenLine, Profeo wymaga sporo czasu.

Doradca podpowiada, że najlepiej zacząć od odnowienia znajomości, które zaniedbaliśmy. To właśnie znajomi wiedzą o ofertach pracy, które nie są ogłaszane w prasie i Internecie. Dlatego trzeba wyjść z domu i otworzyć się na ludzi, to wymaga jednak pokonania niechęci do spotykania się ze znajomymi i przyznania się do bycia bezrobotnym.

<!** reklama>

Stan zakaźny

- Jestem bezrobotna - powiedziałam kiedyś zapytana o to, co robię. Na tym skończyła się rozmowa o pracę, choć padło jeszcze kilka grzecznościowych zdań - pani Małgorzata wspomina początki swoich poszukiwań. Nie pracuje od kilku lat. Zwolnienie dostała krótko po powrocie z urlopu wychowawczego. Podobnie jak ona większość szukających pracy czuje, że słowa: „bezrobotny” i „na zasiłku” zamykają wiele drzwi. Odstraszają pracodawców i znajomych, jakby można było się „tym” zarazić. Szukają więc innych określeń, dlatego są „szukającymi pracy”, „pozostającymi bez pracy”, „funkcjonują poza rynkiem pracy”.

Pracodawcy przypisują bezrobotnym wiele negatywnych cech, m.in. kłótliwość, niechęć do pracy, spóźnialstwo. - Potrafią zadzwonić po 9.00, zaczynając rozmowę od „Nie obudziłem?”. I dziwią się, gdy mówię, że wstaję o 6.30 - irytuje się pan Piotr, któremu znalezienie pracy zajęło ponad pół roku. - Najtrudniej było ich przekonać, że chcę pracować poniżej kwalifikacji - wspomina. - Zamiast zwrócić uwagę przede wszystkim na moje kompetencje, zastanawiali się, co ze mną nie tak, skoro tak długo szukam.

Bezrobotni zauważają, że nawet niektórych pracowników urzędów pracy drażni to, że ludzie niemający pracy odbierają telefon w sklepie, centrum handlowym, na placu zabaw. - Nie chcę cały czas siedzieć w domu i czekać, aż ktoś zadzwoni - mówią szukający zatrudnienia. Rekrutujący zaś dziwią się, gdy kandydat do pracy nie pamięta, do jakiej firmy składał aplikację. - W ciągu tygodnia aplikowałam do 17 firm, przez te kilka sekund, kiedy dzwoni telefon i ktoś się przedstawia, nie sposób przypomnieć sobie wszystkich stanowisk i firm, do których złożyłam papiery - wyjaśnia pan Piotr.

Bez pracy są zarówno ludzie z niskimi kwalifikacjami, jak i z otwartym przewodem doktorskim, wysokiej klasy fachowcy, podwładni i szefowie. - Każdy z nas może stracić pracę, a bezrobotny przypomina nam o tym, więc łatwiej go unikać, niż konfrontować się ze swoim strachem - wyjaśnia Anna Dudek, doradca zawodowy z CIiPKZ, gdzie m.in. prowadzi zajęcia grupowe na temat motywacji i organizowania czasu.

Poza kontrolą

Perfekcyjnie przygotowana aplikacja i dobre zaprezentowanie się podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie gwarantują pracy. - Trzeba umieć zobaczyć to, na co nie mamy wpływu. Zaproszenie na rozmowę potwierdza, że jesteśmy interesujący, dobrze przygotowaliśmy dokumenty. Decyzja pracodawcy jest już poza naszym wpływem - wyjaśnia Anna Dudek i zachęca do nagradzania się za małe sukcesy. Wielu ma z tym problem. Pani Małgorzata, która właśnie odświeża kwalifikacje na studiach podyplomowych, wyznaje: - Czuję, że nie mam prawa odpoczywać i cieszyć się, bo nie zarabiam. Dotarło do mnie, że wypadłam z rynku pracy. Koledzy z roku mówią z większą pewnością siebie, używają słów, których czasem nie rozumiem, żądają, gdy ja ledwo ośmielam się prosić.

Nawet od szukania pracy trzeba odpocząć. - Zatrudnieni mają ramy czasowe wyznaczone pracą. Bezrobotni sami muszą ustalić, ile godzin dziennie będą szukać pracy, a kiedy zrobią sobie od tego wolne - mówi Anna Dudek.

Pani Agnieszka, która jest bez pracy od kilku miesięcy, zauważa: - Gdy pracowałam, już rano wiedziałam, co mam zrobić w danym dniu. Oczywiście, czasem ramy uwierały, ale dopiero teraz widzę, jak bardzo ułatwiały życie.

Pani Anna z kolei zauważa, że wraz z pracą straciła poczucie uczestniczenia w czymś ważnymi i stały kontakt z szerokim gronem ludzi.

Bez odzewu

- Zaczynałam wierzyć, że CV wraz z moimi kompetencjami giną w czarnej dziurze - słyszymy od pani Katarzyny. Przygotowanie dokumentów aplikacyjnych opanowała do perfekcji. - Piszę tak dobry list motywacyjny, że po lekturze sama bym się zatrudniła - żartuje. Wysłała dokumenty do około 400 firm. Nie licząc zaproszeń na rozmowy, tylko trzy razy potwierdzono, że listy dotarły do pracodawcy. Kobieta mówi, że milczenie tej drugiej strony zniechęca. Trudno codziennie, od nowa robić coś, gdy brak odzewu. - Sytuacja bez pracy to czas kryzysu, dlatego szukający potrzebują wsparcia grupy, doradcy zawodowego, coacha lub psychologa, którzy pomogą odnaleźć motywację do działania, podpowiedzą, jak zwiększyć swoje szanse na rynku pracy. Czasem potrzebna jest nowa strategia szukania, rozszerzenie lub zmiana kwalifikacji - podpowiada doradca zawodowy Wiesława Janaszek.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3