Białoruski mistrz polityki lawirowania

Przemysław Łuczak
„Problemem Białorusi jest to, że nie ma tam wolnych mediów. Obraz, który przedstawia Łukaszenka w kontrolowanych przez siebie mediach, Białorusini uważają za prawdziwy”.

„Problemem Białorusi jest to, że nie ma tam wolnych mediów. Obraz, który przedstawia Łukaszenka w kontrolowanych przez siebie mediach, Białorusini uważają za prawdziwy”.

Rozmowa z dr. ARKADIUSZEM CZWOŁKIEM, politologiem z UMK

Dlaczego władza prezydenta Łukaszenki na Białorusi jest tak trwała?<!** reklama>

Pierwsze wybory w 1994 roku Aleksander Łukaszenka wygrał demokratycznie. O ile w latach 90. miał on 50-60-procentowe poparcie, to dzisiaj wynosi ono tylko 30 proc. Ale nawet gdyby ostatnie wybory były uczciwe, to prawdopodobnie Łukaszenka i tak by je wygrał, choć dopiero w drugiej turze. Problemem Białorusi jest to, że nie ma tam wolnych mediów. Obraz, który przedstawia Łukaszenka w kontrolowanych przez siebie mediach, Białorusini uważają za prawdziwy. Stałym elementem jego strategii jest straszenie różnymi zagrożeniami, Unią Europejską, Polską czy Stanami Zjednoczonymi. Pozytywne jest jednak to, że mimo monopolu Łukaszenki w mediach, obecnie nieomal połowa Białorusinów ufa bardziej prasie niezależnej niż rządowej. Ale zmiany w społecznej mentalności Białorusinów, której cechą są bierność i łatwość podporządkowywania się władzy, zachodzą bardzo powoli. Musimy pamiętać o strachu zwykłych Białorusinów przed represjami, które zniechęcają do aktywnej działalności opozycyjnej.

Jak ocenia Pan politykę Unii wobec Łukaszenki?

Pierwsze próby dialogu z Łukaszenką w latach 90. nic nie dały. Ponowne ożywienie kontaktów w 2008 roku było konsekwencją zajęcia Abchazji i Osetii Południowej przez Rosję i jej ataku na Gruzję. Unia obawiała się, że Rosjanie mogą chcieć jeszcze silniej objąć strefą swoich wpływów również Białoruś. Dlatego zaproponowano jej pomoc gospodarczą w zamian za stopniową demokratyzację. Unia nie potrafiła jednak wyciągnąć konsekwencji wobec Łukaszenki, gdy nie dotrzymywał kolejnych zobowiązań, jak choćby zapewnienia wolności prasy. W Mińsku powstały trzy niezależne gazety, ale już po pół roku zniknęły z obiegu, na co Unia nie zareagowała. Z przedstawionych przez UE warunków Łukaszenka nie wypełnił żadnego, a dotyczyły one, m.in., zmian w ordynacji wyborczej, gwarancji wolnych i rywalizacyjnych wyborów.

Dlaczego Łukaszenka nic sobie nie robi z zachodnich sankcji?

Ponieważ dotkliwe byłyby dla niego jedynie sankcje ekonomiczne, ale UE nie potrafi się na nie zdecydować, nie tylko ze względu na dobro społeczeństwa białoruskiego, ale także z powodu sprzecznych interesów gospodarczych państw europejskich na Białorusi. Obecnie jej największym problemem jest płynność finansowa. Obserwujemy wprawdzie medialną wojnę rosyjsko-białoruską, ale tak naprawdę Białoruś od połowy lat 90. była dotowana przez Rosję, która dostarczała jej tanią ropę naftową. Gdy doszło do kryzysu we wzajemnych stosunkach i Rosja podniosła znacząco ceny ropy, Łukaszenka zaczął zbliżać się do Unii. Teraz jednak obserwujemy proces odwrotny. Po wyborach prezydenckich Białoruś zwróciła się do Rosji o 2 mld dolarów kredytu, które prawdopodobnie dostanie. Zresztą Łukaszenka stosuje zasadę rolowania długów. Pożycza pieniądze od Unii, żeby spłacać nimi rosyjskie kredyty, a żeby oddać unijne długi, zaciąga pożyczki w Rosji. Ale oprócz tego, że lawiruje pomiędzy Rosją a Unią, Łukaszenka umacnia rolę regionalnego lidera, rozwijając relacje z Kazachstanem, Ukrainą czy Gruzją, co pozwala mu osiągać dodatkowe korzyści polityczne.

Czy Polska robi wszystko, co powinna wobec Białorusi?

Nasze możliwości są niewielkie. Oczywiście możemy wspierać opozycję, m.in., uchwalając w Sejmie rezolucje, ale jest to głównie wyraz solidarności z Białorusinami. Sankcje ekonomiczne uderzyłyby przede wszystkim w zwykłych obywateli, a tego nie chcemy. Natomiast tworzenie list przedstawicieli białoruskich władz, którzy mają zakaz wjazdu do Polski czy Unii, bardziej jest gestem politycznym niż rzeczywistą dolegliwością.

Czy polska fundacja mająca wspierać białoruską opozycję to dobry pomysł?

Nie wiązałbym z nią szczególnych nadziei. Takich fundacji, mających pomagać Białorusinom, jest już wiele, jednak dofinansowywanie tamtejszych organizacji jest trudne. Ograniczenia prawne na Białorusi uniemożliwiają przekazywania im pieniędzy. Bardzo dobrym pomysłem było wprowadzenie darmowych wiz dla Białorusinów. Kiedy kosztowały kilkadziesiąt euro, dla większości z nich były one za drogie. Pożyteczne mogłoby być otwarcie unijnych rynków pracy dla Białorusinów i pomoc dla niezależnych mediów. Polski program telewizyjny Biełsat nadawany za pośrednictwem satelity Astra, jest dostępny ledwie dla paru procent ludności Białorusi.

Jak można pomóc Polakom na Białorusi?

Dziś funkcjonują tam dwa związki Polaków. Ten, z którym Polska chce współpracować, jest nielegalny, natomiast Łukaszenka uznaje związek Stanisława Siemaszki, który nawet nie mówi po polsku. Oficjalne dane statystyczne mówią o 300 tysiącach Polaków na Białorusi, ale do polskości może się przyznawać nawet milion osób. Polska jest w trudnej sytuacji, bo kiedy próbuje nakładać restrykcje, Łukaszenka od razu uderza w Związek Polaków. Należy więc prowadzić bardzo wyważoną politykę, która chroniłaby interesy ludności polskiej w tym kraju, a jednocześnie domagać się zdecydowanie od Łukaszenki respektowania jej praw.

Jakie są widoki na demokratyzację Białorusi?

Raczej niewielkie. Obecnie protesty obejmują tylko Mińsk. Jak na 10-milionowe państwo mają one niewielki zasięg, na ulice wychodzi najwyżej 10-15 tys. ludzi. Choć białoruska opozycja ciągle mówi o zjednoczeniu, to ostatnie wybory pokazały, że znowu skończyło się tylko na deklaracjach. Większość społeczeństwa nie identyfikuje się z opozycją, co jest poniekąd efektem polityki Łukaszenki. Z jednej strony bowiem prześladuje on opozycję, z drugiej jednak stara się zapewnić obywatelom skromne, ale stabilne życie. Niskie płace i emerytury zasilane są dopłatami z rozbudowanego systemu rozdawnictwa socjalnego. W tej chwili tylko głęboki kryzys gospodarczy mógłby zmusić białoruskiego prezydenta do ustępstw w sprawie demokratyzacji kraju i poszukiwania dróg kompromisu z opozycją.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie