Cenny puchar należał do Brodnicy przez dwadzieścia minut

Redakcja
Sparta musi się zadowolić jednym tytułem - mistrza IV ligi. W finale Pucharu Polski Lech Rypin pokonał brodniczan 1:4. Rywalizację o koronę króla strzelców przegrał też Grzegorz Bała.

Sparta musi się zadowolić jednym tytułem - mistrza IV ligi. W finale Pucharu Polski Lech Rypin pokonał brodniczan 1:4. Rywalizację o koronę króla strzelców przegrał też Grzegorz Bała.

<!** Image 2 align=none alt="Image 174207" sub="Kapitan &quotSparty">Spotkanie z Lechem Rypin szeroko relacjonowaliśmy w internecie. Po pierwszym spotkaniu w korzystniejszej sytuacji byli lechici. Zwycięstwo 2:1 przed rewanżem w Brodnicy stawiało ich w roli faworyta.  Teoretycznie Sparcie przed własną publicznością wystarczyłaby wygrana 1:0, ale każdy kto oglądał mecz w Rypinie, wiedział jak trudne miało to być zadanie.

Spotkanie początkowo układało się po myśli brodniczan. W 22 minucie Arkadiusz Kozłowski wypuszczony na wolne pole przepychał się w pojedynku biegowym z obrońcą Rypina. Sędzia uznał, że defensor Lecha pomagał sobie przy piłce ręką i wskazał "wapno". Do "jedenastki" podszedł Kozłowski, który zdecydował się na strzał w środek bramki. Rumiancew miał piłkę na ręku, ale uderzenie było na tyle silne, że go
przełamało i futbolówka szczęśliwie przekroczyła linię. Kibice oszaleli. Na murawę poleciały serpentyny. Taki wynik premiował gospodarzy.

Puchar był bliżej Brodnicy tylko do 46 minuty. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy obrońców wspomógł interwencją golkiper Iwan Felde, który wyekspediował piłkę na aut. Z tego fragmentu futbolówka została przegrana do Moszczyńskiego, który plasowanym strzałem po długim słupku pokonał brodnickiego bramkarza. W drugiej połowie punktowali już tylko goście.

<!** reklama>- Mam troszeczkę niedosyt, ale chyba było widać, że wygrała drużyna lepsza piłkarsko - komentuje dla "Nowości" Dariusz Kołacki, trener Sparty. - Nie ukrywajmy, że teoretycznie przed samym finałem Rypin był faworytem. Walką do końca, grą z charakterem mogliśmy plany pokrzyżować. W rewanżu niepotrzebna była ta bramka na 1:1 w doliczonym czasie gry. Ten gol zniechęcił mój zespół, który pokazał charakter. Zrobili to, co było w ich mocy. To były nasze maksymalne możliwości. Widać było różnicę klas. Oni grali piłką, a my biegaliśmy.

Ostatecznie kapitan Piotr Lamka odebrał puchar za drugie miejsce.

Po tym spotkaniu brodniczanie po raz ostatni zagrali w IV lidze przeciwko Zdrojowi Ciechocinek. Po bramkach Mirosława Ratkowskiego jr. i Grzegorza Bały Sparta pokonała zespół z uzdrowiska 1:2. Tym sposobem zdobyła mistrzostwo IV ligi i przypieczętowała awans z pierwszego miejsca.

Kibice liczyli, że w ostatnim spotkaniu najlepszy snajper ekipy z Brodnicy podreperuje swój dorobek bramkowy i wyprzedzi w klasyfikacji Krzysztofa Kretkowskiego z Cuiavii Inowrocław oraz Jarosława Maćkiewicza z Flisaka Złotoria. Niestety, "Profesor" przy jednym trafieniu ze Zdrojem zdobył łącznie 23 bramki. Kretkowski w ostatniej kolejce strzelił jeden, a Maćkiewicz dwa gole, ustalając liczniki na 25 bramkach.

Zobacz galerię: Cenny puchar należał do Brodnicy przez dwadzieścia minut

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie