Emocje kipiały do samej kreski

Zdjęcia: Robert Małecki, Karol Piernicki Tekst: Karol Piernicki
Mimo że mieli do przejechania 408 km, rozstrzygnięcia zapadły na „kresce” ostatniego etapu. Przy wiwatującej publiczności pierwsi na metę wjechali zawodnicy z Grudziądza.

Mimo że mieli do przejechania 408 km, rozstrzygnięcia zapadły na „kresce” ostatniego etapu. Przy wiwatującej publiczności pierwsi na metę wjechali zawodnicy z Grudziądza.

Kibice towarzyszyli kolarzom we wszystkich miejscach, które odwiedzał peleton. - Miku wygrał, czy był drugi? - krzyczały po jednej z lotnych premii dzieci, obserwujące przebieg drugiego etapu zawodów, rozgrywanego w okolicach Jabłonowa Pomorskiego i na ulicach tego miasta.

Miku to oczywiście Mateusz Mikulicz. Kolarz Stali Grudziądz urodził się w mieście, gdzie przecinają się węzły kolejowe w kierunkach Grudziądza, Torunia, Brodnicy i Olsztyna. Fani ściskali kciuki, a idol nie zawiódł. Od początku jechał w czołówce.

<!** reklama>- On się ściga w żółtej koszulce - próbowali rozpoznać „swojego” w szybko przemykającym peletonie.

Na pozytywną ocenę wyścigu, obok sukcesu sportowego, składa się także laurka, jaką wystawiają wszyscy obserwatorzy. - Wyścig był bardzo dobrze zorganizowany, a do tego emocjonujący dla fanów - podsumował Ludo Smeyersz z Belgii, komisarz międzynarodowej Unii Kolarskiej UCI na ten wyścig. - Rzadko się zdarza, żeby wyścig juniorów zorganizowany był na światowym poziomie.

ALKS Stal Grudziądz, która jest organizatorem tej imprezy, stanęła po raz kolejny na wysokości zadania. Jednak, jak podkreślają w klubie, pomoc wszystkich osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie jest bardzo ważna.

- Podziękowania należy złożyć wszystkim, od policjantów i strażników miejskich zabezpieczających ruch, po sponsorów, bo oni fundowali nagrody, koszulki, a nawet przekazywali auta, którymi za peletonem mogli jechać sędziowie - wymienia Jerzy Szczublewski, dyrektor wyścigu. - Po raz kolejny życzliwym okiem patrzyły na nas władze miast, w których rozgrywaliśmy etapy.

Dopisała również aura. Od czwartku do niedzieli świeciło słońce i wiał lekki wiaterek, co sprzyja walce na trasie. Mały deszcz spotkał kibiców tylko w Grudziądzu, ale na szczęście miało to miejsce już po finiszu niemal wszystkich zawodników.

Z nieba padało jednak krótko i dekoracja odbyła się bez problemów. - Ten deszczyk to łzy szczęścia, bo wygrał nasz kolarz - żartowali kibice zgromadzeni wokół podium.

Dodajmy, że puchar redakcji „Nowości Grudziądz”, która patronowała tej wspaniałej imprezie, wraz z nagrodą rzeczową trafił dla najlepszego grudziądzkiego zawodnika - Mateusza Mikulicza.

Zobacz galerię: Emocje kipiały do samej kreski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie