Minął tydzień: Emil nie zdążył się przywiązać

Piotr Bednarczyk
Udostępnij:
Krótko i na temat. Tak załatwili sprawę uzupełnienia składu za żużlowców, którzy odeszli, działacze KS Toruń.

Grigorij Łaguta, Jason Doyle i Kacper Gomólski zmienili dwóch najlepszych i najgorszego seniora w naszej ekipie. Myślę, że Łaguta to godne zastąpienie Emila Sajfutdinowa. Wychodzi na zero. Doyle to wielka niewiadoma. Od Darcy Warda lepszy nie będzie. Za to będzie bardziej obliczalny. Z kolei Gomólski od Tomasza Golloba (tego z dyspozycji z sezonu 2014) dużo gorszy być nie może, bo to wydaje się niemożliwe. Może być tak samo, albo lepiej. Tak więc mamy niemal taki sam dream team, jak z tego roku. Z tym, że nie będzie ośmiu minusowych punktów. A do tego trzeba się liczyć z lepszą atmosferą w klubie i drużynie. No i pamiętajmy o konkurencji. A tu dwie potęgi (Stal Gorzów i Fogo Unia Leszno) oraz wielkie niewiadome (Betard Sparta Wrocław, Spar Falubaz Zielona Góra) i „pewniaki”, które krzywdy torunianom nie powinny wyrządzić (Grupa Azoty Unia Tarnów, Stal Rzeszów, GKM Grudziądz). Wygląda na to, że zdobycie medalu dla „Aniołów”, przy braku jakiegoś horrendalnego pecha, powinno być „oczywistą oczywistością”. Jest jeszcze jednak małe „ale”. Muszą porozumieć się jak najszybciej z Chrisem Holderem, bo sprawa podpisania kontraktu z Australijczykiem coś dziwnie się ciągnie.
* * *
Toruń będzie miał o tyle fajny skład, że ma do dyspozycji dwóch cennych juniorów. W każdej chwili Paweł Przedpełski czy Oskar Fajfer będą mogli zastąpić któregoś z seniorów, który akurat nie będzie miał dnia. I stanie się to z korzyścią dla samych naszych młodzieżowców, bo jazdy w tym roku mieli zdecydowanie za mało. Szkoda, że groźnej kontuzji doznał Wiktor Kułakow, bo byłoby to kolejne zabezpieczenie. Nie wiadomo kiedy i w jakiej formie wróci na tor. A ten rok pokazał, że w młodym chłopaku drzemią spore możliwości.
* * *
GKM dostał się (zakładam, że przebrnie przez proces licencyjny) do ekstraligi bocznymi drzwiami, co niektórzy mu wytykają. A ja uważam, że grudziądzanie zrobili wręcz przysługę ekstralidze, że chcą w niej wystartować. Mam tylko nadzieję, że działaczy nie poniesie i nie skończą jak Włókniarz, Wybrzeże, Polonia czy Start. Bo mają dość komfortową sytuację. Przy kłopotach tarnowian i rzeszowian być może wystarczy skompletować oszczędnościowy skład „rzemieślników”, płacić na czas i spokojnie, bez popadania w długi, utrzymać się w lidze.
* * *
Wrócę jeszcze do Sajfutdinowa i jego decyzji, że opuszcza Toruń. Nie wysłuchał nawet ostatecznej oferty KS-u i wybrał Fogo Unię Leszno. Za to dostało mu się od internautów. Że liczy się tylko kasa, że zero przywiązania do dotychczasowego klubu... A ja akurat pretensji do Emila nie mam. O jakim przywiązaniu bowiem mowa? Jeździł w Toruniu zaledwie rok - i to za czasów innego właściciela. Bez przesady więc z tym przywiązaniem. Swoją robotę wykonał solidnie, był najlepszy w Unibaksie. Dostał lepszą ofertę gdzie indziej (ilu z tych krytykujących nie zmieniłoby pracodawcy, gdyby dostali taką propozycję?), to się na nią zdecydował. Dziękujemy Emilu i - być może - do zobaczenia jeszcze kiedyś w naszych barwach. Ekipa Rosjanina i tak ładnie się zachowała, informując o planach już teraz. Mogła do końca udawać zainteresowanie jazdą w KS-ie (zdarzały się już takie przypadki, w których zawodnicy, mając zawarte porozumienie gdzie indziej, do końca negocjowali z innym klubem - proszę mi wierzyć!), ale podziękowała za zainteresowanie już teraz. Dzięki temu torunianie mogli szybko zareagować, co zresztą zrobili.
* * *
Jeśli ktoś mnie wkurzył w przypadku Sajfutdinowa, to działacze z Leszna. I po co były te gadki, że nie będą zawierać wysokich kontraktów, że urealniają umowy? Działali - jak widać - z pełną premedytacją. Skoro Sajfudinow zdecydował się na dogadanie z nimi nawet przed wysłuchaniem ostatecznej oferty z Torunia, to można się jedynie domyślać, jaką dostał ofertę. Ale taki jest polski żużel. Nie powinno się nikomu źle życzyć, bo gdybym taki był, to wyraziłbym nadzieję, że Unia skończy jak Włókniarz czy Wybrzeże. Ale nie bądźmy socjalistami - jeśli kogoś stać, to niech płaci ile chce. Tylko po co te wcześniejsze zapewnienia o oszczędnościach? Dla mnie to po prostu kłamstwo i wiocha. A my mamy przy okazji odpowiedź dla tych, którzy tęsknią za powrotem tego, by to kluby rządziły Ekstraligą Żużlową. Przecież to już przerabialiśmy i wyszedł jeden kocioł. Każdy kierował się swoim interesem, jedności czy solidarności nie było żadnej. Postępowanie lesznian dobitnie pokazuje, że prezes Polskiego Związku Motorowego Andrzej Witkowski słusznie zrobił biorąc towarzystwo za pysk, bo do demokracji ono jeszcze nie dorosło.
* * *
Mieliśmy w tym tygodniu historyczne wydarzenie. Po raz pierwszy toruński zespół zagrał w naszym mieście w rozgrywkach najwyższej klasy europejskich pucharów. I to jak zagrał! Koszykarki Energi miały przegrać wszystkie mecze, a tu o mało nie zdobyły kompletu punktów w dwóch spotkaniach, bo przypominam, że tydzień wcześniej w Orenburgu przegrały minimalnie, prowadząc w pewnym momencie naprawdę wysoko. Zdziwiło mnie tylko małe zainteresowanie kibiców. Historyczny moment w toruńskim sporcie, bilety wcale nie takie drogie, a tu sporo wolnych miejsc w hali przy ulicy Bema. Czy nie po to torunianki wystartowały w Eurolidze, żeby wypełnić trybuny w komplecie? Coś mi mówi, że przesadzono z ostrożnością w zapowiedziach przed Euroligą. Że Energa nigdy nie będzie faworytem, że nie ma szans, itd. W takim układzie być może kibice potraktowali mecz z Turczynkami jako sparing. Mam nadzieję, że po środowym zwycięstwie już tak spotkań w Eurolidze nie potraktują. I że mecze ligowe nie będą się kończyły takimi wynikami, jak w Polkowicach, gdzie zawodniczki Energi, po powrocie z Orenburga, przegrały pierwszy raz w tym sezonie w lidze. Bo dla mnie to był ewidentnie efekt dalekiego wyjazdu do Rosji.
* * *
Koszykarze Polskiego Cukru wygrali z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Jest to o tyle cenne, że przerwali serię trzech porażek. Cenne podwójnie, że przed nimi trzy arcytrudne mecze - ze Śląskiem we Wrocławiu, z AZS-em Koszalin u siebie i Asseco Gdynia na wyjeździe. Ewentualna porażka z dąbrowianami mogłaby wprowadzić nieco nerwowości w szeregach torunian, a tak zadomowili się w środku tabeli i można powiedzieć, że to jest to, czego od nich oczekujemy. Trudno bowiem było liczyć na to, że beniaminek będzie rozdawał karty, zwłaszcza że jest w ekstraklasowym towarzystwie kimś kompletnie nowym. I zapewne jeszcze nieraz zapłaci frycowe. Jeśli będzie się trzymał środka tabeli, nie będzie więc źle.
* * *
Nieoczekiwanie rewelacją rozgrywek I ligi siatkarek stały się Budowlanki. Zespół wygrał wszystkie sześć spotkań i został liderem rozgrywek. Zmieniona w połowie drużyna stanowiła duży znak zapytania, ale widać, że zmiany wyszły jej na dobre. Choć - oczywiście - nie ma żadnej pewności, że ekipa Mariusza Soi za chwilę przegra z rzędu sześć razy, bo liga jest dość wyrównana. Na razie jednak dość konsekwentnie torunianki ze słabszymi rywalkami wygrywają pewnie, zaś w trudniejszych pojedynkach grają do końca, triumfując w tie-breakach. A to też się liczy, bo dodaje drużynie charakteru i pewności siebie. Po jednej czy drugiej wygranej w piątym secie w kolejnych przypadkach ręce trzęsą się mniej. W każdym razie powiedzenie „kobieta zmienną jest” w przypadku naszych siatkarek nie obowiązuje. Na szczęście.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie