Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Monika Kobylińska, kapitan żeńskiej reprezentacji Polski w piłce ręcznej przed MŚ: - Chcemy spełnić marzenia i robić wielkie rzeczy!

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Monika Kobylińska jest najbardziej doświadczoną zawodniczką w naszej drużynie narodowej, w której wystąpiła 97 razy, strzelając 329 goli. To już czwarty mundial rozgrywającej CSM Bukareszt
Monika Kobylińska jest najbardziej doświadczoną zawodniczką w naszej drużynie narodowej, w której wystąpiła 97 razy, strzelając 329 goli. To już czwarty mundial rozgrywającej CSM Bukareszt ZPRP/Paweł Bejnarowicz
- Najwyższa pora, aby także kobieca reprezentacja Polski w piłce ręcznej wystąpiła na igrzyskach! Rozmawiamy o tym w drużynie, zresztą żaden sportowiec nie ukrywa, że występ w turnieju olimpijskim to jedno z największych marzeń. Takie, o które na pewno powalczymy do ostatniej minuty spędzonej na parkiecie - powiedziała tuż przed rozpoczęciem mistrzostw świata kapitan naszej kadry Monika Kobylińska. Aby zapewnić sobie udział w turnieju kwalifikacyjnym do IO w Paryżu, Biało-Czerwone muszą awansować do czołowej "ósemki" MŚ. Dzisiaj inaugurują występy w turnieju meczem z Iranem. Duńskie Herning, godz. 20.30.

Ile więcej wiecie o sobie po ostatnim turnieju towarzyskim, w którym przeciwniczkami były Islandki, dziewczyny z Angoli oraz gospodynie z Norwegii i zajęłyście drugie miejsce?
Przede wszystkim jesteśmy bardziej przygotowane do rywalizacji w mistrzostwach świata, to był ważny turniej właśnie pod tym kątem. Zaszło kilka zmian w naszym składzie i na pewno brakowało nam wspólnych minut na boisku oraz zmierzenia się z rywalkami europejskimi, jak i tymi spoza Starego Kontynentu. Zdobyłyśmy dodatkowe doświadczenie, widzę w zasadzie same plusy wynikające ze startu w Posten Cup. Nawet taki, że pokazał nam aspekty, nad którymi musiałyśmy popracować jeszcze tuż przed rozpoczęciem rywalizacji w mistrzostwach świata

Jakie są te najważniejsze pozytywy?
Przećwiczyłyśmy różne warianty – w defensywie i w ataku – mogłyśmy wreszcie grać wiele minut w obronie 5–1 oraz 6–0, trener stosował je zamiennie. Myślę, że w niektórych meczach jedno ustawienie funkcjonowało lepiej, a w innych sprawdzało się to drugie. Zyskałyśmy pewność siebie, już wiemy, że w obu jesteśmy gotowe walczyć skutecznie. Byłyśmy maksymalnie skoncentrowane, nie gubiłyśmy skupienia, co także jest bardzo istotne. Cieszą 2 zwycięstwa, a porażka z Norweżkami zaledwie dwiema bramkami nie martwi. Pokazałyśmy dużo dobrej piłki ręcznej, co na pewno buduje zespół. Mamy dobrą atmosferę, wierzymy w to, co robimy. Mecze mistrzowskie są oczywiście inne, ale naprawdę dużo z doświadczenia wynikającego z Posten Cup możemy wyciągnąć.

Mecze mistrzowskie to nie będzie jednak nowość dla tej drużyny.
Nie. I uważam, że dorosłyśmy już, dojrzałyśmy do rywalizacji o najwyższe stawki. Oczywiście, są wśród nas zawodniczki, dla których będą to pierwsze mistrzostwa, ale one także mają wielką motywację. A właśnie ta mieszanka doświadczenia i młodości, świeżości debiutantek jest zawsze przepustką do tego, żeby robić wielkie rzeczy.

Z jakimi zatem konkretnymi nadziejami przystępujecie do mistrzostw świata?
Naszym głównym celem jest wejście do pierwszej ósemki, ponieważ wiemy, że prawdopodobnie te miejsca dadzą możliwość startu w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. To cel, o którym głośno mówimy, ale oczywiście będziemy się koncentrować na każdym meczu po kolei. Bo mamy świadomość, że wszystkie spotkania i punkty będą się liczyć w końcowym rozrachunku.

Aż wierzyć się nie chce, że nasza żeńska reprezentacja, która wcale nie tak dawno temu zajmowała czwarte miejsca na świecie, nigdy nie wystąpiła w igrzyskach.
No właśnie, trzeba to wreszcie zmienić, nadeszła już na to najwyższa pora! Rozmawiamy o tym często w drużynie, zresztą chyba żaden sportowiec nie ukrywa, że igrzyska olimpijskie to jedno z największych marzeń. Takie, o które na pewno będziemy walczyć do ostatniej minuty spędzonej na parkiecie.

W pierwszej fazie MŚ oczekuje się od was pewnego wyjścia z grupy...
...i nie są to oczekiwania na wyrost, my też do tego tak właśnie podchodzimy. Na mistrzostwach świata na każde spotkanie wychodzi się po to, aby wykonać najlepiej swoją robotę, bo żaden mecz sam się nie wygra, ale to jasne, że oczekiwania są takie, że powinnyśmy wyjść z grupy z punktami. Bo wyjście z grupy bez żadnego dorobku tak naprawdę niweluje możliwość zajęcia jednego z dwóch pierwszych miejsc w rundzie głównej. A tylko te gwarantują wejście do ćwierćfinału i mamy tego świadomość.

W starciu z obiema azjatyckimi ekipami w pierwszej fazie, czyli z Irankami i Japonkami, to wy będziecie faworytkami?
W starciu z Iranem każdy z zespołów z naszej grupy będzie faworytem, bo to najniżej klasyfikowana drużyna. Natomiast Japonia, Niemcy i Polska to zespoły, które pokazują, że potrafią grać w piłkę ręczną, i że są na podobnym poziomie sportowym. Dyspozycja dnia, motywacja i to, kto zrobi mniej błędów, będzie decydować, co się wydarzy. Przesądzą na pewno detale, nikt co do tego nie ma wątpliwości.

A może wygra po prostu ten, kto lepiej zniesie wojnę nerwów, komu lepiej wytrzymają głowy?
To na pewno też ma znaczenie, ale mentalnie nasz zespół jest przygotowany do takiego wyzwania. Pokazałyśmy, że jesteśmy naprawdę drużyną – na boisku i poza parkietem – i wiem, że zostawimy wszystko na boisku: zaangażowanie, ambicję, serce. Każda z nas oczywiście ma nadzieję, że wszystko potoczy się po naszej myśli, ale na dzień dobry najważniejsze jest to, że wszystkie mamy świadomość, iż zrobimy na tych mistrzostwach maksa. To znaczy tyle, że będziemy mieć poczucie, iż więcej zrobić się po prostu nie dało.

Niemki nie należą do waszych ulubionych rywalek.
Ja bym nie demonizowała tego przeciwnika, i na pewno nie powiem, że jest dla nas wyjątkowo niewygodny. Zawsze gramy z nimi zacięte mecze, a na ostatnich mistrzostwach Europy przegrałyśmy co prawda dwiema bramkami, ale zadecydowała o tym dopiero końcówka. Długo prowadziłyśmy i dyktowałyśmy warunki, więc i teraz spodziewam się wyrównanego tego spotkania. Aczkolwiek mam nadzieję, że teraz rozstrzygniemy rywalizację na naszą korzyść.

Będziecie zerkały na tę drugą grupę – gdzie los skojarzył Danię, Serbię, Rumunię i Chile – z którą przyjdzie wam rywalizować w spodziewanej rundzie głównej? Będzie na to czas?
Myślę, że będziemy śledzić wszystkie zespoły, na które możemy trafić. Każda z nas się tym interesuje, inaczej się po prostu nie da. Na mistrzostwach świata skupiamy się jednak przede wszystkim na tym, co mamy do zrobienia danego dnia. Pełna koncentracja na najbliższym przeciwniku, a na analizy kolejnego rywala i naszych szans – czas przyjdzie tuż przed bezpośrednim starciem. Oczywiście, Dunki będą faworytem w każdym meczu na tym turnieju, którego są współgospodarzem. Ostatnie imprezy zagrały na bardzo wysokim poziomie, czego dowodzą wyniki. Niezależnie jednak od ich klasy, w rundzie głównej trafiamy do takiej grupy, gdzie tak naprawdę każdy może wygrać z każdym. Rumunki trzymają poziom, a i Serbki – mimo przebudowy – nieraz już pokazały bardzo dobrą piłkę ręczną. Jedno tylko jest zatem pewne – będzie bardzo ciekawie!

Jesteś pozytywnie naładowana, to słychać. Zapytam zatem, kto dba o atmosferę w naszej reprezentacji? O to, żeby było fajnie i sympatycznie?
Wszyscy, co na pewno słychać w moim głosie! Zresztą każda z nas ma optymistyczne myśli, dobrze się czujemy ze sobą. Pewnie, są wśród nas głośniejsze i inne, spokojniejsze, które wolą spędzić się czas na przykład na lekturze dobrej książki. To nie jest tak, że wszystkie mamy ze sobą identyczny, świetny kontakt, bo w 18-osobowej grupie są dziewczyny bliższe, co naturalne i takie, z którymi mamy mniejszy kontakt. Najważniejsze jednak, że mamy idealny balans w zespole. I współpracujemy harmonijnie jako grupa. Każdy z każdym rozmawia, stanowimy jedność.

A kto szczególnie zasługuje na miano... atmosferovicia?
Na pewno Basia Zima, Ola Zimny i Emilia Galińska. Wymieniam te 3 dziewczyny w pierwszej kolejności, bo na pewno lubią się pośmiać, ale naprawdę każda z nas wnosi coś do drużyny. I jestem wręcz dumna, że potrafimy wszystkie usiąść razem i przegadać ważny temat. To zaszczyt, że mogę być kapitanem tej drużyny i naprawdę staram się każdego dnia dawać z siebie wszystko także w tej roli...

...która, jak pokazują twoje indywidualne – dobre – statystyki z Posten Cup, nie nakłada na ciebie dodatkowej presji.
Dziękuję, staram się oczywiście również na boisku. Kapitan to osoba, która ma dodatkowe obowiązki na zgrupowaniach, do których musiałam przywyknąć i nauczyć się z nimi funkcjonować. Trzeba umieć się zorganizować i na początku łatwo nie było, nawet emocjonalnie, bo oczywiście nieczęsto zostaje się kapitanem w reprezentacji swojego kraju, ale teraz wszystko się ustabilizowało. W zespole, w sztabie, w całej naszej ekipie. Każdy ma swoje miejsce i zadania, każdy coś realizuje. Dzięki temu łatwiej jest nam funkcjonować. Podstawą współdziałania w takiej grupie jest dobra komunikacja, staram się więc być przede wszystkim przekaźnikiem, między zespołem a sztabem, który jest naprawdę świetnie poukładany. Co przekłada się na dobrą organizację w reprezentacji. Przekazuję, co my-zawodniczki odczuwamy, a trener zawsze słucha, ma też sporo do powiedzenia, zresztą bardzo lubi wchodzić z nami w konwersacje. Także w kwestiach taktycznych, jeśli zachodzi taka potrzeba. A jeżeli naprawdę potrzebowałybyśmy na przykład odpoczynku, to również powiemy o tym szczerze. Tyle że to mało... prawdopodobne, sztab szkoleniowy i medyczny ma bowiem pełną kontrolę nad naszym wytrenowaniem i samopoczuciem, codziennie ludzie z otoczenia pierwszego trenera zbierają informacje o stanie naszego zdrowia. Z biegiem czasu wiele się zmieniło w reprezentacji, sprofesjonalizowało.

Także dzięki takim sponsorom jak ORLEN?
Tak. Nie martwimy się jako zawodniczki o nic, gdy przyjeżdżamy na kadrę. Wszystko jest zorganizowane perfekcyjnie – mamy skompletowany sprzęt, a treningi są poukładane nawet na najdłuższych zgrupowaniach. Możemy skoncentrować się na tym, co mamy robić, nic nas nie rozprasza. Logistyka także jest na odpowiednim poziomie. Przed mistrzostwami świata miałyśmy zapewniony start w dobrym turnieju, z wartościowymi przeciwnikami, w sumie blisko aren, w których powalczymy o udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk. Na dodatek przeloty także zabukowano w dogodnych godzinach, nikt i nic nie zaburzał nam snu, czy regeneracji. Miałyśmy komfort. Nie trzeba się było budzić w środku nocy, żeby pojechać na lotnisko. Z Norwegii było blisko do Danii, gdzie miałyśmy czas, żeby zadomowić się przed rozpoczęciem MŚ.

Skoro jesteście zregenerowane i wyspane, to czego życzyć przed rozpoczęciem mistrzostw świata?
Spełnienia naszych marzeń, aby wszystko poszło po naszej myśli! I przede wszystkim zdrowia, bo tego potrzebujemy najbardziej. Myślę, że jak dopisze, to będziemy w stanie zrobić wielkie rzeczy.

Rozmawiał Adam GODLEWSKI

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowosci.com.pl Nowości Gazeta Toruńska