Na co dzień Sylwia walczy z facetami

Tomasz Miks
O wicemistrzostwie Polski, dniu codziennym oraz sportowych marzeniach rozmawiamy z Sylwią Reichel, srebrną medalistką krajowego czempionatu seniorek w karate kyokushin.

O wicemistrzostwie Polski, dniu codziennym oraz sportowych marzeniach rozmawiamy z Sylwią Reichel, srebrną medalistką krajowego czempionatu seniorek w karate kyokushin.

<!** Image 2 align=right alt="Image 79794" sub="Sylwia Reichel z grudziądzkiego klubu kyokushin-kan ma na swym koncie wiele medali i pucharów / Fot. Tomasz Miks">Czy drugie miejsce to sukces, czy mogło być jeszcze lepiej? Z jakimi nadziejami jechała Pani na mistrzostwa?

To dla mnie bardzo duży sukces, bo startowało wiele kadrowiczek. Były bardziej doświadczone, utytułowane medalistki mistrzostw Europy i świata. Startowałam w kategorii powyżej 60 kg i w półfinale walczyłam z zawodniczką o 13 kg cięższą. Przygotowywałam się osiem miesięcy do tej imprezy i z wyniku jestem bardzo zadowolona.

To właśnie w półfinale zapadły decydujące rozstrzygnięcia...

Tak. Pokonałam Renatę Baglińską, z którą przegrałam rok temu w finale mistrzostw Polski. Po tej walce lekarze podejrzewali u mnie jednak złamanie palca u nogi, który jak się potem okazało był tylko wybity, ale do finałowej walki mnie nie dopuszczono. Tam czekała już na mnie wicemistrzyni świata. To ona byłaby faworytką.

Jak zaczęła się Pani przygoda z karate i czy po tym sukcesie jest szansa na występ np. w mistrzostwach Europy?

<!** reklama>Trenuję od sześciu lat. To jak na karate nie jest wcale aż tak długo, bo najlepsze zawodniczki trenują po 10 lat. Pamiętam, że zawsze ciągnęło mnie do sportu, a do sztuk walki i karate w szczególności. Wcześniej dwa razy zostałam młodzieżową mistrzynią Polski w kick-boxingu. Po ubiegłorocznym srebrnym medalu w karate, zostałam włączona do kadry Polski B. Teraz być może zostanę przesunięta do kadry A. Choć dostać się tam jest trudno. Trzeba być wyraźnie lepszym od obecnych kadrowiczów. Przekonał się o tym mój klubowy kolega i instruktor Paweł Zaremba, który zremisował, ale sędziowie wskazali na jego rywala właśnie przez wzgląd na to, że jest kadrowiczem. Marzę o mistrzostwach Europy i świata, ale wiem, że na to potrzeba czasu, póki co realny jest wyjazd na międzynarodowe zawody do Niemiec i Holandii.

A jak wyglądają Pani codzienne treningi?

Pierwszy trening jeszcze przed pracą. Potem obowiązki zawodowe w Geotermii, gdzie jestem instruktorką fitness. Następnie zajęcia z trenującą u nas młodzieżą i dziećmi, a wieczorem drugi już specjalistyczny trening z mężczyznami, bo kobiet u nas w klubie, poza mną, nie ma, ale to potem pomaga mi w zawodach. Koniec około godz. 22. Do tego dochodzą jeszcze studia i tak przez sześć dni w tygodniu. W wolną niedzielę marzę o obejrzeniu telewizji na kanapie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie