Niespotykanie spokojny marszałek. Politycy z regionu o 15-leciu Piotra Całbeckiego

Adam Willma
Adam Willma
Gdzie Całbecki mógłby zainwestować swój kapitał polityczny? Wielu chętnie widziałoby go w roli prezydenta Torunia.
Gdzie Całbecki mógłby zainwestować swój kapitał polityczny? Wielu chętnie widziałoby go w roli prezydenta Torunia. Grzegorz Olkowski
Udostępnij:
Od 15 lat Piotr Całbecki zasiada w fotelu marszałka województwa. Z jakim skutkiem?

Radny Stanisław Pawlak w sejmiku jest już 6. kadencję - Zaczynałem, gdy ludzie Platformy byli jeszcze w opozycji. Wtedy dość wyrazistą postacią na opozycji, która często wchodziła ze mną w spory, była Domicela Kopaczewska. Piotra Całbeckiego zapamiętałem jako osobę stroniącą od agresji, skłaniał się raczej do współpracy. Interesował się wówczas funduszami unijnymi, a był to czas stowarzyszenie z Unią Europejską i trzeba było przegotowywać się do pozyskania środków unijnych. Całbecki zapewne miał wówczas swoje ambicje, ale nie dawał tego po sobie poznać. Przygotowującymi do tych rozstrzygnięć byli inni. W znaczących sprawach to on jednak wchodził do gry. Sprawiał wrażenie osoby, która jest przygotowywana na przyszłość – czekał w drugiej linii, ale zawsze dobrze przygotowany merytorycznie. Tak to wówczas postrzegałem i okazało się, że się nie pomyliłem - wspomina włocławski radny sejmiku z SLD.

Krystianowi Łuczakowi, wieloletniemu szefowi lokalnej SLD i radnemu sejmiku z Włocławka utkwił w pamięci jeden szczegół: - Podobało mi się, że wraz z objęciem urzędu nie próbował zwalać odpowiedzialności na poprzedników. No i trzeba przyznać, że wszystko, co z nim uzgadniałem było sprawnie realizowane.

Latarką w mrok

Piotr Całbecki przejął urząd przy Placu Teatralnym w Toruniu po Waldemarze Achramowiczu z SLD. Achramowicz jest dziś emerytem, nie chce wypowiadać się w sprawach politycznych. Przejęcie władzy dobrze zapamiętał Tomasz Lenz, szef wojewódzkich struktur Platformy Obywatelskiej: - Sala Sejmiku, czyli lokalnego parlamentu, gdzie zbiera się lokalny rząd, wyglądała jak kurnik - zaniedbana i niedoświetlona do tego stopnia, że prowadzący obrady radny-senior musiał wspomagać się latarką, bo nie widział dokumentów. To dla mnie symboliczne – jaki skok dokonał się za sprawą Piotra Całbeckiego. Przez te wszystkie lata pozycja samorządu województwa bardzo wzrosła.

Temperatura sejmikowych sporów była wówczas wysoka. Całbecki sprawił, że - choć lawa cały czas kipi - to jednak dziś przykrywa ją dziś skorupa. Jedno się nie zmieniło – w sejmiku nadal osią sporu jest regionalny konflikt. Ogólnopolskie bitwy polityczne odbijają się tu słabym echem.

- Wśród bydgoszczan nie ucichły jednak negatywne oceny, co do sposobu funkcjonowania województwa - mówi Roman Jasiakiewicz, były prezydent Bydgoszczy, a obecnie radny sejmiku. - Obserwuję zjawisko, które kiedyś było bardziej ekspresyjne, a dziś, kiedy nic nie można, macha się ręką. Nadal żywe są emocje, o faworyzowaniu niektórych.

Podobnego zdania jest Andrzej Walkowiak, który w poprzedniej kadencji był radnym z Bydgoszczy (kandydował z list Polski Razem Jarosława Gowina): - Marszałek na początku swojego urzędowania mógł wypełnić misję jednoczenia województwa, które powstało przecież w sposób dość sztuczny. Miał ku temu mnóstwo instrumentów. Przez te 15 lat kopał jednak coraz większy rów pomiędzy Toruniem i Bydgoszczą i to jest najpoważniejszy zarzut, który można mu postawić.

Język miłości

Walkowiak oddaje jednak marszałkowi punkty za styl. Zamyka go w jednym słowie: - Wyważony. Próbuje zawsze prowadzić debatę w sposób cywilizowany i łagodny. Bo rzeczywiście jest człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej. A do tego inteligentnym i sprawnym jako polityk. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, aby coś wyprowadziło go z równowagi. Ani razu nie widziałem w takim stanie, choć bywały sytuacje dużego napięcia. Nigdy nie był szorstki. Ale co z tego, że do wszystkich przemawia językiem miłości i łagodności, skoro w ślad za tym językiem niekoniecznie idą czyny, bo sprawy bydgosko-toruńskie są tragiczna w skutkach spuścizną.

Podobnie o stylu Całbeckiego wypowiada się Stanisław Pawlak: - Jako człowiek jest bardzo porządny, uczciwy i przyjazny. Powiedziałbym - wzorowe człowieczeństwo. Chyba większość zgodzi się z tym twierdzeniem. Całbecki nie lubi konfliktów i nie konfliktuje innych, stara się ze wszystkimi współpracować.

Niespotykanie spokojny marszałek. Politycy z regionu o 15-leciu Piotra Całbeckiego
Grzegorz Olkowski

Radny Michał Krzemkowski (PiS) miał okazję poznać Piotra Całbeckiego jako pracownik: - Owszem, kilka razy widziałem go zdenerwowanego i myślę, że źle znosi krytykę. Bez wątpienia lubi być postrzegany dobrze. Trzeba jednak przyznać, że w relacji ze swoimi urzędnikami zawsze był uprzejmy. Ale co z tego, jeśli średnia zarobów w Urzędzie Marszałkowskim należy do najniższych w Polsce? Krążyło nawet takie powiedzenie, że podwyżki może nie dostaniemy, ale za to promienny uśmiech marszałka owszem.

Promienie na polu minowym

Umiejętność manewrowania na polach minowych Piotr Całbecki opanował do perfekcji. Tomasz Lenz opisuje to dyplomatycznie: - Cenię w nim to, że potrafi współpracować z samorządami nie patrząc na partyjne powiązania prezydentów, burmistrzów i radnych. Inwestycje służą ludziom, a to kto w tej chwili rządzi i jakie ma sympatie po kolejnych wyborach nie będzie miało znaczenia. Niektórzy mu nawet zarzucają zbytnią przychylność wobec postulatów PiS w zarządzie województwa oraz współpracę z posłami rządzącej partii, co jest faktem. Być może jednak dla dobra województwa warto czasami spojrzeć na te kwestie inaczej.

Niektórzy działacze Platformy przyglądają się jednak ruchom marszałka z konsternacją. - Różnimy się w poglądach na zarządzanie województwem, ale o tym rozmawiamy - mówi Przemysław Przybylski, radny z klubu PiS. - I ta dyskusja nie jest nigdy spersonalizowana, ale problemowa. Na pewno marszałek reprezentuje w Platformie opcję konserwatywną, więc w wymiarze patriotycznym czy kulturalnym mamy wiele wspólnego. Uważam, że lepiej by się marszałkowi rządziło, gdyby zaprosił do odpowiedzialności politycznej wszystkie obozy polityczne, w tym również Prawo i Sprawiedliwość. Takiej szerszej formuły mi zabrakło. Wiele postulatów, które zgłasza PiS nie jest branych pod uwagę. A był taki okres współpracy i rządy marszałka były wówczas bardziej efektywne. Trzeba jednak przyznać, że pewne rzeczy się marszałkowi udały. Na pewno to, że był wraz z biskupem Andrzejem i grupą radnych był inicjatorem uzyskania patronatu św. Jana Pawła II nad województwem.

Prawy skrzydłowy

Marszałek pozostał w Platformie, ale raczej tej z samych początków, z 2001 roku: - Gdy patrzę na kujawsko-pomorską Platformę, to ona się raczej od tego czasu nie zmieniła – przekonuje Tomasz Lenz. - My jesteśmy zakorzenieni w małych miejscowościach, w których środowisko żyje innymi sprawami niż Warszawa. Ludzie inaczej tu patrzą na sprawy społeczne. Piotr jest osobą o konserwatywnych poglądach. To jest jednak zupełnie inny rodzaj konserwatyzmu niż w przypadku PiS.

Innego zdania jest Andrzej Walkowiak: - Jest człowiekiem prawicy, więc dziwię mu się, że wytrzymuje do dziś w Platformie. Wielokrotnie dawał wyraz w Sejmiku, że nie identyfikuje się z lewym skrzydłem Platformy, a przecież jest to aktualnie dominujący nurt w tej partii. Byłem przekonany, że w pewnym momencie nie wytrzyma, ale pewne względy (jakiś bezpośredni interes polityczny?) jednak go tam trzyma. No bo jednak Platforma wygrywa wybory w naszym województwie i marszałek się w to wbił. Zresztą jego własny wynik jest imponujący.

Wojciech Mojzesowicz (były radny, obecnie na politycznej emeryturze) zauważa, że marszałek unika okazywania przynależności partyjnej: - Gdyby zapytać przeciętnego mieszkańca z jakiej formacji jest Całbecki, to raczej miałby kłopot z odpowiedzią. To pozytywna rzecz w czasach powszechnego partyjniactwa.

- Marszałkowie usiłują czasem odgrywać pierwszoplanową role w regionalnych strukturach partii. Całbeckiego to nie interesuje, w kwestiach politycznych ustawia się zawsze na drugim miejscu, za posłem Lenzem – zauważa Krystian Łuczak. - Dzięki temu może skupić się na swojej działce, a przecież tu ma do czynienia z twardymi zawodnikami, zwłaszcza w największych miastach regionu.

Zła pamięć

A twardzi zawodnicy nie zważają na partyjne konwenanse. Zwłaszcza Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy, który działa pod tą samą polityczną flagą co Całbecki. Oporów nie ma też Roman Jasiakiewicz, były prezydent Bydgoszczy: - Mamy do czynienia z faworyzowaniem własnych okręgów wyborczych. To jest świństwo wobec pozostałych. O wszystko trzeba było wojować. Począwszy od słynnego ZIT-u za złej pamięci Elżbiety Bieńkowskiej, której stosunek do Bydgoszczy był skandaliczny, ale szybko pochwycony przez samorząd województwa. My to pamiętamy. Do dziś dla niektórych drogi do załatwiania spraw są prostsze, ale bydgoszczanom nie ułatwia się życia.

Jasiakiewicz stara się jednak być sprawiedliwy w ocenie marszałka: - Z szacunkiem natomiast patrzę na jego działania w czasie kiedy wybuchła pandemia i uruchomiono ogromne pieniądze, które ratowały życie i zdrowie.

Zdaniem Stanisława Pawlaka opinie polityków znad Brdy są mocno przesadzone: - Nie zgadzam się z totalną krytyką - że marszałek zaniedbuje niektóre obszary województwa. Być może dba o nie trochę mniej niż o inne. My, radni z Włocławka musimy bardzo zabiegać, żeby osiągnąć postulowane cele, mam wrażenie, że bardziej niż inni.

Bogdan Lewandowskim, były radny z Torunia ujmuje sprawę dosadniej: - Dziwię się marszałkowi, że potrafi tak spokojnie znosić te ciągłe ataki polityków, którzy w ten sposób próbują budować swoją pozycję w Bydgoszczy. Jego zasługi są naprawdę nie do przecenienia. Poza tym udała mu się rzecz niebagatelna - przez wszystkie te lata przeprowadził urząd bez jakichkolwiek skandali
- To prawda – poprawnie, bez awantur, ale też bez jakiejś śmiałej wizji rozwoju województwa – dopowiada Michał Krzemkowski.

Reklamówki z Bydgoszczy

Zdaniem Stanisława Pawlaka słabą stroną Piotra Całbeckiego jest nadmierna ufność: - Mam wrażenie, że marszałek zbyt wiele spraw bierze na siebie, a za mało zadań rozkłada na barki swoich zastępców w zarządzie. Za bardzo wierzy swoim pracownikom, a za mało sprawdza. Zdarza się, że niżsi urzędnicy pozwalają sobie zmienić decyzję marszałka – to mnie czasem zaskakuje, bo sam byłem szefem różnych jednostek i uznałbym to za niedopuszczalne.

Pytany o porażki trzech kadencji marszałka Tomasz Lenz zgadza się, że czkawką odbija się sprawa metropolii bydgosko-toruńskiej: - Wszystkie niezależne badania wskazują, że metropolia jest optymalnym rozwiązaniem. Niestety, choć namawiali nas do tego wszyscy, którzy się na tym znają, nie udało się sprawy sfinalizować i mamy dwa osobne projekty. Żałuję, że tak się stało, ale do tanga trzeba dwojga.

Paradoksalnie jednak im silniejsze ataki na Całbeckiego z Bydgoszczy, tym mocniejsze poparcie w wyborach. 68,5 tys. głosów w ostatnich wyborach, to wynik, o którym pomarzyć może nie tylko większość radnych, ale i parlamentarzyści.

Andrzej Walkowiak zgadza się z tą diagnozą: - Region bydgoski nabija mu te rewelacyjne wyniki w Toruniu, bez przerwy go krytykując. Sam zresztą mogę sobie to przypisać, że wytykając mu niesprawiedliwości (szczególnie w sprawach infrastruktury drogowej i kolejowej) odczuwałem dyskomfort, że staję się żywą reklamówką marszałka dla wyborców toruńskich. Bo jego fenomen wyborczy nie bierze się ze sfery ideowej, ale z czystej pragmatyki gospodarczej.

Tą samą pragmatyką zapewne Piotr Całbecki kieruje się w planowaniu przyszłości, tym bardziej, że – jak na polityka – jest w kwiecie wieku. Czas zmian prędzej czy później będzie musiał nadejść, choć dzisiejszym układzie politycznym trudno sobie wyobrazić alternatywnego kandydata na fotel marszałka.

- Kadencyjność powinna funkcjonować nie tylko w gminach, ale i w samorządzie województwa – podkreśla Roman Jasiakiewicz. - Bo jeśli jej nie ma, tworzy się dwór. A to nigdy nie służy to przejrzystości.

Gdzie Całbecki mógłby zainwestować swój kapitał polityczny? Wielu chętnie widziałoby go w roli prezydenta Torunia. Inni, jako posła, senatora albo europosła. Dziś praktycznie każdą z tych funkcji mógłby łatwo zgarnąć. Pozostaje pytanie formuła niespotykanie spokojnego człowieka sprawdzi się również w niespotykanie niestabilnych czasach.

Materiał oryginalny: Niespotykanie spokojny marszałek. Politycy z regionu o 15-leciu Piotra Całbeckiego - Gazeta Pomorska

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qu
tytul powinien brzmiec NIESPOTYKANIE SPOKOJNE KORYTO ;]
G
Gość
WON Z NIM. NIGDY JA MOJA RODZINA ORAZ ZNAJOMI NIE GŁOSUJEMY PÓKO ON JEST MARSZAŁKIEM I LENZ SZEFEM PO W KUJ-POM. Ito samo robi wielu naszych znajomych.
G
Gość
Jakie obowiazki ma taki marszalek Calbecki ? Po co nam marszalek skoro jest juz wojewoda ?? W Polsce wymyslaja polityczne posady blyskawicznie !! Przeciez z takiego marszalka nie ma zadnego porzytku !
G
Gość
Ostatni tydzień z działalności marszalka: Pkt 1 Jako jedyne województwo w Polsce nie mamy wybranego operatora połączeń kolejowych i to drugi rok z rzędu....pkt 2 tego samego dnia jak wybucha afera z kolegami marszałek przyznaje sobie podwyzke pensji o 100%. Te fakty to tylko tydzień. Autor artykułu nic o tym nie napisal. Brawo zatem nowości za jak zwykle obiektywny artykuł....
G
Gość
Dobre podsumowanie.....Czyli niby sprawiedliwy dla różnych samorządów regionu.....ale kandydatem moglby być na prezydenta Torunia....kpina
Dodaj ogłoszenie