Nowy świat, stara bieda… – czyli dlaczego tak bardzo boli nas transparentność

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski

Posłańcy, którzy przynoszą złe wiadomości, lekko nie mają. Kończą zwykle fatalnie. Polska to jednak kraj na tyle przedziwny, że fatalnie kończą nawet ci od wiadomości dobrych, a nawet lepszych. Co naszą narodową tradycją jest od lat, bo w końcu to, co dla jednych jest milutkie, innych z reguły przyprawia o ból zębów, głów i całej reszty.

Otóż opublikowaliśmy top beneficjentów kolejnej tarczy antykryzysowej, wśród lokalnych firm małych i średnich. Kasa, przyznam, robi wrażenie, bo u niektórych idzie w miliony. Co dla beneficjentów powinno być oczywiście powodem do dumy i chwały, bo w końcu jak ktoś taką kasę dostał, to znaczy, że prowadzi firmę bardzo OK, nie płaci pod stołem, papiery ma czyściutkie itd. Wzór cnót po prostu. No i co? No i beneficjenci się zagotowali, że po co napisaliśmy, tylko wystawiamy ich na ostrzał bliźnich, którym ta kasa ością w gardle. Że teraz mają gębę tych, co się dorabiają, a nikt nie widzi całej tej pandemicznej walki, w której tarcza pomaga, ale zdecydowanie nie do końca.

Cóż, wszystko wpisuje nam się pięknie w kontekst ogólny, czyli naszą pomroczność ciemną. W to równanie bliźnich w dół, ale i to odwieczne odpowiadanie na pytanie: jak idzie? skwaszoną gębą i smutnym “stara bieda”. Bo mówienie o sukcesie to ciągle polski wstyd, choć jesteśmy też mistrzami świata w okazywaniu sukcesu sąsiadom bez gadania o nim... Ale w kontekście szczególnym, to naszła mnie myśl jeszcze smutniejsza. O tym, że kochamy w Polsce transparentność, ale głównie taką, która nas nie dotyczy. Jak ci prezesi ze spółdzielni mieszkaniowych, co to są bardzo za transparentnością, ale jak spółdzielcy chcą wiedzieć, ile im płacą, to opędzają się przed nimi, jak przed psiakami niesfornymi.

Bo co my takiego zrobiliśmy? Podaliśmy jak najbardziej jawną informację, którą publikuje PFR. Nawet cudną interaktywną mapkę zrobili, żeby było łatwiej szukać. Ba, podaliśmy informację o kasie z naszych podatków. Pana kasie, pani kasie i pana też. Bo przecież tych pieniędzy z tarczy pan premier Mateusz w ogródku nie wykopał.

Nie jestem przesadnym fanem ujawniania wszystkiego, jak w krajach powszechnego wglądu do PIT-ów. Ale jeżeli chodzi o publiczną kasę, to nie ma przebacz. Też w waszym interesie, drodzy beneficjenci. Bo jak jest w kraju naszym, dobrze wiemy - co rusz wychodzą kwiaty cudne, o kasie dla firm kamratów i pociotów. A wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby było pewne, że ten kwiatek cudny nigdy na wierzch nie wyjdzie? Wtedy, drodzy beneficjenci, żadnymi beneficjentami byście nie byli.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qu

jak nie pasuje NIECH ODDAJA!!!

Dodaj ogłoszenie