Obrazki z Kanady

Bogdan Lewandowski
Poniedziałkowe orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego przekonało ostatnich niedowiarków, że działalność misyjna jest, jeżeli nie najzdrowszym, to z pewnością najweselszym jądrem telewizji publicznej. Warto rozmawiać i warto za te chwile uniesień płacić abonament. Prezydent wystąpił w „Jedynce” i „Dwójce”.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/lewandowski_bogdan.jpg" >Poniedziałkowe orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego przekonało ostatnich niedowiarków, że działalność misyjna jest, jeżeli nie najzdrowszym, to z pewnością najweselszym jądrem telewizji publicznej. Warto rozmawiać i warto za te chwile uniesień płacić abonament. Prezydent wystąpił w „Jedynce” i „Dwójce”. Żołnierze byłego premiera trochę krzywili się, że nie podzielił się z bratem programami, ale w aktualnych warunkach takich bliźniaczych jaj nie da się po prostu zrobić. Pisanki z orędzia były zresztą prawdziwym cackiem polityki historycznej.. Zakuty w zbroję z fobii i uprzedzeń pan prezydent toczył walkę na śmiech i życie z resztą świata. Dramatyzm sytuacji podkreślała ścieżka dźwiękowa z serialu „Polskie drogi”. Rozeszły się pogłoski, że pomysł miał podsunąć jeden z bohaterów tego filmu, kuty na cztery nogi wyga. To było nieporozumienie. O podkładzie muzycznym zadecydował nie Kuraś, a Kurski, znany i ceniony dziadek z Wehrmachtu, autor scenariusza spektaklu. Pozostają jednak wątpliwości, czy przepiękny utwór Andrzeja Kurylewicza, szczególnie w interpretacji Bogdana Hołowni, nadawał się do wydobycia wszystkich barw i odcieni, które niosło wystąpienie, a może – trafniej to ujmując - występ głowy państwa. I nie chodzi o to, przynajmniej wyłącznie, że o polskich drogach dzisiaj lepiej nie wspominać. Muzyczny temat powinien oddawać to, co przyświecało prezydentowi.

<!** reklama>Dlatego, moim zdaniem, należało sięgnąć do innego serialu – „Czarne chmury”. Przecież w orędziu takie właśnie chmury przesłaniają polską rzeczywistość. Podobnie jak w filmie, Niemcy osaczają nas zdradziecko i nasyłają szpiegów do Warszawy. O jednym takim szpiegu, który, na szczęście okazał się BOR-owcem, trąbiły niedawno wszystkie media. A prześladowcy pułkownika Dowgirda, czyż nie mieli wyraźnych skłonności homoseksualnych? Prezydent zaś odsłonił narodowi straszną prawdę, że groźni są Niemcy, groźni są geje, ale najgroźniejsi to niemieccy geje. Do tej tezy zupełnie nie pasowały obrazki z Kanady. To najczystszej wody prowokacja. Prezydent czytał Fiedlera i wie, że Kanada pachnie żywicą, a nie lipą.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie