Ojciec Mateusz nie zawita, ale...

Marcin Dutkowski
Liczący niespełna 25 tysięcy mieszkańców Sandomierz zawdzięcza spory wzrost zainteresowania ze strony turystów tylko jednej osobie. Mowa o księdzu Mateuszu, bohaterze popularnego serialu telewizyjnej „jedynki”, w którego od 2008 roku wciela się Artur Żmijewski. Wzorowane na włoskim serialu „Don Matteo” perypetie duchownego, który co tydzień rozwiązuje kolejną kryminalną zagadkę, ogląda zawsze od miliona do prawie pięciu milionów widzów.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/dutkowski_marcin.jpg" >Liczący niespełna 25 tysięcy mieszkańców Sandomierz zawdzięcza spory wzrost zainteresowania ze strony turystów tylko jednej osobie.

Mowa o księdzu Mateuszu, bohaterze popularnego serialu telewizyjnej „jedynki”, w którego od 2008 roku wciela się Artur Żmijewski. Wzorowane na włoskim serialu „Don Matteo” perypetie duchownego, który co tydzień rozwiązuje kolejną kryminalną zagadkę, ogląda zawsze od miliona do prawie pięciu milionów widzów.

Sandomierz, w którym dzieje się akcja serialu, zachwycił wielu, pomimo tego, że w zasadzie jest pięknym, ale jednak tylko tłem kolejnych zbrodni.

Media już nieraz donosiły o zadowoleniu tamtejszych hotelarzy i restauratorów, którym klientów przybywało jak nigdy wcześniej. Co do tego, że jest to zasługa serialu, nikt nie ma wątpliwości. Wystarczy poczytać komentarze widzów w internecie, którzy po emisji kolejnych odcinków publicznie wyrażali chęć odwiedzenia Sandomierza.

<!** reklama>Nic więc dziwnego, że o „telewizyjną wizytę ojca Mateusza” zaczęły zabiegać inne miejscowości. Niektóre spośród najnowszych odcinków rozgrywają się więc w Kielcach, Pacanowie czy Wąchocku. Jednak nie ma się co oszukiwać - detektyw w sutannie do Grudziądza nie zawita. Nie oznacza to jednak, że władze miasta nie powinny starać się o promocję tego typu.

„Ojciec Mateusz” nie jest przecież jedynym polskim serialem chętnie oglądanym przez miliony widzów. Do Grudziądza - choćby na chwilę - zawitać mogliby bohaterowie wielu tasiemców, pod praktycznie dowolnym pretekstem. Wbrew temu, co może wydawać się niektórym malkontentom, mielibyśmy czym się pochwalić na ogólnopolskiej antenie. Doskonałym miejscem do nakręcenia ciekawych ujęć są błonia nadwiślańskie. Udowodnił to już sam Andrzej Wajda, kręcąc tu sceny do filmu „Tatarak”. Skoro na tle spichrzy występowała taka gwiazda, jak Krystyna Janda, dlaczego nie miałyby tego zrobić gwiazdki pokroju Kasi Cichopek?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie