Operacja światło i dźwięk

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Polskie wojsko nauczyło się dbać o publicity. Wczoraj żołnierze 1 Pomorskiej Brygady Logistycznej, którzy wkrótce wybierają się do Afganistanu, zafundowali dziennikarzom oryginalny pokaz. Przed obiektywami kamer i aparatów fotograficznych zainscenizowali atak terrorystów na polską bazę wojskową oraz akcję udzielania pierwszej pomocy rannemu żołnierzowi.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/reszka_jaroslaw.jpg" >Polskie wojsko nauczyło się dbać o publicity. Wczoraj żołnierze 1 Pomorskiej Brygady Logistycznej, którzy wkrótce wybierają się do Afganistanu, zafundowali dziennikarzom oryginalny pokaz. Przed obiektywami kamer i aparatów fotograficznych zainscenizowali atak terrorystów na polską bazę wojskową oraz akcję udzielania pierwszej pomocy rannemu żołnierzowi.

Przypomniał mi się na tę wieść świetny film Clinta Easwooda „Sztandar chwały”, w którym bohaterów krwawej batalii o japońską wysepkę Iwo Jima spece od propagandy obwożą po Stanach, by w miastach i miasteczkach odgrywali kulminacyjny moment bitwy, podbijając serca i portfele Amerykanów, zachęcanych do wykupu obligacji wojennych. Widowisko z gatunku światło i dźwięk, które w Bydgoszczy oficjalnie zaprezentowano jako ostatnią próbę sprawności bojowej przed wylotem, wypadło wcale efektownie. I tylko datę wybrano niezbyt fortunnie. Kojarzy się bowiem z wczorajszą piątą rocznicą wojny w Iraku. Fakt, że pomorscy logistycy powracali z misji na pustyni bez szwanku, nie oznacza jeszcze, że rocznicę wojny powinniśmy widowiskowo świętować. Na celebrę przyjdzie czas jesienią, gdy - mam nadzieję - ostatni nasz żołnierz opuści Irak. 27 polskich ofiar (wliczając dziennikarzy i byłych wojskowych zatrudnionych przez firmy ochroniarskie) oraz 80 mln złotych, jakie tylko w ubiegłym roku przeznaczyliśmy na utrzymanie kontyngentu, to może niewiele przy stratach Amerykanów.

<!** reklama>Przez ostatnie pięć lat zginęło ich tam cztery tysiące, a w piaskach co tydzień grzebią 2,5 miliarda dolarów. Najgorsze jest chyba to, że pozytywnych skutków poświęcenia żołnierzy wszystkich sprzymierzonych nacji nie widać, nawet na odległym, pustynnym horyzoncie. Sami zaś Amerykanie przyznają, że upór, z jakim trwają na nieprzyjaznej ziemi, obecnie jest już wyłącznie kwestią obrony prestiżu. Wspominać, podsumowywać jest więc co, ale świętować - nie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie