Podobno nie mają talentu. Ale na igrzyska pojadą!

Piotr Bednarczyk
Udostępnij:
- Mamy to! - mogła wreszcie wykrzyknąć para taneczna Axla Toruń Natalia Kaliszek - Maksym Spodyriew, gdy ogłoszono wyniki ich programu dowolnego na MŚ w Helsinkach. - Igrzyska czekają!

Trenerka naszego duetu, Sylwia Nowak - Trębacka (w przeszłości znana zawodniczka, olimpijka z Nagano i Salt Lake City) o mało nie udusiła ze szczęścia kruchej Natalii. Film uwieczniający tę radość robi furorę w Internecie.

- Myślałem, że wypadną z kanapy - śmieje się Maksym.

- Stawka była ogromna, stres też, bo już nieraz wydawało się, że wszystko było w porządku, ale sędziowie nie ocenili występu tak, jakbyśmy chcieli - tłumaczy trenerka.

- Proszę się nie dziwić tym emocjom, oni tam na kanapie, tuż po występie, mają naprawdę ogromny stres, bo wiedzą dużo mniej, niż kibice przed telewizorami - mówi prezes MKS-u Axel i tata Natalii, Marek Kaliszek. - Pojawia im się dopiero ostateczna nota. Nie ma się więc co dziwić, że gdy ją zobaczyli, nerwy wreszcie puściły, bo zrealizowali swoje ogromne marzenie.

Nie byłoby tego sukcesu, gdyby nie pan Marek, który w głównym stopniu finansuje klub Axel. Ma nawet swoje lodowisko „Mentor Sport” przy Szosie Chełmińskiej. Aczkolwiek zastrzega, że obiekt ten nie powstał na zasadzie „bogaty tata kupił dzieciom lodowisko, bo te lubiły jeździć na łyżwach”.

Okazja z lodowiskiem

- To nie ma nic wspólnego, kupno lodowiska to był przypadek - wyjaśnia Marek Kaliszek. - Akurat nadarzyła się okazja do zakupu lodowiska, które wymiarowo pasowało do jednej z hal, jakie posiadaliśmy. Od początku jednak wiedzieliśmy, że jest ono niewymiarowe i nigdy nie służyło do treningów moim dzieciom, bo się nie nadawało. One już wcześniej podjęły treningi w Axlu i ćwiczyły na Tor-Torze. Małe lodowisko przydaje nam się teraz do szkolenia małych dzieci. Generalnie potraktowaliśmy tę inwestycję biznesowo. Na Tor-Torze otwartych ślizgawek jest mało, u nas jest po kilka godzin dziennie.

MKS Axel ma 20 lat, Marek Kaliszek prowadzi go od 14 lat. Dość szybko zdecydował się na profesjonalizację klubu.

- Można powiedzieć, że impulsem stało się odejście trenerki Galiny Dybińskiej, która postanowiła wyjechać do pracy w Szwecji - wspomina prezes. - Mieliśmy krótki epizod z trenerem z Rosji i trenerką z Ukrainy, w sumie trwało to dwa lata, a później Dorota i Mariusz Siudkowie zakończyli karierę i złożyłem im ofertę, którą przyjęli. Prawdę mówiąc - nie mieli innej, bo Polski Związek Łyżwiarstwa Figurowego nie miał pomysłu, jak im pomóc i ich wykorzystać. To był 2007 rok. Potem przyjechała Sylwia Nowak - Trębacka. Zaczęło się od tego, że Sylwia z Mariuszem poprosili ją o to, by pomogła ułożyć program dla naszej klubowej pary z Estonii. Tak fajnie to zrobiła, że zaproponowaliśmy jej, aby u nas została.

Trenerka przyznaje, że ofertę przyjęła bez zawahania, ale...

- Przeważnie podejmuję decyzje spontanicznie, Natalia i Maksym nieraz śmieją się ze mnie, że szybciej mówię niż myślę - przyznaje Sylwia Nowak - Trębacka. - Potem jednak przyszła refleksja. Przeniosłam się do Torunia do pracy sama, mając dwójkę dzieci. Młodsza córka Sonia miała dopiero 10 miesięcy. Na pewno łatwo na początku nie było. Ale prezes zaraził mnie swoim optymizmem, przedstawiając koncepcję rozwoju. Najważniejsze, że mogłam pracować z dziećmi, robić to, co kocham.

Jedna z trojga

Łyżwiarstwo trenowała trójka rodzeństwa Kaliszków - Michał, Natalia i najmłodsza Ania. Teraz robi to już tylko Natalia, która przez jakiś czas tworzyła parę sportową z bratem.

- To długa historia - wraca pamięcią Marek Kaliszek. - Najpierw Natalia i Michał byli mistrzami Polski w parach sportowych, jeszcze pod kierunkiem małżeństwa Siudków. Michał jednak nie miał warunków do uprawiania tej konkurencji łyżwiarstwa, jest drobnej budowy ciała i pewnie w przyszłości odbiłoby mu się to bardzo na zdrowiu. Musiałby się przerzucić na tańce, a chyba nie nimi nie przepadał...

... no i co to byłaby za atrakcja, tańczyć z rodzeństwem? - wtrąca Natalia. - W domu razem, na treningu razem...

- Pewnie z czasem nastąpiłoby zmęczenie materiału - przewiduje tata Kaliszek. - Dlatego Michał postanowił poświęcić się studiom prawniczym.

- I zacząć normalnie żyć - dodaje (chyba) z lekką zazdrością Natalia.

Przez sezon partnerem torunianki w parze był Rosjanin, choć pierwszym pomysłem był Maksym, którego wytypowała trenerka Sylwia Nowak - Trębacka. Ale Spodyriew miał jeszcze wówczas partnerkę ze swojej ojczyzny, z którą startował w barwach Ukrainy.

- Dopiero po roku akurat tak się złożyło, że Natalka rozstała się z Jarkiem Kurbakowem, Maks rozstał się ze swoją partnerką i przyjechał do Torunia, oboje popróbowali i stwierdzili, że chcą razem występować - wspomina prezes. - Obecnie trwa już trzeci ich wspólny sezon.

Jak masa plastyczna

- To nie jest tak, że w którymś momencie ktoś dochodzi do wniosku - o, to jest materiał na olimpijczyka, a to nie - wyjaśnia Sylwia Nowak - Trębacka. - Łyżwiarze to taka masa plastyczna, którą od początku się ulepia, formuje, układa, kształtuje i dopóki nie wystartujemy na igrzyskach, to do końca trudno cokolwiek stwierdzić. W sporcie nic nie wiadomo, mam nadzieję, że ominą nas kontuzje i paszport na igrzyska dostaniemy. Praca nad żywym organizmem jest ciężka. Powiedzmy sobie uczciwie - ani Natalia, ani Maksym nie są talentami. Ale - z drugiej strony - to dobrze. Ci, którzy mają talent, zazwyczaj są leniwi. Za łatwo im wszystko przychodzi. Takie osoby zazwyczaj giną w którymś momencie kariery. A moi podopieczni są bardzo pracowici, uparci i ambitni. Wiedzą, co chcą w życiu osiągnąć. To jest dla mnie ważniejsze, niż talent.

Trenerka też uparta

- Można powiedzieć, że pani trener jest taka sama - śmieje się Marek Kaliszek. - Oczywiście nie mam na myśli talentu, ale na pewno jest pracowita, uparta i ambitna.

Atmosfera rozmowy rozluźnia się gdy pytam całą czwórkę o ewentualne zgrzyty mocnych charakterów.

- To czysta dyktatura pani trener - zaznacza rozbawiony prezes.

Zapytany o współpracę Maksym długo milczy, ważąc słowa.

- Chyba musiałabym teraz wyjść - śmieje się trenerka.

- Nie, no dobrze układa nam się współpraca. Czasami... - wydusza z siebie w końcu zawodnik.

Natalia i Maksym z zawodów na zawody poprawiali w ostatnich miesiącach swoje wyniki. Na szczęście apogeum formy przyszło w najważniejszym momencie. Dzięki czternastemu miejscu zdobytemu na mistrzostwach świata w Helsinkach, para wywalczyła miejsce dla Polski w przyszłorocznych igrzyskach w koreańskim Pjongczangu.

- Paradoksalnie były potknięcia, ale one zdarzały się na treningach i w trakcie okresu przygotowawczego - twierdzi Sylwia Nowak - Trębacka. - W zawodach wszystko wypadało w porządku. A drugi paradoks polega na tym, że w tym sezonie mieliśmy sporo pod górkę jeśli chodzi o kontuzje. W sierpniu Natalia miała kontuzjowany bark, co wykluczyło ją z treningów na kilka tygodni, później Maks miał wypadek z palcami (o mało ich nie stracił, gdy upadł na treningu, a Natalia przejechała mu po nich łyżwą - przyp. red.) i kłopoty z kręgosłupem. Było też zapalenie ucha, bo trenujemy w takich, a nie innych warunkach (przez większą część sezonu w nieogrzewanej hali Tor-Toru - przyp.red.), a na tydzień przed mistrzostwami świata Maks zachorował i musiał brać antybiotyk. To chyba świadczy o ich dojrzałości, że potrafili za każdym razem się zmobilizować. Startowali lepiej niż rok wcześniej, gdy tylu kłopotów zdrowotnych nie było.

Kręgosłup do poprawy

Po mistrzostwach nie ma, niestety, mowy o odpoczynku.

- Czekają nas jeszcze dwa projekty - wyjaśnia Sylwia Nowak-Trębacka. - Najpierw musimy nagrać i wyprodukować płytę edukacyjną dla całego świata łyżwiarskiego z dwoma tańcami na przyszły sezon. To płyta dla wszystkich - zawodników, trenerów i sędziów. Powstaje już trzeci raz przy udziale Natalii i Maksa, co jest dla nich jakimś wyróżnieniem. Jest to pracochłonne i wymaga dużo poświęcenia, zarówno na lodzie, jak i później w studiu. Drugi projekt, to operacja kręgosłupa Maksa. Niestety, w trakcie sezonu przyplątała się kontuzja. Do tej pory dawaliśmy sobie z tym radę stosując terapię przeciwbólową. Dzięki niej Maks mógł jeździć, trenować i startować, jak się okazuje, całkiem nieźle, ale teraz mamy już ustalony termin zabiegu i musimy to wyleczyć. Potem czeka go rekonwalescencja. Właściwie, to tylko w maju będzie trochę czasu na to, by odpocząć, choć treningi ogólnorozwojowe będą prowadzone cały czas.

Natalia nie będzie miała odpoczynku wcale. Teraz musi odrobić zaległości w nauce, bo wkrótce czeka ją matura.

- Chciałabym potem pójść na AWF, ale docelowo myślę o pedagogice wczesnoszkolnej - wyjawia nam swoje plany torunianka.

Które miejsce na igrzyskach pani trener wzięłaby dziś w ciemno?

- Każde. Dla mnie już sam start tej pary na igrzyskach byłby wygraną i nagrodą jednocześnie. To jest coś, co zrobiliśmy na przekór, mając pod górkę. Nikt nie wierzył, że nam się uda, wszyscy z powątpiewaniem patrzyli na „wariackie” plany naszego prezesa, który ściągnął zawodnika z Ukrainy, załatwił mu polski paszport, podstawił zaczynającą tańce w wieku 16 lat córkę i mówił coś o igrzyskach. Tylko my byliśmy tacy narwani, że w to wierzyliśmy.

Jakie korzyści mogą odnieść ze swojego sukcesu Natalia i Maksym? Jeden, na pewno, konkretny - od teraz mogą liczyć na stypendium w wysokości trzech tysięcy złotych od Urzędu Miasta.

- Na pewno też chcemy zdyskontować ten sukces w naszym klubie i wykorzystując fakt, że o naszej parze zrobiło się głośno, namówić dzieci do trenowania łyżwiarstwa. Zachęcam do skontaktowania się ze mną lub z którymś z innych trenerów. Czekamy na dzieci nawet czteroletnie - mówi Sylwia Nowak - Trębacka. - Oprócz tego wierzę, że skoro mamy mieć parę na igrzyskach, to dostaniemy więcej godzin na treningi na Tor-Torze i w korzystniejszych terminach i warunkach. No i że lodowisko będzie dłużej czynne, a nie tylko do końca kwietnia. To byłby jakiś absurd, by para olimpijska nie miała do dyspozycji lodu przez trzy miesiące w roku.

Mimo wielu zajęć biznesowych Marek Kaliszek postanowił (po raz drugi, pierwsze podejście było nieudane) wystartować w wyborach na prezesa Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego.

- Mobilizuje mnie indolencja obecnych władz - twierdzi.- Jestem tym zbulwersowany i zdegustowany, że ludzie, którzy od 16 lat niszczą łyżwiarstwo figurowe w Polsce nie widzą „efektów” swojej pracy i nie mają samokrytycyzmu. Nie widzą tego, do czego doprowadzili nasze łyżwiarstwo. Dodatkowo zrzucają winę na wszystkich dookoła, zamiast uderzyć się w pierś i przyznać, że to oni zawinili. Dziś praktycznie łyżwiarstwa w Polsce nie ma. Owszem, są Natalia i Maksym, ale to zasługa samych zawodników, trenerki i mojego zaangażowania, a nie związku. Nie wszystkie zdolne dzieci w Polsce miały takie szczęście, jak Natalia czy Maksym. Uważam, że trzeba stworzyć podstawy szkolenia łyżwiarstwa w Polsce, nie odcinać się od klubów. A obecnie związek w Polsce ma te ostatnie za nic. Jednoczenie w centrali nie ma żadnych reguł, trenerzy nie wiedzą, na jakich zasadach zawodnicy są powoływani do kadry i na co mogą ewentualnie liczyć. Właściwie mogą liczyć jedynie na dobre stosunki z panią sekretarz generalną, bo to od jej „widzimisię” zależy to, czy dostaną to, czy tamto. To nie jest metoda na „budowanie” sportu. Albo są przejrzyste reguły, albo się kupuje ludzi podejmowanymi decyzjami. A wtedy możemy zapomnieć o rozwoju. Powtarzam - łyżwiarstwa figurowego w Polsce nie ma, a Sylwia, Natalia i Maksym są tylko zieloną wyspą na tym lodowisku.

Uczy się hymnu

Maksym, pytany, czy nie ma problemów ze startami dla drugiej swojej ojczyzny, odpowiada bez zawahania:

- Żadnych. Marzyłem, aby znaleźć sobie dobre miejsce do życia i właśnie je znalazłem.

Pytany o to, czy potrafi zaśpiewać polski hymn, zaczyna się wahać.

- Uczę się - przyznaje ze śmiechem.

A jakie marzenia ma prezes Axla i - być może - niebawem prezes związku Marek Kaliszek?

- Żebyśmy na kolejne igrzyska pojechali w szerszym składzie, a na jeszcze następne - już w pełnej obsadzie, obsadzając każdą konkurencję.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Franek
Tytuł fajny. Nic dodać nic ująć.
D
Dz.
para taneczna !
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie