Pogromcy czasu

Aleksander Nalaskowski
Powiedzenie „Za moich czasów to...” traci, bądź w niektórych obszarach już dawno straciło swój sens. Zatarły się różnice pomiędzy epokami, zniknęły kamienie milowe i słupy graniczne. Gdzieś się podziały stare czasy i nowe. Czas przestał być ważny, tak ważny jak onegdaj.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/nalaskowski_aleksander.jpg" >Powiedzenie „Za moich czasów to...” traci, bądź w niektórych obszarach już dawno straciło swój sens. Zatarły się różnice pomiędzy epokami, zniknęły kamienie milowe i słupy graniczne. Gdzieś się podziały stare czasy i nowe. Czas przestał być ważny, tak ważny jak onegdaj. Kiedyś zakupienie na rynku truskawek, ogórków, kalafiora czy malin oznaczało nadejście nowej pory roku. Somatycznie nieomal to odczuwaliśmy. Teraz już nie. Wymienione owoce możemy kupić przez cały rok.

To nie tylko kwestia udoskonalenia warunków uprawy, ale również ultraszybki transport, będący w stanie dostarczyć je w czasie krótszym niż jedna doba w dowolne miejsce na naszej planecie. Zajadając się truskawkami w lutym musimy mieć świadomość, że jeszcze wczoraj rosły one w Chinach czy Kenii. Jeden z brytyjskich prasoznawców, profesor w Cambridge, Gilbert Shannon, policzył, że dzienna dawka informacji dostarczanych przez przeciętną gazetę europejską, ukazującą się codziennie u początków XXI wieku, jest równa liczbie informacji zawartych w porównywalnej gazecie z przełomu XIX i XX wieku... ale w wymiarze tygodniowym. Czyli dzienna dawka informacyjna „Nowości” to tyle samo co tygodniowa dawka informacji pisma z przełomu wieku XIX i XX.

<!** reklama>Wiecznie biedny i głodny Wyspiański informuje w liście do Lucjana Rydla, że rysował w jakimś bogatym domu portret sióstr bliźniaczek i za tę robotę, oprócz honorariów, otrzymał 10 ostatnich numerów słynnego krakowskiego „Czasu”. Tak jak dzisiaj gazeta z dnia poprzedniego nie ma już żadnej wartości, tak jeden wiek temu jej żywotność informacyjna była znacznie dłuższa.

Na tej glebie wyrasta dostrzeżony przez poznańskiego profesora socjologii edukacji „globalny nastolatek”. To nowy twór cywilizacyjny. To nastolatek klikający komputerową myszką i przemieszczający się z błyskawiczną prędkością z jednego w drugi kraniec świata. Tu wszystko może i musi stać się natychmiast. Jedzenie? Tylko z fast foodu. Jeśli kawa, to instant, jeśli herbata, to ekspresowa, jeśli auto, to z prędkością „na maksa”, jeśli cielesny erotyzm, to bez uciążliwych randek, kwiatów czy chadzania do teatru.

Myślę, że czeka nas zmierzenie się z budowaniem jakiejś „fast szkoły”, w której na zasadzie klikania myszką lekcje będą trwały nie dłużej niż kwadrans i dominować będzie wiedza na skróty. Całość przypominać będzie karuzelę z informacjami i najlepsi będą ci, którzy w cyklu kształcenia wyłowią z owego „koła fortuny” najwięcej wiadomości. A inteligencja? Tę grupę, o ile będzie do czegokolwiek jeszcze potrzebna, możemy zaimportować z krajów, które w porę zobaczyły, co im grozi. Jak zwykle bowiem nie surowce czy armia, lecz wciąż najdroższy jest ludzki mózg.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie