Pojadą jeszcze do Gorzowa?

Piotr Bednarczyk
Udostępnij:
Po porażce w pierwszym ćwierćfinałowym meczu play off z KSSSE AZS PWSZ w Gorzowie toruńska Energa nie może pozwolić sobie już nawet na chwilę słabości. Gra się bowiem do dwóch zwycięstw.

Po porażce w pierwszym ćwierćfinałowym meczu play off z KSSSE AZS PWSZ w Gorzowie toruńska Energa nie może pozwolić sobie już nawet na chwilę słabości. Gra się bowiem do dwóch zwycięstw.

Drugie spotkanie zostanie rozegrane już w sobotę o godzinie 19 w hali Spożywczaka w Toruniu. Aby torunianki mogły myśleć o awansie do czołowej czwórki rozgrywek, muszą ten mecz wygrać. Tak samo, jak trzecie, decydujące spotkanie, które zaplanowano w środę, 23 marca w Gorzowie. Oczywiście dojdzie do niego tylko wtedy, gdy torunianki jutro zwyciężą.

Nierówne kryteria

<!** reklama>Szkoda straconej szansy, bo w środowej, pierwszej potyczce, była ogromna szansa na odniesienie zwycięstwa. Końcowy wynik (77:81) nie oddaje w pełni dramaturgii tego spotkania. Podopieczne Elmedina Omanicia postawiły gorzowiankom twarde warunki i często prowadziły. Nawet w czwartej kwarcie było jeszcze w pewnym momencie 73:70 dla nich. Niestety, spory wpływ na końcowy wynik miała trzecia część meczu (jedyna przegrana tego dnia przez Energę) oraz kilka błędów w samej końcówce spotkania. Torunianki miały też odgwizdanych sporo przewinień - 26 (przy 19 rywalek). Zabrakło im również nieco zbiórek - AZS miał ich 40 (11 w ataku, 29 w obronie), a Katarzynki 31 (7 i 24).

- Już patrząc na statystyki widać, o co chodziło w tym meczu - mówi trener Energi Elmedin Omanić. - Jeśli jedna drużyna wykonuje 36 rzutów wolnych, a druga tylko 17, to wiadomo, czego zabrakło. Gdyby sędziowie stosowali takie same kryteria wobec obu drużyn, wygralibyśmy różnicą dziesięciu punktów. To nie Energa przegrała ten mecz, to przegrała koszykówka. Nawet kibice z Gorzowa przyznawali nam po spotkaniu, że zostaliśmy skrzywdzeni. Przypominali, że ich zespół został w ten sam sposób skrzywdzony w ubiegłorocznym finale z Lotosem. Wprowadzono trzeciego sędziego po to, by było lepiej. Ale tak nie jest. Jeśli w naszym meczu faule gwizdał arbiter, który był 10-12 metrów od zdarzenia, a nie widział tego ten, który był 50 centymetrów od akcji, to może ograniczmy arbitrów do jednego. Będzie taniej. Szkoda, bo moje zawodniczki naprawdę dobrze zagrały. Tylko chwilami traciły koncentrację, ale przez ponad 30 minut było naprawdę nieźle. Tego meczu nie dano nam wygrać. Najgorsze jest to, że karze się trenerów, zawodniczki, kluby, a sędziów nigdy. W ostatnich latach to się praktycznie, poza jednym przypadkiem, nie zdarzało.

Nie poddają się

Co zrobić, by w sobotę zwyciężyć?

- Nie wiem, co mogę zmienić - przyznaje szczerze trener Omanić. - Jeśli zagramy tak, jak w Gorzowie, to przy normalnym sędziowaniu powinniśmy ten mecz wygrać. Na szczęście wszystkie dziewczyny są zdrowe. Ale nawet jeśli wygramy, to będzie nam bardzo ciężko zwyciężyć w trzecim spotkaniu. W Gorzowie, w małej sali, presja jest ogromna, tam się bardzo trudno gra. Ale się nie poddajemy.

Bilety w cenie 12 zł normalny i 6 zł ulgowy (dla młodzieży uczącej się, studentów oraz emerytów i rencistów) będą do nabycia w kasie „Spożywczaka” przed imprezą.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie