Pomiłka wreszcie ma własne imię

Zdjęcia: Grzegorz Olkowski, tekst: Justyna Wojciechowska
Powidła z węgierek, jajka od zielononóżki i ser z mleka czerwonej krowy - takich specjałów próbowali uczestnicy zabawy w zoo. Wzięli też udział w nadaniu imienia żubrzycy.

Powidła z węgierek, jajka od zielononóżki i ser z mleka czerwonej krowy - takich specjałów próbowali uczestnicy zabawy w zoo. Wzięli też udział w nadaniu imienia żubrzycy.

Niedzielny festyn odbył się pod hasłem „Natura i historia - tu spotkają się”. W ogrodzie stanęły więc namioty słowiańskich wojów gotowych w każdej chwili ruszyć do boju. Przygotowano zagrody, gdzie zwiedzający mogli obejrzeć stare rasy zwierząt - krowę czerwoną z cielaczkiem, gęsi, kaczki, kury zielononóżki oraz owce i kozy. Tuż obok zorganizowano degustację potraw wykonanych z mleka i jaj tych zwierząt oraz z owoców wydawanych przez stare gatunki jabłoni i śliw.

<!** reklama>- Te powidła kojarzą mi się z dzieciństwem i wakacjami u babci na wsi pod Chełmżą - mówi Stefan Czajkowski zajadając się kawałkiem ciemnego pieczywa z dżemem śliwkowym. - Myślałem, że już nikt nie robi takich przetworów. Ze stoiska wziąłem sobie namiar na sklep ekologiczny, gdzie takie rzeczy wciąż można kupić.

Dużym powodzeniem cieszyło się też stoisko wędkarskie, gdzie po krótkim szkoleniu można było zdawać egzamin na kartę wędkarską. Prawdziwą ozdobą stanowiska było duże akwarium, w którym pływały jesiotry.

- Nie byłam w ogrodzie od lat i zupełnie nie miałam pojęcia, jak wiele się tu zmieniło. To miejsce jest po prostu piękne - zachwycała się Krystyna Jędrasik oglądając nowy wybieg dla niedźwiedzia himalajskiego Nufiego i jego partnerki Volty. - Wizyta tutaj to sama przyjemność i doskonały pomysł na weekendowy relaks.

Około godziny 14 większość uczestników zabawy wzięła udział w wyjątkowym wydarzeniu - nadaniu imienia urodzonej 9 kwietnia żubrzycy. Przypomnijmy, że wspólnie z dyrekcją zoo ogłosiliśmy konkurs na tę nazwę. W odpowiedzi dostaliśmy od naszych Czytelników kilkaset propozycji.

- Mieszkańcy wykazali się ogromną inwencją, bo imię musiało się zaczynać od liter „po” i nie mogło być wcześniej zarejestrowane w rodowodowej księdze żubrów - mówi Beata Gęsińska, kierownik ds. hodowli w Ogrodzie Zoobotanicznym.

Symbolicznych chrzcin dokonał Wojtek Nikleniewicz , który wspólnie z rodzicami wymyślili imię Pomiłka. To właśnie ono zostało wybrane spośród setek innych.

- Zgłosiliśmy tylko to jedno imię, bo wydawało nam się miłe dla ucha, sympatyczne i po prostu ładne. Cieszymy się, że to właśnie ono wygrało - z dumą w głosie mówią Nikleniewiczowie.

Zobacz galerię: Pomiłka wreszcie ma własne imię

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie