Stanąć oko w oko z przyrodą

Redakcja
Zdobył Pan III nagrodę w Grand Press Photo 2011. Jednocześnie aż trzy Pana zdjęcia znalazły wśród nominowanych w kategorii „przyroda”. Z czego radość jest większa?

DANIEL PACH opowiada o kulisach fotografowania dzikich zwierząt, które zapewniła mu laury w ogólnopolskim konkursie fotograficznym.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171902" sub="Nagrodzone na tegorocznym Grand Press Photo zdjęcie Daniela Pacha przedstawia walkę orła z lisem o pokarm Fot. Daniel Pach - www.photopach.pl">Zdobył Pan III nagrodę w Grand Press Photo 2011. Jednocześnie aż trzy Pana zdjęcia znalazły wśród nominowanych w kategorii „przyroda”. Z czego radość jest większa?

Z tych trzech nominacji. Konkurencja była ogromna. Nadesłano aż 4,6 tysiąca fotografii. W tym roku nie ma osoby, która zostałaby w taki sam sposób uhonorowana. Ogromnie się cieszę. Na ogłoszenie wyników jednak nie pojechałem. Nie lubię takich imprez. Kosiłem w tym czasie trawę w ogrodzie.

Skąd to zamiłowanie do fotografowania przyrody? Daniel Pach jest znany przede wszystkim jako fotoreporter, który towarzyszy najważniejszym wydarzeniom.

Nadal staram się fotografować rzeczy i ludzi, które są ponadczasowe, historie, które warto uwiecznić. Od kilkunastu lat jeżdżę np. co roku do innego miejsca w Polsce, aby uchwycić oryginalność procesji Bożego Ciała. Nie interesują mnie politycy, którzy dzisiaj są, a jutro ich nie ma. A przyroda? Brałem kiedyś udział w spotkaniu przyrodników, którzy prześcigali się w opowieściach o dzikich zwierzętach, ale de facto żaden nigdy nie miał okazji spotkać się z nimi oko w oko. Twierdzili, że sfotografowanie dzikiej przyrody jest trudne, a czasami nawet niemożliwe. Pomyślałem „No to wam pokażę, że jednak można”.

<!** reklama>W jakich okolicznościach powstało to nagrodzone zdjęcie?

Zrobiłem je w odległości około sześciu kilometrów od toruńskiego mostu drogowego w stronę Nieszawki. To było w marcu. Przez zimę przyglądałem się z aparatem przyrodzie nad Wisłą. Wiedziałem, gdzie listy i orły mają swój rewir. W tym przypadku zaczęło się od kruków, które mocowały się z jakąś padliną. Nagle wyskoczył lis, do którego po chwili dołączył orzeł. I wtedy się zaczęło. Zdjęcie zrobiłem z odległości około osiemdziesięciu metrów, leżąc pod gałęziami. Powstała cała seria walki orła z lisem o pokarm.

Ile czasu zajęły przygotowania?

Jakbym to wszystko podliczył, to sfotografowanie tej walki - razem z tropieniem - zajęło mi trzy miesiące. Fotografia przyrodnicza zajmuje dużo czasu, ale nie przynosi profitów finansowych. Bardzo trudno z niej wyżyć.

Co na to żona? Nie narzeka, że zamiast siedzieć w domu mąż wciąż biega z aparatem po jakichś krzakach?

Jesteśmy już tak długo małżeństwem, że chyba się do tego przyzwyczaiła. Nie miała zresztą wyboru (śmiech). Tak naprawdę nigdy nie zwalam jej na barki wszystkich spraw rodzinnych. Czy to tylko bieganie po krzakach? Chyba nie. Tę nagrodę odbieram jako ukłon dla osób, które fotografują podobne rzeczy. Którzy mimo potwornych warunków potrafią siedzieć w wodzie i dawać się kłuć tysiącom komarów tylko po to, aby sfotografować jakiś rzadki okaz ptactwa czy płazów.

Najbliższe wyzwanie?

Orły przednie w Beskidach. Zrobiłem już mały rekonesans. Do jesieni chciałbym też zrealizować w naszym regionie serię fotografii o życiu borsuków.

Warto wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie