POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Teatr nasz widzimy prowincyonalnym, chociaż on jeszcze nie...

Teatr nasz widzimy prowincyonalnym, chociaż on jeszcze nie powstał [RETRO]

Szymon Spandowski

Nowości Dziennik Toruński

Nowości Dziennik Toruński

Teatr nasz widzimy prowincyonalnym, chociaż on jeszcze nie powstał [RETRO]
1/5
przejdź do galerii

©z archiwum Szymona Spandowskiego

W jaki sposób mistrz August Lipiński, który wystawił okazałą kamienicę na Bydgoskim Przedmieściu dbał o swoich uczniów? Gdzie na Mokrem znajdował się gościniec pod Trzema Lipami? Gdzie zaś urzędował dyplomowany fakir chiromanta?
Tydzień temu zajmowaliśmy się eksploracją kopalni przy ulicy Rabiańskiej 9. Jest to adres Żywego Muzeum Piernika oraz Oberży, jednak dzięki odkrytym tam podczas remontu fasady starym napisom reklamowym, budynek stał się również kopalnią informacji o dawnych toruńskich przedsiębiorcach i rzemieślnikach. Wygląda na to, że ich złoża są dużo bogatsze niż się początkowo wydawało. Tekst się ukazał i tego samego dnia odezwała się pani Sylwia Dullin, aby powiedzieć, że firma Bandurskich, której reklama zachowała się nad wejściem do Oberży, była również zaangażowana w remont jej rodzinnego domu. Na Rabiańską pewnie niebawem wrócimy, a tymczasem skoczymy sobie do Torunia z 1898 roku, gdzie nas dawno nie było.

Miasto zwiedzane przy pomocy gazet sprzed 120 lat opuściliśmy we wrześniu, gdy dotarł do niego transport elektrycznych tramwajów. Na swój debiut musiały one jeszcze trochę poczekać, przygotowania do tego szły jednak pełną parą. W październiku 1898 roku prasa poinformowała, że monterzy zabrali się za rozwieszanie na słupach przewodów elektrycznych.

W tym samym czasie również O. Herrmann otworzył na rogu ul. Strumykowej i Elżbiety (dziś Królowej Jadwigi) skład z cygarami i wyrobami tytoniowymi. Szyld umieścił na wykuszu. Kilka lat później reklamę uwiecznił fotograf, który stanął z aparatem na tarasie kawiarni Kaiserkrone, czyli obecnego Empiku.

POLECAMY:
Gwara młodzieżowa w latach 70. Czy uda się Wam rozpoznać te słowa? [QUIZ]
Ścigani przez policję w Kujawsko-Pomorskiem. Może mieszkają obok Ciebie?
27. urodziny Radia Maryja 2018 w Toruniu. O. Tadeusz Rydzyk świętował
Stingery dla toruńskiej policji? Nowe nabytki w "garażach" komendy wojewódzkiej


Na temat bardzo archiwalnych stron z reklamami i ogłoszeniami można by było napisać poemat. I to bez specjalnego wysiłku. Wystarczy zacząć chociażby tak: „Fakir chiromanta dyplomowany mówi imię, nazwisko, posiada amulety, talizmany. Ostatnie dni ceny umiarkowane. Hotel Polonia”. Po takim wstępie można już napisać cokolwiek. Fakir chiromanta polecał swoje usługi w 1939 roku. Na stronach ogłoszeniowych „Słowa Pomorskiego” miał sporą konkurencję. Przy ulicy Bankowej na przykład urzędowała wróżka o dość egzotycznym imieniu, która w przepowiadaniu przyszłości robiła sobie przerwę obiadową. W czasach zaborów i na łamach „Gazety Toruńskiej” na takie rzeczy jakoś nie było miejsca.

W październiku 1898 roku znalazło się ono jednak dla mistrza piekarskiego A. Lipińskiego, który poszukiwał uczniów. Robił to w ciekawy sposób.

„Uczni poszukuję do piekarni i cukierni, na mój koszt. Uczeń odbierze przy wstępie książeczkę depozytową z 75 markami, którą to sumę odbierze razem z procentem po wyuczeniu”.

75 marek to były spore pieniądze. Jeden z szyprów, który uratował kilka osób od śmierci w Wiśle, dostał w jesienią 1898 roku od prezesa rejencji specjalną nagrodę w wysokości 41 marek. Mistrz piekarski musiał być ciekawym człowiekiem, zresztą my go znamy - znów dzięki napisom reklamowym. To on zbudował kamienicę na rogu ul. Sienkiewicza i Mickiewicza. Na jej niedawno wyremontowanej fasadzie pyszni się szyld piekarni i napis Berliner Brot. O tym, czym był ten specyfik, pisaliśmy dwa lata temu. Warto dodać, że podczas remontu, od strony ulicy Mickiewicza pojawiły się kolejne napisy, tym razem agentury, czyli biura ogłoszeń, „Słowa Pomorskiego” - to oczywiście pamiątka z czasów międzywojennych.

August Lipiński poszukiwał uczniów do piekarni i cukierni, która przy ulicy Szkolnej 16 (dziś Sienkiewicza) rozpoczynała działalność. Kamienica powstała w roku 1897.

POLECAMY


Tymczasem na Mokrem trwała budowa tartaku parowego. Podczas prac z rusztowań spadł murarz i mocno się poturbował. Zapewne był to tartak Georga Sopparta, wspominaliśmy o nim niedawno, pisząc o willi jaką ten architekt i przedsiębiorca zbudował dla siebie przy Rybakach 59. Tartak działał przy ulicy Panieńskiej (obecnej Wojska Polskiego) do połowy XX wieku.
Byliśmy już w piekarni, to może teraz odwiedzimy kolejną oberżę?

„Gościniec Pod Trzema Lipami kupił za 16 tysięcy marek kupiec p. Stoczyński od dotychczasowego właściciela p. M. Białka” - informowała „Gazeta Toruńska” w połowie października 1898 roku. Stoczyński reklamował się w niej już od kilku dni dodając, że w lokalu przy ulicy Podgórnej można nabyć polską gazetę. Według księgi adresowej, oberża Pod Trzema Lipami znajdowała się przy Podgórnej 30, czyli na rogu dzisiejszej ulicy Legionów. Ze stojącego tam pierwotnie budynku w zasadzie nic nie zostało, a lipy dawno zniknęły bez śladu.

W październiku A. D. 1898 na sesji Rady Miasta omawiane były plany budowy nowego toruńskiego teatru. Zostały przyjęte z bardzo mieszanymi uczuciami.

„Na wczorajszem posiedzeniu radnych miasta toczyła się sprawa budowy teatru - czytamy w „Gazecie”. - Postanowiono plan budowy przesłać osobnej komisyi znawców. Lubo-wnicy teatru miejskiego sądzą tedy, że myśl pobudowania teatru bliską jest urzeczywistnienia. Teatr w tak małem mieście, jakim jest Toruń, może być tylko teatrem trzeciorzędnym, bo jakież tu siły aktorskie występować zechcą? Ponieważ w Bydgoszczy i Poznaniu mieszkańcy tych miast dopłacają rocznie na utrzymanie teatru 40 tysięcy marek, pominąwszy kilkaset tysięcy marek które trzeba zapłacić za budowę, przeto Toruń będzie wyżej opodatkowanym, a to nie przyczyni się zapewne do uprzyjemnienia w mieście naszem pobytu. Zresztą ogólnie uznaną jest rzeczą, że teatry prowincyonalne nie mają żadnej wartości, ponieważ dają one przytułek kulawym talentom aktorskim koszlawiącym sztukę a ojcom rodziny wypędzają niepotrzebnie pieniądze z kieszeni, bo uczęszczanie do teatru, rzecz kosztowna. Jakiem poparciem wśród tutejszej publiczności niemieckiej cieszy się teatr, dowodem był ostatni pobyt pewnego towarzystwa operowego, które sprzedawało bilety po 10 fenygów za krzesła, a jeszcze sala świeciła pustkami”.

Ta opinia okazała się mocno krzywdząca. Sześć lat później Toruń doczekał się nowej sceny, do dziś bardzo cenionej. Przy budowie teatru pracował Walerian Bandurski, twórca firmy, której reklama została odkryta przy Rabiańskiej 9.

Zobacz też: Reporter "Nowości" w ciele starszej osoby

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo