Trener na miarę możliwości

Jakub Pieczatowski
Test na cierpliwość zafundowany wszystkim kibicom przez władze polskiej koszykówki dobiegł końca. Wreszcie znany jest trener, który przygotuje i poprowadzi męską reprezentację we wrześniowych mistrzostwach Europy.

Test na cierpliwość zafundowany wszystkim kibicom przez władze polskiej koszykówki dobiegł końca. Wreszcie znany jest trener, który przygotuje i poprowadzi męską reprezentację we wrześniowych mistrzostwach Europy. <!** reklama>

Odetchnąć też mogą zawodnicy, szczególnie ci spodziewający się powołań i marzący o występach w kadrze. Pewnie lada dzień dowiedzą się, czy są w kręgu zainteresowań nowego selekcjonera i będą mogli w końcu zaplanować letnie urlopy. Na posezonowy wypoczynek nie pozostanie jednak zbyt wiele czasu. Posadę trenera PZKosz powierzył Alesowi Pipanowi. Gdy menedżerem kadry został Walter Jeklin, z dużą dozą prawdopodobieństwa można było zakładać, że szkoleniowcem też zostanie ktoś wychowany i ukształtowany zawodowo na Bałkanach. Na giełdzie kandydatur pojawiały się nazwiska Serba Zorana Sretenovica, Chorwata Jasmina Repesy oraz Słoweńców Saso Filipovskiego i Jure Zdovca. O Pipanie nikt nie wspominał i jego wybór jest z całą pewnością zaskoczeniem. Skoro jednak tak się stało, to najwyraźniej faworyzowani w walce o stołek trenera kadry Repesa i Filipovski nie dali się namówić na pracę w Polsce. Obaj zaliczyli już przygodę z naszą koszykówką, obaj też żegnali się z nią w nie takich okolicznościach, jak by sobie tego można było życzyć. Repesa uciekł ze Śląska Wrocław, by objąć posadę w Cibonie Zagrzeb. Filipovski po meczu PLK uderzył jednego z kibiców rywali i został zawieszony, po czym Turów Zgorzelec rozwiązał z nim kontrakt. Wreszcie obaj pracują w dobrych włoskich klubach Benttonie Treviso i Lottomatice Rzym. Zarabiają tam dużo i mają komfort, którego nie chcieli pewnie porzucić dla polskiej kadry, w której nie wiadomo, kto będzie grał, a co do występów której oczekiwania są ogromne. Przeżywający kłopoty finansowe PZKosz nie miał zapewne odpowiednich środków, by skusić Repesę czy Filipovskiego. Wybór więc padł na Pipana. Czy słusznie? Nikt nie potrafi dziś odpowiedzieć. Ale coś mi się zdaje, że jest to - parafrazując cytat z „Misia” - trener na miarę związkowych możliwości.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie