Wiesz więcej niż przewodnik, to też idź na kurs

Redakcja
Z JERZYM MATUSZAKIEM, prezesem Oddziału Kujawsko-Pomorskiego Polskiej Izby Turystyki, rozmawia Katarzyna Bogucka.

<!** Image 1 align=left alt="Image 172873" >Z JERZYM MATUSZAKIEM, prezesem Oddziału Kujawsko-Pomorskiego Polskiej Izby Turystyki, rozmawia Katarzyna Bogucka.

Przewodnik turystyczny bez papierów...

To temat nie tylko polski. Dopóki ludzie będą zgadzać się na korzystanie z usług takich osób, dopóty proceder będzie rozkwitał w najlepsze.

Zetknął się Pan z tym zjawiskiem?

<!** reklama>Jednak częściej za granicą niż w Polsce. W Paryżu, we Włoszech, zwłaszcza w Watykanie, w Rzymie. Taki nielegalny przewodnik zachowuje się w bardzo charakterystyczny sposób.

Czyta teksty z katalogu?

Przede wszystkim on się nie afiszuje. Nigdy nie idzie na czele grupy zwiedzających, zazwyczaj jest schowany w środku, w tłumie. Musi też uważać na nadmierną gestykulację, dlatego nie wymachuje rękami, nie wskazuje ręką na zabytki. Patrzy na jakiś obiekt i mówi: po prawej stronie to, po lewej tamto. Człowiek bez uprawnień nie zdecyduje się także na odłączenie swojej grupki od większej zbiorowości. Byłby wtedy bardziej widoczny dla kontrolerów, których za granicą nie brakuje.

Co może zrobić turysta, który chciałby takiego człowieka złapać na gorącym uczynku?

Nawet jeśli ja to widzę, trudno mi jest natychmiast zareagować. Musiałbym wezwać policję, jakąś straż miejską, czy karabinierów...

Niektórych oburza nagonka na tych ludzi. Piszą na forach, że przewodnicy tworzą korporacje, że zdominowali rynek, że biorą ogromne pieniądze od turystów, tymczasem taki gawędziarz może mieć większą wiedzę nie posiadając papierów...

Tak pewni piszą ci, którzy sami korzystają z usług takich kombinatorów lub może oprowadzają wycieczki na własną rękę. Nie wierzę, że mogą wiedzieć więcej niż licencjonowani przewodnicy. Szkolenie jest bardzo żmudne i szczegółowe. Obejmuje zajęcia z zakresu historii sztuki, geografii, historii Polski, danego obszaru Polski czy innego kraju gdzieś za granicą. Kursanci uczą się także zasad udzielania pierwszej pomocy.

Na koniec jest trudny do zdania egzamin...

To prawda, w dodatku egzamin zdawany przed obliczem fachowców. Jest on niezwykle obszerny tematycznie. Ci, którzy test zdadzą, na pewno mają wiedzę sprawdzoną i udokumentowaną. Kolejna sprawa to koszt tego kursu. Ludzie wykładają własne pieniądze, żeby zdobyć zawód, żeby się dokształcać, samodoskonalić. Dlaczego nielegalny przewodnik odbiera im szansę na uczciwy zarobek? Skoro ktoś uważa, że wie więcej niż przewodnik, to dlaczego nie chce się szkolić i otrzymać dyplomu?

Jak sprawdzić, czy osoba, która nas oprowadza, jest profesjonalistą?

Wystarczy tylko poprosić o legitymację przewodnika turystycznego, która sygnowana jest przez urząd marszałkowski właściwego województwa.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie