Wszystko zależy od nauczycieli

Justyna Wojciechowska-Narloch
Najlepsza w rankingach, ta z basenem, a może ta najbliżej domu - takie dylematy ma dziś wielu rodziców, którzy już teraz muszą zdecydować o wyborze szkoły dla swojego dziecka.

Najlepsza w rankingach, ta z basenem, a może ta najbliżej domu - takie dylematy ma dziś wielu rodziców, którzy już teraz muszą zdecydować o wyborze szkoły dla swojego dziecka.

<!** Image 3 align=right alt="Image 79756" sub="Miejsce w dobrej szkole zależy w znacznej mierze od stopni na świadectwie i wyników zewnętrznych egzaminów / Fot. Adam Zakrzewski">Wiosna to czas, kiedy pełną parą ruszają zapisy do szkół i rekrutacja do przedszkoli. Szeroka oferta na rynku edukacyjnym powoduje, że wielu z nas czuje się zdezorientowanych. Każda placówka ma jakieś swoje atuty. Jedne są nowe i świetnie wyposażone, inne mają doskonałą bazę sportową, jeszcze inne specjalizują się w językach obcych bądź przedmiotach ścisłych, a pozostałe kuszą wysokimi wynikami zewnętrznych egzaminów.

Kuratorium pomoże, ale...

Rodzice mogą oczywiście szukać pomocy w kuratorium, które nadzoruje pracę placówek oświatowych, mierzy jej jakość i organizuje wizytacje. Jeśli ktoś jednak liczy, że radząc się kuratorium otrzyma jednoznaczną wskazówkę, do której szkoły posłać dziecko, to jest w błędzie.

- Z chęcią odpowiemy na pytania rodziców, nawet te najbardziej szczegółowe. Powiemy, czy placówka jest mała czy duża, w czym się specjalizuje i w oparciu o co uczy. Nie wskażemy jednak konkretnej, najlepszej szkoły - mówi Zofia Kilanowska, dyrektorka Delegatury Kuratorium Oświaty w Toruniu. - To sprawa bardzo indywidualna. To rodzice najlepiej znają potrzeby swoich dzieci i to oni powinni szukać miejsca, gdzie będą się one czuły dobrze i w którym sobie poradzą. Trzeba też pamiętać, że każda szkoła tak naprawdę stoi nauczycielem. Tam, gdzie uczą ludzie z pasją, dziecko na pewno odnajdzie się w roli ucznia.

<!** reklama>Nie ma prostej recepty na wybór najlepszej szkoły. Jeśli dziecko jest bardzo dobre, warto zwrócić uwagę na poziom nauczania i wyniki sprawdzianów, egzaminów gimnazjalnych i matur. W przypadku, kiedy uczeń ma problemy emocjonalne lub innego rodzaju dysfunkcje, ważna będzie placówka, w której jest łatwy dostęp do specjalistów i szansa na zindywidualizowanie procesu kształcenia. Kiedy natomiast dziecko ma konkretne uzdolnienia artystyczne lub językowe, należy szukać szkoły, gdzie będzie ono mogło rozwijać swoje talenty.

Nie tylko rankingi

- Rodzice czasem zapominają, że dobra szkoła to nie tylko wysokie pozycje w rankingach. Placówka powinna oczywiście dobrze uczyć, ale ważne jest również to, żeby nie była zbyt daleko od domu, a lekcje nie trwały do wieczora - mówi Janusz Pleskot, zastępca dyrektora Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Torunia. - Jestem przeciwnikiem wskazywania lepszych czy gorszych szkół. Przecież podstawówki i gimnazja pracują w konkretnym rejonie oraz środowisku. Nawet wybitni nauczyciele nie potrafią wychować olimpijczyków z dzieci, które są słabe i zaniedbane. Oceniając ich pracę trzeba patrzeć też na to, co pedagodzy dostają na starcie, z kim muszą pracować i jakie są potem tego wyniki.

Liczy się renoma

Głównym kryterium wśród rodziców jest wciąż renoma, którą cieszy się szkoła.

Doskonałym przykładem jest tu toruńskie Gimnazjum nr 11, gdzie o miejsca jest bardzo trudno. Do tej szkoły bez problemu dostają się tylko najlepsi. Rodzice przeciętnych uczniów, którzy chcą, by ich pociechy chodziły do „jedenastki”, muszą się sporo nakombinować. Najprostszym sposobem jest przemeldowanie dziecka w rejon szkoły.

- Słyszałem, że takie przypadki się zdarzały - mówi Andrzej Drozdowski, dyrektor Zespołu Szkół nr 10, w którego skład wchodzi „jedenastka”. - Nam zależy jednak przede wszystkim na dzieciach zmotywowanych do nauki, z dobrym świadectwem, wysokim wynikiem ze sprawdzianu oraz innymi osiągnięciami. Bierzemy pod uwagę także konkursy przedmiotowe, ale liczą się osiągnięcia na poziomie ponadregionalnym.

Alternatywą dla szkół masowych są placówki prywatne bądź niepubliczne. W ostatnich latach przeżywają one prawdziwy renesans. Czesne jest tam zróżnicowane: od 300 aż do prawie 700 złotych miesięcznie. Rodzice mają jednak gwarancję małych klas, indywidualnego podejścia do dzieci oraz bezpieczeństwa. W podstawówce prowadzonej przez Towarzystwo Salezjańskie w Toruniu zamknięte są już listy uczniów na 2014 rok.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie