Z plebanii do celi więziennej

Przemysław Przybylski
W Wysokiej prawie nikt w winę księdza wikarego, rzekomo molestującego seksualnie 9-letniego chłopca, nie wierzy. Kapłan trafił na trzy miesiące do aresztu. Mieszkańcy czekają na jego powrót.

W Wysokiej prawie nikt w winę księdza wikarego, rzekomo molestującego seksualnie 9-letniego chłopca, nie wierzy. Kapłan trafił na trzy miesiące do aresztu. Mieszkańcy czekają na jego powrót.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82554" sub="Późnobarokowy kościół
w Wysokiej przyciąga swoim pięknem. Nikt z parafian nie przypuszczał, że w jego murach mówić się będzie o molestowaniu dzieci przez księdza. / Fot. Radosław Sałaciński">Zatrzymanie księdza Waldemara B. odbyło się bardzo dyskretnie. Policjanci w cywilnych ubraniach złożyli wizytę dyrektorowi gimnazjum w Wysokiej, w którym kapłan uczy religii. Za pośrednictwem jednego z nauczycieli wezwano wikarego do gabinetu. Tam usłyszał, że jest zatrzymany, m.in., pod zarzutem molestowania seksualnego osoby nieletniej. Dyskretnie został wyprowadzony do nieoznakowanego radiowozu i przewieziony do bydgoskiego aresztu. Kajdanek nie założono. Nikt w szkole nie zorientował się, że doszło do aresztowania księdza. Wiadomość dotarła do starszych mieszkańców Wysokiej z telewizyjnych serwisów informacyjnych. Młodzież o sprawie dowiedziała się szybciej, z Internetu.

Śledztwo

Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed 3 lat. Wtedy ksiądz Waldemar pełnił posługę kapłańską w bydgoskiej parafii Matki Bożej Fatimskiej przy ul. Ogrody na osiedlu Wyżyny. Zaprzyjaźnił się z rodziną X. Bywał w ich domu. Zdarzało się, że u nich nocował. Podczas jednego z pobytów miało dojść do molestowania ich, wówczas 9-letniego, syna. Sprawa wyszła na jaw przed kilkoma miesiącami, gdy chłopiec opowiedział o zdarzeniu rodzicom. Ci zdecydowali się złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Rozpoczęło się śledztwo i kiedy wiarygodność chłopca potwierdził psycholog, prokuratorzy postanowili zatrzymać podejrzanego. Podczas przeszukania zabezpieczono przedmioty należące do księdza, m.in., komputer. Po zapoznaniu się z dowodami i wysłuchaniu podejrzanego, sąd zdecydował o aresztowaniu wikarego na 3 miesiące. Uznał bowiem, że zachodzi obawa matactwa. - Ta sprawa dotyczy tylko jednego, konkretnego przypadku - mówi prokurator Włodzimierz Marszałkowski z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

<!** reklama>Na razie badany jest twardy dysk komputera wikarego. Dlatego prokuratura nie może jeszcze określić, jak długo będzie trwało zapoznawanie się z materiałem dowodowym i kiedy można spodziewać się ewentualnego aktu oskarżenia.

To niemożliwe...

Wysoka to miasto i gmina w powiecie pilskim na terenie województwa wielkopolskiego. Wchodzi w skład diecezji bydgoskiej. Gminę zamieszkuje około 7 tysięcy mieszkańców, w miasteczku jest ich około 2800.

- Byłem i dalej jestem w totalnym szoku, że coś takiego mogłoby mieć miejsce - mówi o aresztowaniu księdza Mirosław Mantaj, dyrektor gimnazjum w Wysokiej.

Chcąc zapobiec niezdrowej sensacji, dyrektor zwołał nadzwyczajną radę pedagogiczną, a następnie spotkał się z młodzieżą. Mówi, że przedstawił fakty i prosił o wstrzemięźliwość w ocenianiu tej sprawy.

<!** Image 3 align=left alt="Image 82554" sub="Z budynku gimnazjum w Wysokiej wikarego, podejrzanego o molestowanie seksualne, policjanci wyprowadzili bardzo dyskretnie. Nauczaniem religii zajmą się w zastępstwie dwie katechetki. Ksiądz spędzi w bydgoskim areszcie minimum 3 miesiące. / Fot. Radosław Sałaciński">Plotek jednak nikt nie jest w stanie uciąć. O aresztowaniu księdza Waldemara mówią wszyscy. Prawie nikt jednak w jego winę nie wierzy. Pojawiają się przypuszczenia, że ktoś mści się na wikarym. - Może podrzucono mu dowody. Może to zemsta - spekulował ks. Roman Jakubowski, proboszcz parafii Matki Bożej Różańcowej w Wysokiej po podjęciu przez sąd decyzji o aresztowaniu wikarego. W minioną niedzielę proboszcz przed ołtarzem wezwał do modlitwy i wyraził nadzieję, że sprawa wyjaśni się z korzyścią dla obu stron. Uspokoił też parafian, że nie ma mowy o odwołaniu bierzmowania, do którego przygotowywał młodzież ksiądz Waldemar. Jego obowiązki przejął proboszcz, który został jedynym kapłanem w parafii. Przyznaje, że trochę mu ciężko, bo na głowie ma I komunię. Liczy, że kuria skieruje kogoś, by pomógł mu w pracy duszpasterskiej. Szczególnie, że msze św. odprawiane są nie tylko w kościele w Wysokiej, ale także w sąsiednim Młotkowie.

- Proboszcz się skarżył? - dziwi się ks. Mariusz Kuciński, rzecznik bydgoskiej kurii. - Biskup dba o wszystkie parafie i jak będzie potrzeba, skieruje kogoś do Wysokiej.

Sama kuria o sprawie wikarego wypowiadać się nie chce. Oficjalne stanowisko: ksiądz Waldemar jest niewinny aż do ewentualnego wyroku sądowego.

Lepiej nic nie mówić

- Nie myślałem, że to do nas dotrze - mówi smutnym głosem burmistrz Wysokiej. W pierwszej chwili miał wątpliwości, czy zarzuty są zasadne. Kiedy jednak usłyszał, że sąd nakazał aresztowanie księdza, tylko westchnął: - Skoro sąd postanowił aresztować, obawiam się, że to może być prawdą.

Burmistrz ocenia, że szok w miasteczku jest, ale nie aż tak wielki jak przed kilkoma laty, gdy rok po roku miały miejsce dwa morderstwa.

Proboszcz Jakubowski w telefonicznych rozmowach po aresztowaniu wypowiadał się ostrożnie, ale od tematu nie uciekał. Teraz namawia, by już nie wracać do sprawy.

Niech wikary wróci

Gdyby sąd, podejmując swoją decyzję, opierał się na opiniach mieszkańców Wysokiej i okolic, z którymi rozmawialiśmy, wikary byłby na wolności.

- To nie był ksiądz, który podejrzanie przytula dzieci czy głaszcze po głowach - mówi jeden z mieszkańców Młotkowa.

<!** Image 4 align=right alt="Image 82557" sub="W parafii Matki Boskiej Fatimskiej na bydgoskim osiedlu Wyżyny niewielu pamięta, że kiedyś ksiądz Waldemar B. był tutaj wikarym. / Fot. Radosław Sałaciński ">Wszyscy podkreślają, że gdy wikary chodził po kolędzie, nie brał pieniędzy od biednych. Wychwalają jego zaangażowanie w życie parafii i podejście do ludzi.

Wspominają, że lubił dojeżdżać rowerem do sąsiedniego Młotkowa, gdzie odprawiał msze w świetlicy wiejskiej. Bywało, że młodsi mieszkańcy próbowali ścigać się z księdzem na wyboistej drodze. Próbują też przypomnieć sobie jakiekolwiek sygnały, które mogłyby świadczyć o tym, że ksiądz miał niezdrową skłonność do dzieci i bezradnie rozkładają ręce. - Nic takiego nie było - zapewniają. Mają nadzieję, że wikary jest niewinny i wróci.

- Nikogo nie obmacywał - wybucha ministrant, którego spotkaliśmy na drodze prowadzącej do cmentarza. Chłopiec jest jedynym ministrantem w grupie kilku uczniów szkoły podstawowej, których spotkaliśmy na drodze prowadzącej do cmentarza. Z racji ministrantury zna księdza lepiej niż koledzy. Wikary nie uczył ich religii, bo w podstawówce, do której uczęszczają, zajmuje się tym katechetka.

- Nas w Pile w szkole o nic innego nie pytają tylko o wikarego. Zaczynamy mieć tego dość - mówią dwie nastolatki spotkane na przystanku autobusowym. Niedawno ukończyły gimnazjum i na temat ks. Waldemara wypowiadają się pozytywnie. Wymagał, ale na lekcjach było normalnie, jak to na religii.

Fora internetowe też pełne są komentarzy. Tutaj jednak opinie bywają podzielone. Oto kilka z nich:

„To wszystko to jakaś propaganda! Ks. Waldemar w życiu by czegoś takiego nie zrobił! To jakiś wymysł komuchów, a masońskie media tylko czyhają, żeby obsmarować niewinnego księdza”.

„Boże! Co za wstyd dla naszej parafii, a przede wszystkim dla wikarego! Nie rozumiem, jak on mógł molestować niepełnoletnie dziecko! Jeszcze w sytuacji, gdy rodzina chłopca miała pełne zaufanie do ks. Waldka! W ogóle, jak on mógł zrobić takie coś! To skandal!”.

„Wielkie współczucie dla rodziny chłopca...I dla samego chłopca”.

W dawnej bydgoskiej parafii ks. Waldemara nikt na temat byłego kapłana rozmawiać nie chce. Chociaż w pobliskiej szkole nie ustają spekulacje, o kogo chodzi.

- Nie będę nic mówił. Od tego jest kuria - ucina ks. Józef Orchowski, proboszcz parafii MBF, który pełni tę funkcję od 1992 r.

Zapytaliśmy, dlaczego wikarego Waldemara przeniesiono z Bydgoszczy do Wysokiej na skraj diecezji, ale odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Biskup ze swoich decyzji się nie tłumaczy. Bywa, że przed jej podjęciem zasięga opinii proboszcza lub spełnia jego prośbę w kwestiach personalnych. Dla większości księży opuszczenie dużej, wielkomiejskiej parafii to degradacja. Chyba że mają w perspektywie objęcie stanowiska proboszcza. W tym przypadku chyba tak nie było, bo ksiądz Waldemar ma dopiero 39 lat. To trochę mało na funkcję proboszcza, zwłaszcza że dotychczasowy włodarz parafii w Wysokiej wiekowy nie jest.

Teraz o dalszych losach księdza Waldemara B. zdecyduje wymiar sprawiedliwości.

Zarzuty i konsekwencje

Ks. Waldemarowi B. prokuratura postawiła dwa zarzuty: dopuszczenie się czynności seksualnej wobec osoby poniżej 15 lat, utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej 15 roku życia.

Za pierwszy zarzut grozi kara od 1 roku do 10 lat, a za drugi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

Według nieoficjalnych informacji, podczas snu chłopca ksiądz miał go rozebrać i, m.in., fotografować. Dziecko nie spało, ale ze strachu nie reagowało. Podobno tych zdjęć szuka prokuratura w komputerze kapłana. Prawo kanoniczne stanowi, że sprawa z oskarżenia o wykorzystywanie seksualne przez księży przedawnia się po upływie 10 lat od momentu ukończenia przez ofiarę 18 lat. Za udowodniony czyn grozi, m.in., wydalenie ze stanu kapłańskiego.

Fakty

Kapłani skazani za molestowanie seksualne

  • Czerwiec 2002 r. Sąd w Świdnicy skazał na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata księdza Edwarda P., oskarżonego o molestowanie seksualne dwóch chłopców. Proces był utajniony, trwał dwa lata. Proboszczowi z Pszenna k. Świdnicy postawiono dwa zarzuty. Dopuścił się molestowania seksualnego dwóch 11-letnich ministrantów. Zdarzenie miało miejsce pod koniec 1998 roku. Chłopcy dopiero po roku od zdarzenia powiedzieli o wszystkim rodzicom.
  • Marzec 2007 r. Na dwa lata w zawieszeniu na pięć lat skazał Sąd Rejonowy w Krośnie księdza katechetę Michała M. z Tylawy k. Dukli za molestowanie seksualne sześciu dziewczynek. Jest to kara, jakiej zażądał prokurator. Ponadto sąd zakazał księdzu wykonywania zawodu nauczyciela, opiekuna i wychowawcy dzieci przez okres ośmiu lat.
  • Listopad 2007 r. Na karę 2 lat więzienia Sąd Rejonowy w Grójcu skazał księdza za molestowanie małoletniego chłopca. Sprawa dotyczy powiatu piaseczyńskiego i 57-letniego kapłana, który oprócz sprawowania posługi duszpasterskiej uczył także w szkole. Jeden z uczniów został przez księdza wytargany za uszy. Chłopak po tym incydencie nie chciał chodzić do szkoły. Rodzicom powiedział, że ksiądz go molestował dotykając w intymne części ciała. Duchowny początkowo nie przyznawał się do winy, potem jednak zmienił zdanie. Prokuratura domagała się kary 4 lat więzienia.
  • Marzec 2008 r. Sąd Okręgowy w Słupsku podtrzymał skazujący wyrok wobec byłego proboszcza z Dębnicy k. Człuchowa, księdza Piotra T., oskarżonego o molestowanie seksualne ministranta, rozpijanie małoletniego oraz jego dwóch kolegów i podawanie im narkotyków. 39-letni obecnie kapłan był oskarżony łącznie o dziewięć czynów. Śledczy zarzucili mu również zgwałcenie, namawianie nastolatków do samobójstwa oraz przywłaszczenie ponad 27 tysięcy złotych z parafialnej kasy. Zarzut namawiania do samobójstwa został wyłączony do odrębnego postępowania. Od gwałtu i przywłaszczenia pieniędzy ksiądz został uniewinniony.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie