Zdecydował ostatni kwadrans

Karol Piernicki
Spotkanie grudziądzkiego MKS-u z Energetykiem Gryfino było prawdziwą wojną, jeśli chodzi o to, kto kogo przechytrzy w grze obronnej. Lepiej wypadli goście i zasłużenie wygrali.

Spotkanie grudziądzkiego MKS-u z Energetykiem Gryfino było prawdziwą wojną, jeśli chodzi o to, kto kogo przechytrzy w grze obronnej. Lepiej wypadli goście i zasłużenie wygrali.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168756" sub="Na kwadrans przed końcem spotkania wynik wciąż pozostawał sprawą otwartą. Jednak przyjezdni zawodnicy
skrzętnie wykorzystali nieporadność drużyny z Grudziądza, osiągając kilkubramkową przewagę Fot. Łukasz Partyka">Grudziądzcy piłkarze ręczni przystąpili do meczu w osłabionym składzie. Na domiar złego już w pierwszej połowie spotkania groźnej kontuzji nabawił się podstawowy bramkarz miejscowych, Sylwester Szewczyk. Jego brak między słupkami był bardzo odczuwalny w dalszej części gry.

- Nasz bramkarz naderwał mięsień dwugłowy przy jednej z interwencji - wyjaśnia Sylwester Ziółkowski, trener MKS-u. - Na razie musimy poczekać na wyrok lekarzy w tej kwestii.

W pierwszej połowie meczu gra toczyła się bramka za bramkę. Grudziądzanie zastosowali system obrony 3:3, czym chcieli odrzucić od bramki wysokich rozgrywających zespołu gości.

Natomiast przyjezdni zdecydowali się na krycie indywidualne dwóch bocznych rozgrywających MKS-u.

<!** reklama>- Niezbyt dobrze funkcjonowała w naszym wykonaniu gra w kontrataku - przyznaje Tomasz Kakowski, zawodnik MKS-u. - Spowodowane to było tym, że rywale bardzo dobrze wracali do obrony i skutecznie przerywali nasze próby.

Na przerwę Energetyk schodził z jednobramkową zaliczką, prowadząc 12:11.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ od razu zmianie. Gryfinianie wciąż stosowali różne rozwiązania w grze defensywnej, co sprawiało coraz większe kłopoty w rozgrywaniu piłki przez podopiecznych Sylwestra Ziółkowskiego. Powtórzyły się grzechy z meczu, jaki grudziądzanie rozegrali tydzień wcześniej.

- Martwi gra w przewadze naszego zespołu - mówi Michał Kozłowski, rozgrywający MKS-u. - Zamiast zdobywać bramki w tych fragmentach gry, my je traciliśmy.

Na kwadrans przed końcem spotkania wynik wciąż pozostawał sprawą otwartą. Jednak w tym momencie nastąpił przestój w grze gospodarzy.

- Rzucaliśmy z nieprzygotowanych pozycji - stwierdza Tomasz Kakowski. - Ponadto, daliśmy się niepotrzebnie ponieść nerwom, a to nie pomagało.

- Zabrakło skuteczności w stuprocentowych sytuacjach - dodaje Michał Kozłowski. - Skrzydła podcięła nam kontuzja Sylwka Szewczyka, który na początku meczu szalał w bramce.

Przyjezdni skrzętnie wykorzystali nieporadność grudziądzan. Wyprowadzili kilka skutecznych kontrataków, co poskutkowało osiągnięciem kilkubramkowej przewagi.

Trener Sylwester Ziółkowski w końcówce meczu zarządził grę w obronie „każdy swego”. Jego zawodnicy zmniejszyli nieco rozmiary porażki, ale na nawiązanie walki o choćby jeden punkt nie wystarczyło już czasu.

- Niestety, jest to mecz, którego nie powinniśmy byli przegrać - podsumowuje Sylwester Ziółkowski. - Po raz kolejny sprawdziło się porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tym większa szkoda, bowiem na treningach kładziemy nacisk właśnie na skuteczność.

Fakty **

Z Energetykiem zagrali:

  • Szewczyk, Ziółkowski - Stawicki 2, Bidziński 4, Kakowski 4, Nalaskowski 3, Bieniek, Orłowski 2, Kruszewski 2, Dąbrowski, Kozłowski 1, Gonkowski 3, Wudniak 7, Stobbe

Wyniki spotkania:

  • MKS Grudziądz - Energetyk Gryfino 28:34

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie