Złoto Atlantydy na dnie jeziora

Tadeusz Oszubski
Joachim Rittstieg szuka Atlantydy od 40 lat. Ten urodzony w 1937 roku nauczyciel matematyki, dziś już emerytowany, od dawna twierdzi, że Atlantyda była usytuowana w rejonie Ameryki Środkowej.

Joachim Rittstieg szuka Atlantydy od 40 lat. Ten urodzony w 1937 roku nauczyciel matematyki, dziś już emerytowany, od dawna twierdzi, że Atlantyda była usytuowana w rejonie Ameryki Środkowej.

Ostatnia wyprawa Rittstiega śladami Atlantydy odbyła się w marcu tego roku. Badacz wyruszył wówczas nad jezioro Izabal we wschodniej Gwatemali. Była to ekspedycja sfinansowana przez jeden z niemieckich tabloidów. Choć tym razem niczego nie znaleziono, Rittstieg nie ma wątpliwości, że na dnie Izabal kryją się ruiny Atlantydy. Wśród pradawnych budowli mają spoczywać ważące 8 ton tablice ze złota, na których wyryto informacje na temat legendarnej Atlantydy opisanej przez Platona. <!** reklama>

Skąd tak dokładne informacje, szczególnie te w kwestii złota i spisanej na nim historii zaginionej cywilizacji? Pytania są zasadne, bo Joachm Rittstieg ma dziś przeciw sobie cały świat nauki. Dr Oswaldo Chinchilla, uniwersytecki wykładowca archeologii i kustosz Muzeum Majów Gwatemali, twierdzi, że odkrycie Rittstiega to kompletna fantazja. Jeszcze mniej pochlebnie na ten temat wypowiedziała się grupa niemieckich ekspertów w dziedzinie Mezoameryki. Nazwali oni oświadczenie Rittstiega absurdem i oskarżyli atlantologa o szkodzenie reputacji niemieckiej nauki. Rittstieg tym się nie zraża i zdecydowanym tonem odpowiada swym przeciwnikom.

- Wiem, gdzie znajduje się to pradawne miasto, a tak zwani eksperci tego nie wiedzą - oświadczył Joachim Rittstieg. - Lokalizację Atlantydy i pozostałe informacje uzyskałem analizując księgę kapłanów Majów, tak zwany Kodeks drezdeński. Potrzebne są jeszcze szczegółowe dane, ale te pomaga mi zdobyć marynarka Stanów Zjednoczonych. Rozmaici naukowcy mówią, że to, co odkryłem, jest niemożliwe. Tylko że to ja mam podstawowe informacje, a oni nie.

Rittstieg po raz pierwszy przyjechał do Ameryki Środkowej w 1971 roku w ramach międzynarodowej wymiany nauczycieli. Przez 6 lat uczył w Gwatemali matematyki, a jednocześnie poznawał historię tego regionu. Zafascynował go kalendarz Majów oraz Kodeks drezdeński, jedna z zaledwie trzech ksiąg Majów, jakie dotrwały do naszych czasów. Szybko połączył je z legendą Atlantydy.

Joachim Rittstieg uważa, że Atlantyda istniała 12 tys. lat temu u wybrzeży dzisiejszej Gwatemali. Dowodów na to przytacza wiele. Na przykład karłowate słonie i konie opisywane przez Platona, które faktycznie w tym czasie jeszcze żyły w Mezoameryce. A także charakterystyczny kształt wyspy stolicy tego zaginionego imperium, który odpowiadać ma śladom na dnie jeziora Izabal. A podobno według zapisków Majów, tam właśnie leży zatopione miasto Colhuacan Atlan. Dla niemieckiego badacza płynie z tego kolejny oczywisty wniosek: to Atlantyda!

Jedno Rittstieg zmienia w legendzie Atlantydy, datę jej ostatecznej zagłady. Zdaniem niemieckiego atlantologa, do kataklizmu doszło 30 października 666 r. p.n.e.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie