Babcia chętnie zastępuje mamę

Justyna Wojciechowska-Narloch
Zapracowani rodzice, którzy nie mają czasu odebrać dziecka z przedszkola czy pójść na wywiadówkę to dziś zjawisko coraz powszechniejsze. W takich sytuacjach ratunkiem okazują dziadkowie.

Zapracowani rodzice, którzy nie mają czasu odebrać dziecka z przedszkola czy pójść na wywiadówkę to dziś zjawisko coraz powszechniejsze. W takich sytuacjach ratunkiem okazują dziadkowie.

<!** Image 2 align=right alt="Image 81957" sub="Pani Helena Pieńkowska, babcia czteroletniego Jakuba odbiera go z Przedszkola Miejskiego nr 1
/ Fot. Adam Zakrzewski">Pani Halina, emerytowana pielęgniarka, od pięciu lat jest na emeryturze. Na nudę jednak nie narzeka. Od poniedziałku do piątku ma bardzo dużo obowiązków. Pomaga córce, która pracuje jako przedstawiciel handlowy, ciągle jest w rozjazdach, a w domu zjawia się późno. Pani Halina zajmuje się czteroletnią Karolinką i ośmioletnim Igorem.

Pracowity dzień

- Córka wychodzi z domu przed siódmą rano. Dosłownie mijamy się w drzwiach. Daję dzieciom śniadanie i wychodzimy: z Karolką do przedszkola, a z Igorkiem do szkoły. Na szczęście mamy po drodze - opowiada nasza bohaterka. - Potem wracam do swojego domu i gotuję obiad dla męża. Około 13-stej idę do mieszkania córki, przygotowuję coś na ciepło i pędzę po dzieciaki. Najpierw zabieram wnuczka ze świetlicy, a potem Karolkę z przedszkola. Siedzę z nimi do 18-stej, 19-stej, aż ich ojciec wróci z pracy. I tak przez cały tydzień.

<!** reklama>Taki scenariusz to wcale nie wyjątek. Pytaliśmy w toruńskich szkołach i przedszkolach o dziadków opiekujących się dziećmi. Z rozmów tych wynika, że każdego dnia w role rodziców wciela się około 25 procent babć bądź dziadków.

- Przyprowadzają dzieci i zabierają z przedszkola. Są bardzo troskliwi, rozmawiają z wychowawczyniami - mówi Aleksandra Szlendak, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 2 w Toruniu. - Chętnie przychodzą na zajęcia edukacyjne, w których przewidziany jest także udział rodziców. Robią to dla swoich wnuków, żeby nie było im przykro, że mamy czy taty nie ma. Podczas takich warsztatów dziadkowie bawią się zresztą doskonale, wykazują inicjatywę, mają dużo cierpliwości.

Troskliwi dziadkowie

Dziadkowie i babcie to także codzienni goście w Szkole Podstawowej nr 13 w Toruniu. Rano przychodzą ze swoimi wnukami, a po południu zabierają je do domu. Nie ograniczają się tylko do tych czynności. Interesują się wynikami w nauce, pytają o zachowanie, rozmawiają z innymi dorosłymi, którzy przyszli do szkoły.

- Rodziny wielopokoleniowe po latach wracają do łask. To korzyść dla każdej ze stron tego układu. Dziadkowie czują się potrzebni, rodzice mają pomoc, a dzieci wzory do naśladowania. Więź pokoleniowa na pewno dobrze służy rozwojowi najmłodszych - tłumaczy Zbigniew Masłoń, dyrektor „trzynastki”. - Bardzo dobrze, kiedy dziadkowie wspomagają rodziców w opiece i wychowaniu dzieci. Gorzej, kiedy z różnych przyczyn muszą ich zastępować.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie