Chociaż wakacje w pełni, my jeszcze o szkolnych sprawach. Sprzed lat

Teresa Drzewuska-Wilczyńska
Zdjęcie z naszego ostatniego spotkania z czerwca 2014 roku. Autorka listu w środku. Fot. Jacek Balcerak
Zdjęcie z naszego ostatniego spotkania z czerwca 2014 roku. Autorka listu w środku. Fot. Jacek Balcerak
Od wiernej Czytelniczki Albumu Rodzinnego „Nowości” otrzymaliśmy bardzo miły list. Oto jego treść.

Na przytulnych łamach Albumu Rodzinnego „Nowości”, nasza „Królówka” gościła wielokrotnie. Pan Redaktor Roman Such przyjął nas, maturzystki z połowy ubiegłego wieku pod swoje opiekuńcze skrzydła. Cierpliwie słuchał opowieści o naszej szkole z przedwojennym rodowodem, o powojennej tułaczce, o odzyskaniu, niestety na krótko, gmachu przy ul. Sienkiewicza, o wyrzuceniu nas stamtąd na rok przed maturą i wreszcie o całkowitej likwidacji w 1950 roku II Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi.
[break]
Przypominam młodszym Czytelnikom, że były to czasy, kiedy powojennej władzy z królami nie było po drodze. Może, gdyby szkoła wyrzekła się swojej patronki, i przyjęła proponowaną Małgorzatę Fornalską (kto dziś wie, o kogo chodzi), inaczej potoczyłyby się losy naszej „Królówki”.

Takie jak ja, maturzystki z 1950 roku (szkoła była żeńska) rozpierzchły się po świecie. Prawie wszystkie wybrały i ukończyły studia. Nazwiska kilku na trwałe weszły do światowej literatury naukowej.
Płynęły lata. Dopiero po pół wieku od ostatniego szkolnego dzwonka udało nam się zorganizować zjazd koleżeński. Dziewczyny - stateczne panie zjechały z kraju i z zagranicy. Od tamtej pory, od czerwca 2001 roku spotykamy się regularnie, zazwyczaj dwa razy w roku. Jest nas coraz mniej. Przed tygodniem pożegnaliśmy Urszulę Banacką-Krauze, kochaną Ulkę, która była z nami na naszym ostatnim koleżeńskim zjeździe.

Pan Redaktor od czasu do czasu gościł na naszych koleżeńskich spotkaniach, mówiąc, że oczom nie wierzy, bo że Królewianki są nie do zdarcia. Początkowo nie podobało mi się to określenie, ale jest w nim dużo prawdy. Zwykłyśmy mawiać:

My wciąż za sobą tęsknimy
ciągle nam brak siebie
i jak tak dalej pójdzie,
spotkamy się w niebie

I przyjeżdżają dziewczyny ze Szczecina, Gdańska, Warszawy, Piły, Gdyni, Bydgoszczy, Wrocławia. Na ostatnim spotkaniu 14 czerwca br., które naprawdę miało już być ostatnim, była nas równa dwudziestka. Tylko i aż.
Jak zawsze przygotowaliśmy część artystyczną z rymowanymi wspomnieniami, Każda otrzymała sześciostronicową laurkę przygotowaną przez Tereskę Marcinkiewicz, obecnie warszawiankę, z naszymi portrecikami, opatrzonymi wierszykami. Oczywiście nie mogło w niej zabraknąć wspomnień o naszym duchownym przewodniku i najlepszym tancerzu, księdzu Franciszku. Wspominaliśmy go rymowanką

Królewianek nuci chór
Przydałby się nasz ksiądz Żur
Obyczajowość się zmienia
Dziś poruszyłby sumienia.

Naszej szkoły już dawno nie ma, ale do jej tradycji i historii nawiązuje II Liceum Ogólnokształcące w Toruniu, na osiedlu Na Skarpie, noszące imię naszej patronki Królowej Jadwigi. W 2008 roku mieliśmy przyjemność gościć w tej szkole. Uczniowie podejmowali nas iście po królewsku.

Ostatnie spotkania miało być ostatnim, ale 64 lata po maturze to żadna rocznica. Tak więc, Drodzy Czytelnicy „Nowości”, mamy nadzieję, że jeszcze o nas usłyszycie, że za rok spotkamy się po raz trzydziesty.
Teresa Drzewuska-Wilczyńska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie