Czy seniorka została wykorzystana przez lokatorów? Sprawę bada prokuratura

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Sprawa jest delikatna. Lokatorzy dysponują dokumentami z podpisami kobiety - mówią w prokuratorze
Sprawa jest delikatna. Lokatorzy dysponują dokumentami z podpisami kobiety - mówią w prokuratorze Jacek Smarz
- Ukradli mi meble, nie spłacili rat za samochód, nie oddali 40 tysięcy złotych pożyczki - skarży się ze łzami w oczach pani Stanisława.

Ma 74 lata, a za sobą lata przepracowane na kolei. Ktoś patrzący z boku mógłby jej pozazdrościć: jest właścicielką wykupionego od PKP mieszkania, posiada też działkę z domkiem na peryferiach Torunia.
[break]
Pani Stanisława (nazwisko do wiad. red.) wcale nie jest jednak w komfortowej sytuacji. Owdowiała, a jedyny syn mieszka w innym mieście. Stworzeniami, do których może otworzyć usta, zostały psy i koty na działce.

Mieszkanie, pieniądze, samochód

- Najlepiej czuję się właśnie ze zwierzętami na działce i tam zamieszkałam. Mieszkanie na Jakubskim Przedmieściu wynajęłam znajomemu małżeństwu 50-latków z synem studentem. Właściwie to udostępniłam, bo płacili tylko niski czynsz (230 zł) i swoje rachunki. Robiłam to z dobrego serca, bo nie mieli się gdzie podziać - opowiada kobieta.

Relacje między lokatorami a panią Stanisławą były coraz bardziej zażyłe. W końcu nawet zaczęli do niej mówić „ciociu”...

Starsza pani wspomogła lokatorów pożyczką w wysokości 40 tys. zł, jak twierdzi, a także sprzedała im korzystnie nieużywanego już przez siebie forda focusa. 6 tys. zł lokatorzy mieli spłacać w ratach po 200 zł.

Zażyłość była tak wielka, że pani Stanisława w testamencie zapisała lokatorom cały swój majątek. Gdy ci postanowili przenieść się poza Toruń (jedno z pary lokatorów dostało tam pracę), plan był taki: pani Stanisława przeprowadza się z nimi, a mieszkanie na Jakubskim Przedmieściu zajmować będzie syn - student, który dokooptuje sobie dwóch kolegów.

Zwrot w asyście policji

- Nie podobało mi się to. A już oburzyło mnie to, gdy w czerwcu zeszłego roku na działce odebrałam telefon od sąsiadki, która powiedziała mi, że lokatorzy zabierają moje meble. Wyprowadzili się, przywłaszczając je sobie - mówi pani Stanisława.
Torunianka zgłosiła się do prokuratury.

- Sprawa jest delikatna. Lokatorzy przedstawili nam dokumenty z podpisami kobiety, z których wynikało, że sprzedaje im samochód, daruje meble, a także zapisuje majątek po śmierci. Lokatorzy powiedzieli, że nie chcą zamieszania i meble chcieli oddać. Starsza pani jednak się opierała i musiało to nastąpić w asyście policji - relacjonuje Maciej Rybszleger, szef Prokuratury Rejonowej Toruń Wschód.

- Sprawa została umorzona. 5 września bieżącego roku kobieta zgłosiła się do nas ponownie, dodając do listy przywłaszczonych wówczas przedmiotów nowe: odkurzacze, pralkę, żyrandole i zlewozmywak. Ponownie wszczęliśmy postępowanie.

Co na to wszystko rodzina pani Stanisławy? Syn i synowa doprowadzili do zmiany testamentu. Starsza pani, chociaż w dobrej formie fizycznej, wielu rzeczy sobie nie przypomina. Na przykład tego, co dokładnie podpisywała swoim byłym już lokatorom...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie