Czy umie Pan/Pani przeczytać gazetę?

Krzysztof Błażejewski
Krzysztof Błażejewski
90 lat temu w II RP doliczono się najwięcej na świecie stulatków. W 1946 roku celowo oszukiwano komisarzy, a cztery lata później za „propagandę przeciw spisowi” wsadzano do więzienia. 1 kwietnia zaczyna się kolejny Narodowy Spis Powszechny.

90 lat temu w II RP doliczono się najwięcej na świecie stulatków. W 1946 roku celowo oszukiwano komisarzy, a cztery lata później za „propagandę przeciw spisowi” wsadzano do więzienia. 1 kwietnia zaczyna się kolejny Narodowy Spis Powszechny.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169032" sub="Rodzina z pomocą komisarza spisowego wypełnia formularze spisowe. Zdjęcie wykonane zostało w grudniu 1931 roku podczas drugiego Powszechnego Spisu Ludności w jednym z mieszkań w Warszawie./ Fot. Jan Binek, ze zbiorów NAC">Pierwszy „Ogólnokrajowy spis ludności i dymów (domów)” na ziemiach polskich zarządził Sejm w 1879 r., jednak nie objął on całości I Rzeczypospolitej, podzielonej już częściowo pomiędzy zaborców. XIX wiek przyniósł liczne spisy w Księstwie Warszawskim, na obszarze Wielkiego Księstwa Poznańskiego i na terenie Galicji i tylko jeden w zaborze rosyjskim.

Pierwszy spis po odzyskaniu niepodległości zaplanowano już na 1920 r. Był on możliwy do przeprowadzenia jednak dopiero we wrześniu 1921 r. Nie objął Wileńszczyzny i części Górnego Śląska, przyznanej Polsce po plebiscycie. Szybko stał się nieaktualny wskutek przybycia do kraju pół miliona przesiedleńców z ZSRR, wyjazdu Niemców i nasilonych migracji wewnątrzkrajowych. Na przykład w Bydgoszczy w czasie spisu tylko 63,7 proc. mieszkańców deklarowało narodowość polską, rok później już prawie 90 proc.

<!** reklama>Powołano prawie 70 tys. komisarzy, głównie nauczycieli i urzędników, z których każdy w ciągu czterech dni miał „spisać” 100 gospodarstw domowych. Wyniki spisu publikowano aż przez... 11 lat! Szybko zaczęto podważać jego wiarygodność, zwłaszcza w odniesieniu do województw wschodnich: mieszkańcy często nie wiedzieli, ile mają ziemi i nie potrafili określić swojej narodowości (używano zwrotu „tutejsi”).

Kraj staruszków

Jak się okazało, na terenie całej Polski policzono 2500 osób, które miały 100 i więcej lat. „Dziennik Bydgoski” ironizował: „Na każde 100 tys. mieszkańców było 10 takich osób, to o wiele więcej niż w Europie. U nas szczególnie wielu takich znaleziono na wschodzie. Okazało się, że tam mieszka ich nawet 31 na 100 tys., a w Poznańskiem tylko 3”.

W drugim spisie w II RP, przeprowadzonym w grudniu 1931 r. rubrykę „narodowość” wykreślono, co spotkało się z powszechną krytyką. Zachowano wyłącznie kategorię „język ojczysty”. Spodziewano się, że w ten sposób wzrośnie procent Polaków w Polsce, zwłaszcza na Kresach Wschodnich.

Najgłośniej protestowała endecja. Toruńskie „Słowo Pomorskie” pisało: „W samej Warszawie i w większości miast byłej Kongresówki, a także w Małopolsce całe inteligentne żydostwo, tzw. „szajgece” i „purece” posługują się w rodzinie wyłącznie mową polską. Nie przez sympatię dla polskości bynajmniej, lecz ponieważ uważają to za podniesienie się na pewien wyższy szczebel. Całe więc te tysiące szajgeców podniesione zostaną dzięki spisowi do godności „Polaków”.

Podobnie krytykowano brak wynagrodzenia dla komisarzy. „Słowo Pomorskie” tak to ujęło: „A więc robi się spis ludności. Honorowi komisarze będą spisywać, przyczem mimo całej ich honorowości nie wolno im pomijać i ludzi niehonorowych. Rzecz do pewnego stopnia przykra: za miłe „dziękuję”, za które notabene taki „uhonorowany” komisarz nie kupi sobie ani dziurki do guzika, babrać się w mocno nieraz zachwaszczonych generaljach i personaljach różnych indywiduów. Swoją drogą jest to rzeczą cokolwiek osobliwą, że w czasie, kiedy tysiące inteligentów pozostają bez pracy i bez żadnego zarobku i kiedy zarazem dyrektorzy różnych mniej lub więcej deficytowych przedsiębiorstw pobierają bajońskie sumy, jako tantjemy i gratyfikacje - nie daje się zarobić parę groszy bezrobotnemu inteligentowi. Raczej należałoby oszczędzać na budowie pałaców dla banków i zameczków myśliwskich dla dygnitarzy”.

Chętnych do pracy za „dziękuję” było mało. „Dziennik Bydgoski” publikował apel: „Do osób obojga płci, które zdobyły tyle wykształcenia, że umiałyby czytelnie wypełnić formularze spisowe, aby zgłaszały się na kandydatów spisowych”. „Funkcja jest honorowa” - dodawał dziennik, informując, że komisarze dostaną pamiątkowy metalowy żeton.

Ostatecznie zatrudniono głównie młodzież szkolną. A wyników nie udało się opublikować do wojny!

Pierwszy powojenny spis ludności, zwany małym, przeprowadzony został 14 lutego 1946 r. jako pierwszy na świecie po wojnie. Wyłącznie najważniejsze dane zbierało 57 tys. honorowych komisarzy. Szacunki mieszkańców Polski w nowych granicach przed spisem wahały się od 18 do 25 mln. Ostatecznie wyliczono niecałe 24 mln. Wyniki, jak zapowiadano: „Posłużą planowi odbudowy, osadnictwa oraz szkolnictwa i oświaty, a także obliczeniu strat wojennych”. Spis poprzedziła szeroka akcja propagandowa - w kinach wyświetlano krótkometrażówki, duchowieństwo informowało o nim z ambon. 14 lutego Polskie Radio na bieżąco podawało meldunki ze spisu. Wyniki podano już 26 marca.

Bierny opór

W owym czasie propaganda PRL-owska dopiero raczkowała. Można się dowiedzieć z gazet, że spis miał trwać 4 dni, ale wydłużył się z powodu powodzi, zamieci śnieżnych w górach i dywersji, zabrakło też druków. Bierny opór komisarzom stawiła ludność niemiecka i ukraińska, ukrywając się przed nimi, czasem też nie wpuszczano komisarzy do wsi.

Przy analizie wyników stwierdzono liczne oszustwa, zwłaszcza w miastach. Wielu mieszkańców podawało fikcyjnie zameldowane jakiejś osoby, żeby... uniknąć dokwaterowania obcych.

Ustalono, m.in., na podstawie spisu, że w Bydgoszczy mieszka o 30 tys. za dużo osób w stosunku do zasobów mieszkaniowych. Postanowiono przesiedlić je na ziemie odzyskane, czego jednak nie udało się zrealizować.

3 grudnia 1950 r. rozpoczął się pierwszy spis zwany Narodowym Powszechnym. Formularz pod wieloma względami przypominał ten z 1931 r.oku. Nową rubryką było miejsce stałego zamieszkania w sierpniu 1939 roku. Każdy obywatel musiał też odpowiedzieć na pytanie, czy umie przeczytać gazetę i napisać list.

W dniu rozpoczęcia spisu „Ilustrowany Kurier Polski” pisał: „Zdarzają się przypadki ulegania plotkom szerzonym przez spekulantów, że spis ma rzekomo dać podstawę do nakładania wysokich podatków. Spekulanci usiłują przy okazji spisu wykorzystać naiwność i nieuświadomienie poszczególnych jednostek, skupując na wsi za pół ceny świnie i drób”.

Sąd Apelacyjny w Bydgoszczy na sesji wyjazdowej we Włocławku rozpatrywał sprawę kułaka Andrzeja Klonowskiego z Wieńca, oskarżonego o podburzanie chłopów podczas zebrania w gromadzie Machnacz przeciwko akcji spisowej. Za reakcyjne wystąpienie, mające na celu podważenie autorytetu państwa, Klonowski dostał rok więzienia.

Następny spis, 6-12.12.1960 r., przeprowadzono z rozmachem. Zwerbowano 190 tys. komisarzy. Obywatelom jednak władza nie dowierzała. Część rubryk musiały wypełniać zakłady pracy i urzędy. Pełne wyniki podano po... 6 latach.

Cyfrowo i internetowo

Kolejny spis, tuż przed wydarzeniami na Wybrzeżu w 1970 r., wykrył „bałagan w oznakowaniu ulic i budynków”. Aż 25 proc. rachmistrzów stanowiła młodzież szkolna, nauczyciele tym razem nie zgłaszali się, tłumacząc to niskim wynagrodzeniem za pracę przy spisie.

Kolejny spis przyspieszono, żeby dostosować się do planów gospodarczych. 7 grudnia 1978 r. po raz pierwszy użyto przy opracowywaniu wyników maszyn cyfrowych. Ostatni spis w PRL-u miał miejsce w 1988 r. Pierwszy w III RP zorganizowano dopiero w 2002 r.

Obecny, rozpoczynający się 1 kwietnia, ma być z kolei pierwszym, w którym będzie można „spisać się” przez Internet. Jako pierwszy powojenny spis będzie także pytał Polaków o ich wyznanie.

Fakty

25 narodowości w Polsce przed dziewięcioma laty

W ostatnim spisie z 2002 r. ponad 96 proc. ankietowanych zadeklarowało narodowość polską, 1,23 proc. (471,5 tys.) - inną, natomiast aż dla 2,03 proc. ludności (774,9 tys. osób) nie zdołano ustalić przynależności narodowościowej!

W gronie mniejszości znaleźli się przedstawiciele 25 narodów oraz dwie grupy Polaków, deklarujących poczucie przynależności do grup etnicznych.

W gronie obcych nacji najwięcej spisało się Niemców (ponad 150 tys.), Białorusinów (prawie 50 tys.), Ukraińców (31 tys.) i Romów (13 tys.).

173 tysięcy mieszkańców Polski wpisało w rubryce „narodowość” słowo „śląska”, 5 tysięcy - „kaszubska”.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie