Derby Twarde Pierniki - Enea Abramczyk Astoria. Mamy zdjęcia z trybun!

Piotr Bednarczyk
Piotr Bednarczyk
Udostępnij:
Było trochę emocji, zwłaszcza w czwartej kwarcie, gdy przewaga gospodarzy zmalała do pięciu punktów, ale ostatecznie koszykarze Twardych Pierników Toruń w pierwszych derbach w tym sezonie pokonali we własnej hali Abramczyk Astorię Bydgoszcz 102:86. Oto, jak przebiegała rywalizacja w piątkowym meczu i zdjęcia z meczu i trybun.

W 7. min. po rzucie za trzy punkty Jamesa Eadsa Iii Twarde Pierniki wyszły na prowadzenie 8:5, ale odpowiedź Astorii była natychmiastowa. Akcje 2+1 Klavsa Čavarsa i "trójka" Rodericka Camphora sprawiły, że goście wygrywali 11:8. Później jednak nastąpiła znakomita seria 9:0 dla Twardych Pierników. Ostatecznie wygrali pierwszą kwartę 26:18.

Drugą zaczęli od celnego rzutu za trzy Michała Samsonowicza. "Trójką" odpowiedział Camphor, po czym dwa rzuty wolne wykorzystał Samsonowicz. Później w grę obu ekip wdał się chaos - błędy kroków, faule w ataku, niecelne rzuty z dystansu, półdystansu i... osobiste (Camphor). Gdy na 7 min. przed przerwą Čavars wsadem doprowadził do wyniku 33:23 trener gospodarzy Ivica Skelin wziął czas. Po nim trwała wymiana "uprzejmości" w rzutach za trzy punkty. Na trafienie Maurice Watsona odpowiedział Wesley Washpun, na Aarona Cela - Camphor. Festiwal zakończył Washpun i było tylko 39:31 dla gospodarzy. Wówczas jednak Eads Iii trafił z półdystansu, a bydgoszczanie popełnili dwa błędy - spod kosza nie trafił Mateusz Zębski, po czym stratę popełnił Čavars. Później mieliśmy trzy wsady (dwa Eadsa Iii i jeden Trevora Thompsona) przedzielone jedynie "dwójką" Zębskiego. Po akcji 2+1 Bartosza Diduszki zrobiło się już 50:33. Do przerwy w połowie meczu Astorii udało się zmniejszyć różnicę do 13 punktów (41:54). W zbiórkach był remis po 16, w stratach goście przegrywali 6:9, jeszcze gorzej było w celności rzutów z gry (40 - 61 procent), za to ośmiokrotnie trafili za trzy punkty, a torunianie sześć.

Warto przeczytać

W trzeciej kwarcie w pewnym momencie (24. min) przewaga gości zmalała do dziewięciu punktów (60:51), ale na wysokości zadania stanął Thompson, który trafił dwa razy spod kosza, a później odpowiedział kolejną "dwójką" na rzut Alana Herndona. Wydawało się, że torunianie kontrolują sytuację, bo krótko później z dystansu trafił Cel i było 69:53. Czas wzięty przez trenera Artura Gronka poskutkował, kolejne minuty goście wygrali 8:2, a dodatkowo Camphor był faulowany przy rzucie za trzy i tym razem przerwą na żądanie musiał posiłkować się trener Skelin. Po wznowieniu gry Amerykanin wykorzystał wszystkie trzy "osobiste", dzięki czemu przewaga gospodarzy zmalała do zaledwie siedmiu punktów (71:64). Ostatecznie przed ostatnią kwartą wynik wynosił 77:70 i wszystko było jeszcze możliwe.

Na początku czwartej kwarty znów zrobiło się nerwowo, ale od czego torunianie mają niesamowitego Maurice Watsona? Podczas gdy zawodnicy obu drużyn popełniali błąd za błędem on nie pomylił się w dwóch próbach rzutów za dwa punkty i było 81:70. Ale później nie było już tak "różowo" dla gospodarzy. Wprawdzie Thompson zdobył pięć punktów, ale Wasphun wykorzystał trzy rzuty wolne, "dwójkę" dorzucił Michał Chyliński, trzykrotnie z "osobistych" trafił Michał Krasuski, a "trójką" poprawił Jakub Nizioł i na pięć minut przed końcem przewaga gospodarzy zmalała do pięciu punktów (86:81). Odpowiedzią gospodarzy były dwa celne rzuty wolne Diduszki, lay up Watsona i "trójka" Manigata, który przebudził się w odpowiedniej chwili. Na trzy i pół minuty przed końcem Twarde Pierniki wygrywały 93:81. W końcówce na parkiecie rządzili już gospodarze. Skończyło się na wyniku 102:86. Było to ósme zwycięstwo podopiecznych Ivicy Skelina w sezonie (bilans 8-2) i szósta porażka bydgoszczan (4-6).

Występ Watsona był o milimetry od napisania historii. To drugi najlepszy występ w historii ligi jeżeli chodzi o asysty (statystyki są prowadzone od 2003 roku) - 20. Do wyrównania rekordu zabrakło jednej asysty. Niewiele zabrakło również do triple-double - 19 punktów, 20 asyst i 7 zbiórek dało Maurice'owi łączny Eval 36. Dokładnie taki sam wynik zaliczył Trevor Thompson, który zaliczył trzecie double-double z rzędu przy 24 punktach i 14 zbiórkach.

- To był naprawdę dobry mecz. Jesteśmy świetnie zgranym zespołem. Miałem dużo asyst ale zasługi trzeba oddać zespołowi, nie mogę sam wszystkiego trafiać. Naprawdę kocham grać z moimi kolegami i daje nam to dużo radości - podsumował po meczu Maurice Watson.

- Szczególnie trzecia kwarta w naszym wykonaniu nie była dobra, wyszliśmy niezbyt skoncentrowani. Pozwoliliśmy Astorii wrócić na 7-8 punktów. Jak wiadomo w dzisiejszej koszykówce to są dwie-trzy akcje i nie ma żadnej przewagi, aczkolwiek w czwartej kwarcie wróciliśmy do naszej gry, udało się powrócić do przewagi z pierwszej połowy i dowieźliśmy mecz do końca - dodał Bartosz Diduszko.

Twarde Pierniki Toruń - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 102:86

Kwarty: 26:18, 28:23, 23:29, 25:16

Twarde Pierniki: T. Thompson 24 (1), M. Watson 19 (2), B. Diduszko 17 (1), J.Eads Iii 11 (1), A. Cel 8 (2) oraz J. Manigat 8 (2), M. Kołodziej 6, M. Samsonowicz 5 (1), S. Janczak 4

Astoria: W. Washpun 22 (3), R. Camphor 12 (3), M. Zębski 11 (1), A. Herndon 8 (2), M. Čavars 5 oraz J. Nizioł 12 (1), M. Chyliński 7 (1), A. Pluta 6 (2), M. Krasuski 3, M. Aleksandrowicz 0

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie