Euro szyte na miarę

Evra
- To jednak wierzysz w reprezentację? Po jednej wygranej z rezerwami Argentyny i przed sparingiem z myślącymi już o wakacjach Francuzami? Żurek, zwariowałeś... Od poprzedniego „Gryząc trawę”, gdy napisałem, że wobec niespełnionych obietnic modernizacji kraju na Euro 2012, nadzieja tylko w piłkarzach, muszę się tłumaczyć z nagłego przypływu wiary w zespół Smudy.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zurowski_michal.jpg" >- To jednak wierzysz w reprezentację? Po jednej wygranej z rezerwami Argentyny i przed sparingiem z myślącymi już o wakacjach Francuzami? Żurek, zwariowałeś...

Od poprzedniego „Gryząc trawę”, gdy napisałem, że wobec niespełnionych obietnic modernizacji kraju na Euro 2012, nadzieja tylko w piłkarzach, muszę się tłumaczyć z nagłego przypływu wiary w zespół Smudy.

Tymczasem, przypomnę, była to puenta dość ponurego tekstu. Puenta dopisana z potrzeby znalezienia szczypty optymizmu.

Skoro na rok przed pierwszym gwizdkiem, Euro jest w Polsce bardziej problemem niż powodem do radosnego oczekiwania i bardziej przyczynkiem do wzajemnych oskarżeń niż do dumy, to szukam nadziei na choćby minimalny sukces sportowy. Jeśli nie pozostanie po tej imprezie rozległa, nowoczesna (no i nie tylko sportowa) infrastruktura, to niech zostaną chociaż dobre wspomnienia z gry Polaków. Bo jednak łatwiej zbudować u nas w miarę niezłą drużynę niż sieć autostrad.

<!** reklama>No, ale tu pytanie: cóż to znaczy „w miarę niezła drużyna”? W polskich warunkach - po dwóch ostatnich mundialach i Euro 2008 - niezła, to taka, która nie zagra po raz kolejny wg. scenariusza - pierwszy mecz o awans, drugi o wszystko, trzeci o honor i... do widzenia. Musi awansować. Z takim planem minimum jest szansa na sukces. Jeżeli natomiast komuś przyjedzie do głowy dmuchać balon oczekiwań na maksa, to pęknie on z hukiem.

Właśnie tę nadzieję na Euro 2012 bez wstydu, ale i przestrogę przed bujaniem w obłokach przyniosły ostatnie mecze kadry. Pierwszy pokazał, że umiejętności Polaków starczają na niezłych - ale współtworzących przeciętną drużynę - Argentyńczyków. Drugi dowiódł, że z kimś na poziomie Francji da się powalczyć może o remis (co i tak się nie udało), ale wygrać, to& już za wysokie progi. O ile jeszcze w środku pola - gdzie Blanc wystawił mocne, ale jednak rezerwy - nasi jakoś sobie radzili, o tyle im bliżej bramki, tym bardziej byli bezradni. Dlaczego? Bo tam spotykali zasieki ponad swoje siły - podstawowych obrońców Arsenalu (Sagna), Manchesteru Utd. (Evra) i Barcelony (Abidal). I tak będzie na Euro&

Ktoś napakowany „Abidalami” pewnie nam się trafi. Ale nie wierzę w takiego pecha, by mieć w grupie jednocześnie samych gigantów.

Owszem, Hiszpania, Niemcy, Holandia - i chyba Francja, Anglia, a pewnie też Włochy i Portugalia - to zespoły raczej dla ludzi Smudy nie do ugryzienia. Wśród nich trzeba zapewne szukać przyszłych mistrzów i wicemistrzów Europy. Ale przecież przyjadą i inni. Dziś jednej z grup eliminacyjnych lideruje np. Grecja, wysoko są Słoweńcy, Białorusini, Belgowie, Czarnogórcy, Słowacy& To gdzieś między nimi może biec autostrada do awansu z grupy. „Abidalami” nie straszą.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie