Gorzkie żale i czekoladowe jaje [WIELKANOC PRZED LATY]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Pierniki w Toruniu piekło się nie tylko na Boże Narodzenie. Producenci korzennych przysmaków pracowali pełną parą również przed Wielkanocą. Pamiątki po nich pokazuje Anna Kornelia Jędrzejewska z muzeum przy ul. Strumykowej
Pierniki w Toruniu piekło się nie tylko na Boże Narodzenie. Producenci korzennych przysmaków pracowali pełną parą również przed Wielkanocą. Pamiątki po nich pokazuje Anna Kornelia Jędrzejewska z muzeum przy ul. Strumykowej Jacek Smarz
Udostępnij:
Sto lat temu w Toruniu niemal zanikł już zwyczaj robienia pisanek. Za to miejscowi cukiernicy przed Wielkanocą zamieniali się w architektów.

W starych gazetach kryją się czasami prawdziwe cuda. W tej toruńskiej sprzed bardzo wielu lat można na przykład znaleźć informację o... żydowskich świętach wielkanocnych. Poważnie. „Gazeta Toruńska” poinformowała o nich swoich czytelników w Wielką Środę 10 kwietnia 1884 roku. „Żydowskie święta wielkanocne rozpoczynają się w dzisiejszą środę na wieczór i potrwają aż do piątku a właściwie, z powodu następnego szabasu, do soboty wieczorem”.

Tą „Wielkanocą” było oczywiście święto Paschy. „Gazeta Toruńska”, znacznie bardziej otwarta i tolerancyjna od wydawanego w latach międzywojennych „Słowa Pomorskiego”, dostrzegała żydowskich współobywateli miasta, ich świat był jednak - jak widać - daleki i obcy.

U św. Jana po niemiecku

Bliższy, ale za to często wrogi, był świat niemiecki. W okolicach świąt wszelkie animozje jednak cichły...

„W dzisiejszy Wielki Piątek groby Zbawiciela w tutejszych kościołach katolickich licznie są zwiedzane - donosił polski dziennik dwa dni po tym, gdy poinformował o żydowskiej Wielkanocy. - Groby wspaniale ozdobione i rzęsiście oświetlone, otwarto o godz. 3 po czem odbyły się Gorzkie Żale i kazania; w kościołach Panny Maryi i św. Jakóba polskie, a w kościele św. Jana niemieckie”. Cytat podajemy, jak zawsze, zachowując oryginalną pisownię.

Sto lat temu Wielkanoc obchodzono późno, bo 23 kwietnia. Święta miały szczególny charakter. Europa płonęła w ogniu wielkiej wojny, od dwóch miesięcy trwała rzeź pod Verdun. Gazety już nie drukowały list poległych, ale np. informacje o zasadach sprowadzania zwłok. Tuż przed świętami, w 1916 roku, na łamach „Gazety Toruńskiej” ukazało się rozporządzenie o tym, że w maju czerwcu, lipcu i sierpniu nie będzie się zezwalało na ekshumacje zwłok żołnierzy poległych na zachodzie i wschodzie. Na przewiezienie zwłok z Bałkanów i Turcji nie zezwalało się w ogóle.

Przed wiekiem torunianie cierpieli w okopach, natomiast ci, którzy znajdowali się daleko od linii frontów, cierpieli, bojąc się o los zmobilizowanych bliskich. Mocno dawały im się we znaki problemy z zaopatrzeniem. Chleb od dawna był już na kartki, śmietanę wydawano na recepty, ograniczenia dotyczyły także cukru, którego ceny maksymalne zostały zresztą tuż przed świętami podwyższone do 30 fenigów za funt. Jaja już w 1915 roku okazały się towarem strategicznym, ich wywóz z miasta został początkowo zabroniony, później, do końca wojny, obrót nimi był zaś regulowany przez władze.

Jakie pisanki?

Jak się okazuje, na początku XX wieku w Toruniu niemal zanikł już zwyczaj robienia pisanek. Tak przynajmniej wynika z tekstu reklamującego wielką akcję charytatywną na rzecz bezdomnych. W sklepie przy Łaziennej 28 można było kupić tradycyjne pisanki, a dochód ze sprzedaży został przeznaczony na cele dobroczynne. Jak informowała gazeta, po kilku dniach, dzięki sprzedaży zdobionych wydmuszek, udało się zebrać ponad 500 marek.

Cukierniczy kunszt

Po wojnie znowu wszystko wróciło do ładu. Znów mogła rozkwitnąć zapomniana dziś tradycja świątecznego dekorowania witryn sklepowych. Szczególną sławą cieszyły się wystawy produkującej pierniki firmy Hermanna Thomasa. W kwietniu 1927 roku w oknie przy Rynku Nowomiejskim 4 pojawiło się cudo tak opisane przez „Słowo Pomorskie”.

Jest tam wystawione olbrzymie jaje z czekolady z oświetlonem wieczorami elektrycznością wnętrzem. - Słowo Pomorskie

„Uwagę przechodniów na Rynku Nowomiejskim zwraca okno wystawowe firmy „Herrmann Thomas”, jest tam bowiem wystawione istne arcydzieło kunsztu cukierniczego a zarazem owoc prawdziwie benedyktyńskiej pracy rozmiłowanego w swej sztuce mistrza, mianowicie „przytułek kurcząt”. Olbrzymie jaje z czekolady z oświetlonem wieczorami elektrycznością wnętrzem, służące jako „przytułek” dla całej czeredki małych kurczątek, o tyle praktycznych, że można je zjeść nieupieczone, są bowiem całe z marcepanu”.

O słodkim przytułku przypomnieli przewodnicy z Muzeum Toruńskiego Piernika przy ul. Sukienniczej: Maja Linowska, Magda Czadrowska i Maciej Wiertelorz, którzy zbudowali własną wersję „przytułku kurcząt".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie