Internetowa krucjata starszej pani

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Oto historia emerytki z Brodnicy, obrzuconej błotem w Internecie. Spotkać może każdego. Nie każdy ma jednak tyle determinacji, by doprowadzić do skazania oszczercy, i to w sytuacji, gdy wymiar sprawiedliwości... średnio pomaga.

Oto historia emerytki z Brodnicy, obrzuconej błotem w Internecie. Spotkać może każdego. Nie każdy ma jednak tyle determinacji, by doprowadzić do skazania oszczercy, i to w sytuacji, gdy wymiar sprawiedliwości... średnio pomaga.

<!** Image 2 align=right alt="Image 167366" sub="Rys. Łukasz Ciaciuch">Małe mieszkanko na brodnickim blokowisku. Pani Wiesława to emerytowana księgowa, nadal przyjmująca zawodowe zlecenia. Energiczna, zadbana i generalnie optymistycznie nastawiona do życia. Jednak gdy relacjonuje krok po kroku tę historię, oczy jej wilgotnieją. Z poczucia krzywdy, upokorzenia i złości.

Hamburg, Wrocław czy Anglia?

25 marca 2009 roku. Do mieszkania puka pan Roman, dobry znajomy. - Zobacz, co o tobie ktoś wypisuje - mówi. Pokazuje wydruk ze swojego konta na portalu Nasza Klasa.

„Jest mściwą osobą i nadal wie, gdzie zapukać. Szykuję tzw. teczkę na tę Panią, a najwięcej mam przykładów starszych, majętnych osób (własna kamienica, dużo ziemi itp.) ludzi, których tak omamiła, że to jej w spadku przypadł majątek, a nie rodzinie. Proszę zauważyć, jak Ona żyje - jak tajniak. Listonoszkę ma opłaconą i umówioną telefonicznie (inaczej nie wpuści), rodzina się odwróciła, oszukani ludzie plują jej w twarz na ulicy, a Ona wyrobiła sobie „żółte papiery” i przywykła do takiego życia, jakie sobie zafundowała. Uprzedzam też, że nagrywa każdą rozmowę w swoim mieszkaniu, więc proszę uważać na to, co Pan mówi (ukryta kamera)”. Podpisane: „katarzyna rozwadowska Hamburg/Wrocław/Anglia”.

Świat wiruje. Pani Wiesława musi usiąść, żeby nie upaść. Przeczytany właśnie tekst to stek obraźliwych kłamstw. Gdy ochłonie, oboje zaczną analizować zdanie po zdaniu i zastanawiać się, kto mógł to napisać. Emerytka nie ma znajomych ani w Hamburgu, ani w Anglii, ani we Wrocławiu. Pan Roman też.

Jak piłka od ściany

Nie śpi przez kolejne noce. Zasięga porady prawnika i już wie, że anonimowego oszczercę ścigać może tylko na podstawie prywatnego aktu oskarżenia. Tylko kogo tu oskarżać? Nasza Klasa nie może podać jej numeru IP komputera, z którego wysłano mail. Pani Wiesława liczy na to, że to sąd (albo na jego polecenie - policja) wystąpią do redakcji portalu o udostępnienie danych.

Przez kolejne miesiące odbija się od Sądu Rejonowego w Brodnicy jak piłka od ściany. Po raz pierwszy z prywatnym aktem oskarżenia występuje 17 kwietnia 2009 roku. Podaje nick anonimowego oszczercy, załącza wydruk z konta pana Romana. Sąd uznaje akt za bezskuteczny, bo nie podaje danych oskarżanego. Podobnie dzieje się jeszcze kilkakrotnie. Pani Wiesława do kolejnych pism dołącza mailowy list, który otrzymuje od redakcji Naszej Klasy. Pisze: „Według posiadanej przeze mnie wiedzy policja może zwrócić się o takie dane (IP) do działu bezpieczeństwa portalu na polecenie sądu w przypadku realizowania postępowania karnego w trybie prywatnoskargowym”. Ale sąd polecenia nie wydaje.

<!** reklama>Jadę do Naszej Klasy!

Wymiana korespondencji z sądem zaczyna ją nużyć. Postanawia działać. Wsiada w auto i jedzie do Wrocławia, do redakcji portalu. A tu...

- Inteligentni, kulturalni, młodzi ludzie. Tłumaczą, co mogą, a czego nie. Nie mogą uwierzyć w moje odbijanie się od ściany. Radzą pójść do innego komisariatu policji (o, naiwni, jakby w Brodnicy było ich kilka!), a ze swojej strony pomagają, podając mi numer ID owej „katarzyny rozwadowskiej”. Dołączają też numer faksu. Gwarantują, że jeśli tylko policja albo prokuratura się do nich zwrócą, szybko udostępnią kolejne dane - relacjonuje księgowa.

Po powrocie znów pisze do sądu. 27 lipca podaje ID, czyli numer identyfikacyjny użytkownika portalu. Podpowiada, że pozwoli on zidentyfikować owego „ktosia”, gdy sąd lub policja zwróci się do operatora, z którym ma on zawartą umowę na łącze internetowe. Efekt? Zerowy.

4 sierpnia sędzia Izabela Gutkowska zarządza: uznać prywatny akt oskarżenia za bezskuteczny. Generalnie dlatego, że brak w nim „jakichkolwiek danych osoby, którą oskarża o popełnienie przestępstwa”. Sędzia tłumaczy też, że „z przepisu art. 488 par. 2 Kodeksu postępowania karnego wynika co prawda, że sąd może zlecić policji czynności dowodowe w postępowaniu prywatnoskargowym, niemniej jednak chodzi tu o czynności dowodowe, teoretycznie mogące przemawiać zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego, nie zaś o czynności poszukiwawcze”. Objaśnia też, że nawet pozyskanie numeru IP sprawy nie załatwia, bo „wpisy w Internecie często wykonywane są z urządzeń powszechnie dostępnych, np. kawiarenek internetowych”.

W korespondencji brak najmniejszej wskazówki, jak pani Wiesława mogłaby dojść sprawiedliwości.

Oszczerca się ujawnia

Zasięga porady adwokata i zwraca się o wszczęcie śledztwa do Prokuratury Rejonowej w Brodnicy. 6 października doczekuje się ważnego listu. Śledczy informują ją, że użytkownikiem sieci ElektronikNET, który 24 marca 2009 roku posiadał ustalony adres IP i podawał się na Naszej Klasie za „katarzynę rozwadowską Hamburg/Wrocław/Anglia” jest... mężczyzna. Konkretnie Paweł L. z Brodnicy, lat trzydzieści kilka. - Kompletnie mi nieznany - dodaje emerytka.

Pani Wiesława pisze do Pawła L. list, w którym domaga się przeprosin. Po kilku dniach pan Roman otrzymuje maila, w którym Amelia G., konkubina L., bardzo go przeprasza. Zapowiada też, że niebawem przeprosi księgową. Kim jest Amelia G.? Rozwódką z dwójką dzieci, po trzydziestce i... byłą sąsiadką pani Wiesławy z bloku.

Internet to nie komunikacja masowa?

Wydaje się, że teraz sąd ma już z górki. Pani Wiesława powierza sprawę adwokat Annie Graczyk-Schulz. 10 grudnia 2009 roku do Sądu Rejonowego w Brodnicy wpływa kolejny prywatny akt oskarżenia od księgowej. Tym razem już kompletny, bo ze wskazaniem na Amelię G.

Proces się ciągnie. Sprawa jest utajniona, jak wszystkie dotyczące pomówień. Na wyrok trzeba czekać prawie rok! Zapada 16 listopada 2010 roku. Sędzia Marzanna Wiśniewska orzeka Amelię G. winną pomówienia, czyli czynu wyczerpującego dyspozycję art. 212 par.1 Kodeksu karnego. Zaznacza, że oskarżona przyznała się do winy. Dlaczego oczerniła sąsiadkę, z którą regularnie spotykała się na gruncie towarzyskim? Bo ta, rzekomo, miała kierować wyzwiska pod adresem jej matki („Nieprawda!” - denerwuje się pani Wiesława).

Sędzia zobowiązuje Amelię G. do przeproszenia na piśmie pokrzywdzonej oraz zwrócenia jej 2040 zł kosztów procesowych. Postępowanie umarza na rok. Jeśli w tym czasie winna nie dopuści się kolejnego przestępstwa, żadnej dodatkowej kary już nie poniesie. Temida orzeka też, że skazana nie dopuściła się czynu z artykułu 212 par. 2 KK (pomówienie, znieważenie, przy użyciu środków komunikacji masowej). Dlaczego? Bo obraźliwy mail skierowano na osobiste konto pana Romana na Naszej Klasie.

Sukces połowiczny

- Tak tego nie zostawię - twardo postanawia księgowa. Mecenas Graczyk- Schulz w apelacji do Sądu Okręgowego w Toruniu podnosi, że po pierwsze, czyn Amelii G. wyczerpał znamiona pomówienia przez środek komunikacji masowej, po drugie zaś - w Brodnicy doszło do obrazy postępowania, gdyż sąd przed zamknięciem rozprawy nie uprzedził stron o zmianie kwalifikacji prawnej z art. 212 par. 2 na 212 par. 1.

Mecenas przypomina interpretację terminu „środki masowego przekazu” prof. Andrzeja Zolla (prasa, radio, TV, Internet) oraz stanowiska w tej materii Sądu Najwyższego. Dodaje, że dla zaistnienia czynu z art. 212 par. 2 nie ma znaczenia krąg osób, którym zostaną przekazane hańbiące wiadomości. Sędziów toruńskich to nie przekonuje. Na wyłączonej z jawności rozprawie apelacja przepada.

- Odniosłam sukces połowiczny. Łagodne kary za oczernianie przez Internet to przyzwolenie na ciąg dalszy - podsumowuje starsza pani.

PS Personalia bohaterów, oprócz prawników, zostały zmienione.

Warto wiedzieć

Znasz nick? Idź na policję!

Zostałeś pomówiony w Internecie? Znasz tylko nick oszczercy i treść wpisu? Po pierwsze, zabezpiecz ją (plik, wydruk). Po drugie, nie zaczynaj od kierowania do sądu prywatnego aktu oskarżenia. Najprawdopodobniej sąd uzna go za bezskuteczny, bo nie potrafisz wskazać personaliów oskarżonego.

Idź na policję i złóż skargę (art. 488 § 1 K.p.k.). Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekonuje, że może być ona skierowana także przeciwko anonimowemu sprawcy. „Policja powinna podjąć w niezbędnym zakresie czynności mające za zadanie zabezpieczenie dowodów. W praktyce polegają one na uzyskaniu adresu IP komputera oraz danych osobowych użytkownika konkretnego adresu IP.” Potem policja przekaże skargę sądowi. (Odpowiedź MSWiA na zapytanie poselskie nr 4816 Krzysztofa Brejzy).

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie