Jak są palmy, to mamy Bałtyk. Felieton CAŁY TEN POP: dlaczego kocham 500+

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski

Jeśli chodzi o pieniądze, to w życiu szczęścia nie miałem. Kupowałem drogo, sprzedawałem tanio i nawet ten produkt bankowy, zwany dla zmyłki kredytem frankowym – choć nikt na oczy żadnych franków nie widział – wziąłem wtedy, kiedy spryciula pan Rysiu P. właśnie zamieniał go na złotówki.

Nigdy też nie trafił mi się żaden program w rodzaju 500+ i biedne dziatki maleńkie chować musiałem za swoje. I pewnie mógłbym dziś wyrzekać na to 500+, szczególnie, że mnie już nie dotyczy. I wrzucać na fejsa tłuste pościki, jak to się beneficjenci nie potrafią zachować w kurortach - bo jakoś ciągle ludzie światli nie mogą się z tymi pościkami powstrzymać... Ale cóż, wyznam, że do mnie program trafił.

Pamiętam zresztą te słowa wystraszonego koleżki z PO, że najgorsze będzie to, jak to 500+ wyjdzie, Polska się nie zawali, i okaże się, że było można. Bo z grzechu zaniechania ciężko się będzie wygrzebać. A było to wtedy, gdy ten nieszczęśnik, który mówił o mieście Bydgoszczu, robił jeszcze za guru finansowego wszechświata i opowiadał w telewizorze, że na pewno nie wyjdzie i na pewno się zawali. 500+ wróciło oczywiście teraz w kampanii, nasz pan premier kochany już zaczął pleść, że opozycja je cofnie, co jest taką samą mądrością, jak to, co plótł guru od Bydgoszczu. Nikt już tego nie cofnie. I bardzo dobrze.

Jasne, wiem, że zgrzyta też przy 500+. Że choćby tysiące kobiet rezygnują z pracy, co odbije się i na nich, i na rynku. Tyle, że bądźmy szczerzy – to zwykle rezygnacje z tej najlichszej, najgorzej opłacanej pracy, której nikt nie chce wykonywać. I jasne, że być może dla rynku to lepsze byłyby tu preferencje podatkowe. I wiem też, że jest patologia, która pije za 500, i że są oszuści. Tylko jaki to jest procent? Bo coś mi się wydaje, że tych normalsów z najniższą krajową, którzy naprawdę wydają te pieniądze na dzieci, jest znacznie więcej. Przesłuchałem zresztą znajome panie nauczycielki – i wśród dziatwy widać efekty. Jakoś mało kto przychodzi teraz po zwolnienia z opłat za wycieczki, obiady, ubezpieczenia... Bo i nie potrzebuje, i trochę głupio.

A na koniec - jechałem ostatnio flixbusem do miasta Trójmiasta. I nagle ze snu błogiego wyrwał mnie krzyk podnieconego malca: mamo, mamo, są już palmy! Patrzę – mama z przychówkiem, nowe, białe adidasy, nowe okulary na słoneczko, nowe torby… Jasna sprawa, mógłbym walnąć posta o prostaczkach z 500+, co to wzięli przystrzyżone drzewka za palmy. Ale czy to nie fajne, że kobiecie chciało się odkładać te 500+, żeby dzieciaki mogły pierwszy raz zobaczyć morze?

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jk

Jak są palmy to i pretekst do gadania .
Powinno być jasne , że 500 + należy się wszystkim ... biednym bo są biedni
... bogatym, bo to oni w bardzo dużym stopniu składają się na te podatki ..!
500 + dla bogatych jest tylko po to , żeby im osłodzić ludowe zdzierstwo .
Podobnie postępują rządy , w bogatszych od naszego krajach zachodnich
gdyż opłaca się to ogółowi mieszkańców ... ale najbardziej jego biednym !
Bogaci/ chcąc nie chcąc / zyskują złudzenie , że państwo jest sprawiedliwe .
Gdyby u nas przyjąć na stałe ten sposób myślenia o podziale dóbr socjalnych
to biedni ludzie byliby jeszcze bogatsi ... a bogaci szczęśliwsi ...
500 + dla bogatych ... to się nam opłaci ..!

Dodaj ogłoszenie