Jestem, Panie Profesorze

Michał Wojtczak
Z pewną nieśmiałością zaryzykuję twierdzenie, że parlament i uniwersytet, mimo oczywistych różnic, pod pewnym względem są jednak do siebie bardzo podobne. Nie, nie myślę o podobieństwie potencjału intelektualnego zgromadzonego pod kopułą gmachu na ul. Wiejskiej i tego, który emanuje z akademickich murów.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/wojtczak_michal.jpg" >Z pewną nieśmiałością zaryzykuję twierdzenie, że parlament i uniwersytet, mimo oczywistych różnic, pod pewnym względem są jednak do siebie bardzo podobne. Nie, nie myślę o podobieństwie potencjału intelektualnego zgromadzonego pod kopułą gmachu na ul. Wiejskiej i tego, który emanuje z akademickich murów. Chociaż i tu, i tu spotkać można zarówno wybitne umysły, jak też ludzi „mądrych inaczej”, prawda? Myślę jednak o tym, że oba te przybytki są, a przynajmniej powinny być, miejscem swobodnego wyrażania myśli i poglądów, nawet najbardziej skrajnych. To bowiem, co dla jednych jest polityczną albo naukową herezją czy zwykłą głupotą, dla innych może mieć fundamentalne znaczenie. Trudno to sprawdzić, ale podejrzewam, że ilość takich kontrowersyjnych wystąpień w parlamencie wcale nie jest mniejsza niż liczba niewiele wartych prac naukowych, powstających na uniwersytetach. Czasem z tego drwimy, czasem się oburzamy, ale w imię swobody badań naukowych i w imię demokracji jednak godzimy się na to.

<!** reklama>Tak było niedawno w Sejmie i Senacie (a także w ich pobliżu), gdzie debacie o ratyfikacji traktatu lizbońskiego towarzyszyły ciężkie oskarżenia o zdradę narodową, nową targowicę, zabór Polski, a nawet judaszostwo. Ciemnogród, głupota, ignorancja czy może głębokie przekonanie, że racja jest po ich stronie? Dokładnie nie wiadomo. Tak samo jak nie wiadomo, czy dzieła naukowe nagradzane anty-Noblem i im podobne, to efekt niedouczenia, arogancji, kpiny ze zdrowego rozsądku czy może jednak wiary w odkrywczość swoich dociekań. I w parlamencie, i na uniwersytetach są też ludzie, którzy swój status wykorzystują w sposób niegodny. Ktoś zaprasza do Sejmu Cicciolinę, ktoś inny, podpierając się profesorskim tytułem, objeżdża Polskę z haniebnymi, antysemickimi wykładami. Nie ma chyba wątpliwości, że brzydkie zachowania polityków zasługują na takie samo potępienie jak podobne zachowania uczonych. Powinien to zrobić, w obu przypadkach, zarówno poseł czy senator pedagog (pełna zgoda), ale też podobnie powinien reagować profesor pedagog. Obojętnie czy źle się dzieje w parlamencie czy na uniwersytecie. Czyż nie tak Panie Profesorze?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie