Komu ze śmiercią do twarzy

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Haiti, styczeń zeszłego roku. Ktoś, zdaje się, że pracownik kostnicy rzuca ciało kilkuletniego dziecka na stertę napuchniętych ludzkich zwłok. Tak właśnie wygląda zdjęcie, które następnego dnia po katastrofalnym trzęsieniu ziemi wykonał fotoreporter Agence France-Presse, Olivier Laban-Mattei.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/warta_ryszard.jpg" >Haiti, styczeń zeszłego roku. Ktoś, zdaje się, że pracownik kostnicy rzuca ciało kilkuletniego dziecka na stertę napuchniętych ludzkich zwłok. Tak właśnie wygląda zdjęcie, które następnego dnia po katastrofalnym trzęsieniu ziemi wykonał fotoreporter Agence France-Presse, Olivier Laban-Mattei. To jedna z serii fotografii, która przyniosła mu nagrodę tegorocznej edycji prestiżowego konkursu World Press Photo.

Zdjęcie jest wyjątkowe drastyczne, pokazuje ciała ofiar z bliska, szczególnie wstrząsające wrażenie wywołuje ciało dziecko, traktowane jak przedmiot do wyrzucenia, bez krzty szacunku dla zmarłego. To jedno z tych zdjęć, których się łatwo nie zapomina, choć tak byłoby najlepiej.

<!** reklama>Spór o to, jak powinny zachowywać się media w obliczu nieszczęść, jest stary jak świat mediów. Długo można dyskutować, jak rozkładają się racje między tymi, którzy wobec tego dylematu mają skrajnie różne podejścia. Jedni bowiem twierdzą, że nie można udawać, że na świecie dzieją się także rzeczy straszne, trzeba je więc pokazywać, a bez ryzyka narażenia odbiorcy na szok nie da się zobrazować bezmiaru niektórych tragedii. Inni pytają, dlaczegóż to prawo jednych - do informacji, ma być ważniejsze od prawa innych - do korzystania z mediów bez narażania się na kontakt z drastycznymi treściami. A prawa ofiar i ich bliskich? Coś w tym jest, że ludzie poszkodowani przez los w najrozmaitszych kataklizmach, wojnach i wypadkach bywają jeszcze raz krzywdzeni przez media, dla których stają się wstrząsającym obrazkiem sprzedawanym żądnej sensacji gawiedzi.

Do dziennikarskich poradników i kodeksów etycznych wpisywane są czasami wskazania, jak godzić te sprzeczności, czyli informować bez szokowania. W dokumencie „Zasady etyki dziennikarskiej w Telewizji Polskiej SA” jest zapis: „Dziennikarzowi nie wolno pokazywać na zbliżeniu scen śmierci, osób przeżywających fizyczne lub psychiczne cierpienia, drastycznych skutków katastrof, przestępstw i wojen”. To typowy zapis, podobnie brzmiące dyrektywy ma wiele innych kodeksów na całym świecie. I coraz bardziej mają się one nijak do praktyki.

Zdjęcie Oliviera Laban-Mattei wciąż jeszcze nie mogłoby ukazać się na pierwszych stronach większości opiniotwórczych czasopism, ale na dalszych stronach - i owszem. Na wystawie fotografii prasowej tak wstrząsające zdjęcie w ogóle już nie dziwi. Jutro czy pojutrze wskoczy na „jedynkę”.

Być może obniża się jakiś uśredniony próg wrażliwości i statystyczny konsument mediów może znieść coraz więcej. Być może równa w tym zasługa mediów, które coraz mniej tą wrażliwością się przejmują, szołbiznesu, zwłaszcza kina, w którym brutalność stała się normą, i nowych technologii, bo przecież w Internecie znaleźć można jeszcze bardziej drastyczne obrazy. I możliwe, że wszyscy za to zapłacimy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie