Kryminał story, czyli żyletką w oko

Redakcja
Popełnione przez nich zbrodnie wstrząsnęły opinią publiczną. Głośne procesy, spektakularne wyroki. Dziś albo siedzą w więzieniach w naszym regionie, albo odliczają dni na wolności.

Popełnione przez nich zbrodnie wstrząsnęły opinią publiczną. Głośne procesy, spektakularne wyroki. Dziś albo siedzą w więzieniach w naszym regionie, albo odliczają dni na wolności.

<!** Image 3 align=right alt="Image 82207" sub="Ludwik Jaksztas, malarz o międzynarodowej sławie, trafił do Zakładu Karnego w podwłocławskim Mielęcinie za usiłowanie zabójstwa żony. Powyższe dzieło wykonał tam podczas odbywania kary. Artysta jest już na wolności / Rys. Ludwik Jaksztas">Znany z głośnych nazwisk był swego czasu Zakład Karny w Mielęcinie pod Włocławkiem, m.in. za sprawą Więziennego Klubu Literackiego Bartnicka 10 (adres więzienia).

Odbywał tu karę i udzielał się artystycznie choćby malarz o międzynarodowej sławie Ludwik Jaksztas (usiłowanie zabójstwa żony). Opatrzył swoimi rysunkami kilka książek, wydanych przez Bartnicką 10 i zorganizował parę wystaw. Jedna z nich odbyła się za murami. Do podwłocławskiego więzienia przyjeżdżały szkolne wycieczki, by podziwiać obrazy artysty.

- Mieliśmy też wystawę na wolności, do której napisałem kilka tekstów - mówi założyciel klubu, wychowawca Ryszard Seroczyński. Dodaje, że był to prawdopodobnie jedyny jak dotąd przykład współpracy artystycznej osadzonego z „klawiszem”.

Jaksztas cieszy się już wolnością, wyrok odsiedział co do dnia, odrzucając możliwość wyjścia na przedterminowe warunkowe zwolnienie.

Zabójca z duszą poety

Przez bibliotekę Seroczyńskiego przewinęła się spora grupa skazanych na ciężkie przestępstwa. Piotr Konca, były żołnierz Legii Cudzoziemskiej i literat (25 lat za zabójstwo) był negatywnym bohaterem mediów na początku lat 90. „Byli legioniści dostali wyroki za brutalny mord” - pisano w 1993 roku w jednej z warszawskich gazet. Był to w tamtym czasie najgłośniejszy w kraju proces o zabójstwo.

Konca jako jedyny chyba skazany w historii polskiego więziennictwa, wygrał później wolnościowy konkurs literacki dla profesjonalnych pisarzy. Nagrody nie odebrał osobiście, bo w tym czasie siedział. Jury nie miało pojęcia, że autor zwycięskiego opowiadania „Afryka” to zabójca z Legii (niedawno wrócił za więzienne mury po przerwie w karze, udzielonej z powodów zdrowotnych).

<!** reklama>Najbardziej medialni przestępcy ostatnich lat, którzy gościli w zakładach karnych w naszym regionie, to Artur Bryliński i Sławomir Sikora (obaj na wolności). Popełnione przez nich podwójne zabójstwo nękających ich oprawców, stało się kanwą scenariusza głośnego filmu „Dług”.

O mężczyznach powstało mnóstwo reportaży prasowych i telewizyjnych. Obydwaj założyli w Internecie swoje strony. Sikora wydał (już na wolności) dwie książki. Niedawno przyczynił się do zatrzymania w Islandii groźnego przestępcy z Włocławka.

W Mielęcinie odbywa karę także Piotr B., były żołnierz zawodowy i poeta. Został skazany za zastrzelenie trzech mężczyzn. Stało się o nim głośno, gdy wytoczył proces o plagiat liderowi grupy Ich Troje Michałowi Wiśniewskiemu.

Grudziądzka trójca

Niedawno na łamach „Polityki” ukazał się reportaż o trzech zabójczyniach, których procesy przyciągały uwagę opinii publicznej w latach 90. Monika Osińska, Małgorzata Rozumecka i Monika Szymańska odsiadują kary więzienia w Zakładzie Karnym w Grudziądzu.

W tym samym mieście, ale w więzieniu dla mężczyzn przebywał jeszcze cztery lata temu Tomasz W. z Bydgoszczy, psychopatyczny sprawca przemocy wobec kobiet. Swego czasu głośno było w mediach o wymyślnych torturach, jakim mężczyzna poddawał swoje byłe żony. Przeniesiono go później do Koronowa, gdzie siedzą recydywiści. Wyszedł na wolność w lutym 2007 roku.

Równie ponura postać to niejaki Jacek B., podwójny morderca, skazany na dożywocie za mordy ze szczególnym okrucieństwem na sąsiadce Dominice M. i nieletnim Dawidzie K., popełnione w latach 90. Jego domem jest cela w Zakładzie Karnym w Potulicach.

Może nie tak medialnych, ale za to specyficznych przestępców od kilku lat gości więzienie w bydgoskim Fordonie, a konkretnie znajdujący się tam jedyny w Polsce oddział dla inwalidów wzroku.

Jeszcze niedawno w więzieniu przebywali dwaj mężczyźni skazani za zabójstwa w latach 80. na kary śmierci. W obu przypadkach najsurowszy wyrok zmieniono na kary więzienia, po 25 lat, z powodu inwalidztwa skazanych. Obaj są na wolności. Roman M., by uniknąć kary śmierci, wbił sobie w gałki oczne rozgrzany drut, a Mirosław W. pociął w tym samym celu oczy żyletką.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie