Kto kocha, ten uciuła...

Justyna Tota
Justyna Tota
Wysoka jakość zwykle kosztuje, można więc polować na promocje, odkładać co miesiąc pieniądze lub czekać, aż dostanie się prezent. Wydawcy widzą jeszcze inne wyjście.

Wysoka jakość zwykle kosztuje, można więc polować na promocje, odkładać co miesiąc pieniądze lub czekać, aż dostanie się prezent. Wydawcy widzą jeszcze inne wyjście.

Choć złocenia, tłoczenia czy lakier punktowy na okładce to dziś już żadna nowość, a kredowy papier, profesjonalne zdjęcia i opracowanie graficzne spójne z zawartością książki plus dbałość o poprawność językową i wartość merytoryczną treści jest - według wydawców - standardem pięknych wydań, to jednak...

- Tego typu książki są chętnie oglądane, ale, niestety, dość często odstawiane z powrotem na półkę ze względu na cenę - przyznaje Maria Krzyżaniak z księgarni „Matras”. - Jeżeli ktoś bardzo chce sobie taką książkę sprawić, to po prostu zbiera pieniążki i dopiero za jakiś czas ją kupuje.<!** reklama>

Na prezent, na raty

Również Maria Senska, prezes Bydgoskiego Domu Wydawniczego „Margrafsen” przyznaje, że po piękny album jako dokument czasu, wpisujący się w dziedzictwo naszej kultury, dla siebie sięgamy coraz rzadziej&

- Albumy kupowane są najczęściej po to, żeby zrobić komuś prezent. Zdarza się też, że osoby, które kochają książki, zwracają się do mnie z prośbą, żeby sprzedać im książkę na raty - mówi Maria Senska.

- „Tajemnicze historie. Ludzie, miejsca i osobliwości zasypane piaskami czasu” - 49,90 złotych minus 25 procent rabatu. Kolejna piękna rzecz „Zamki państwa krzyżackiego w Polsce” za 45 złotych i też rabat. Mogłabym wymieniać jeszcze bardzo dużo tytułów - zachęca pani w księgarni.

Przeceny jednak nie obejmują nowości, a wydawcy narzekają, że księgarnie nakładają zbyt wysokie marże, dochodzące niekiedy nawet do 100 procent, co powoduje znaczne dysproporcje między ceną książki, która wychodzi od wydawcy, a proponowaną czytelnikowi w księgarni.

- Dlatego mam nadzieję, że niebawem uda nam się otworzyć tak zwaną bydgoską witrynę wydawców i twórców w Centrum Informacji. Da ona szansę nie tylko bydgoszczanom, ale i wszystkim przyjezdnym, żeby w centrum miasta kupić książkę czy album w zupełnie innej cenie niż ta w księgarni - mówi Maria Senska.

Czy torunianie mogą liczyć na podobną inicjatywę w grodzie Kopernika? W Urzędzie Miasta wyrażono chęć rozważenia takiego pomysłu. Zanim jednak dobre chęci zmienią się w konkretne działania, za dobrej jakości wydania trzeba płacić i to niemało.

Książka jak dziecko

Czy zatem opłaca się wydawać piękne książki, skoro dla przeciętnego Polaka są one za drogie?

- Mogę tylko powiedzieć, że opłaca się być konsekwentnym i wierzyć w sens swojej pracy - mówi Jacek Soliński, który razem z Janem Kają wydawaniem książek zajmują się od przeszło 30 lat, mając na koncie blisko 200 tytułów. Jednym z najnowszych jest album „Bydgoszcz Jerzego Riegla i poetów”.

- To, co robimy, z pewnością nie opłaca się finansowo, ale przecież nie o to chodzi - dodaje Jacek Soliński. - Jest wiele dobrych wydawnictw, ale to są przedsiębiorstwa, które starają się dopasować do ducha czasu, a nam chodzi o coś zupełnie innego.

Również Maria Senska jako szefowa „Margrafsena”, obchodzącego w tym roku jubileusz 20-lecia, przyznaje, że dla wydawcy każda książka jest jak dziecko, z którym wiążą się emocje i wspomnienia. - Do końca życia z wielkim wzruszeniem będę wspominać audiencję u Ojca Świętego Jana Pawła II. Wręczałam papieżowi album „Droga życia kardynała Stefana Wyszyńskiego” - za który otrzymaliśmy nagrodę Feniksa - i album o nim samym „Papież Jan Paweł II z Wojskiem Polskim i świata” - mówi pani prezes.

Faktem jednak jest, że dziś podejmowanie ryzyka wydawniczego w całości przez wydawcę jest bardzo mało opłacalne. Dlatego wydawnictwa szukają różnych możliwości. Jedną z nich jest zachęcenie innych do współwydania.

- Gdy zależy nam, aby wydać coś, co ma szansę zostać dziełem, składamy oferty wydawnicze. Jeśli spotkają się z odpowiednim zainteresowaniem, łatwiej nam podjąć się wydania na przykład pięknego albumu, bo w ten sposób mamy zapewnienie, że ktoś kupi pewną część nakładu - wyjaśnia prezes „Margrafsena” i zapewnia, że piękna książka nie musi być albumem. - Nawet zwykłe opracowanie, krótkie opowiadanie czy zbiór poezji mogą stać się dziełem sztuki edytorskiej, za które wydawcy otrzymają wyróżnienia i nagrody.

Okazja? Dobry tekst

Przyjęło się też myśleć, że jeśli ukazuje się wyjątkowe wydanie, to powodem muszą być równie wyjątkowe okoliczności.

- Oczywiście, nic nie dzieje się bez powodu, choć powodem do ukazania się dzieła edytorskiego nie zawsze musi być okoliczność dziejowa. Wystarczy świetny materiał fotograficzny i takaż treść - przyznaje prezes Senska. - Jeśli natomiast jest szczególny powód - choćby pontyfikat Jana Pawła II - to świetnie, warto go udokumentować elegancko i trwale, aby ocalić od zapomnienia. Czy dla wydawcy może być coś piękniejszego?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie