Lewobrzeżny Toruń schodzi na psy?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Część właścicieli psów nie dorosła do roli ich opiekunów. Mogłaby ich jakoś zdyscyplinować straż miejska, jednak jej funkcjonariusze, zdaniem mieszkańców, są na Stawkach wyjątkowymi gośćmi.

Część właścicieli psów nie dorosła do roli ich opiekunów. Mogłaby ich jakoś zdyscyplinować straż miejska, jednak jej funkcjonariusze, zdaniem mieszkańców, są na Stawkach wyjątkowymi gośćmi.

- W zeszłym roku Toruń był obwieszony plakatami, których autorzy kazali nam pokochać psie odchody, tymczasem to nie jest jedyny problem spowodowany przez właścicieli psów, z którym władze miasta nie mogą sobie poradzić - mówi pani Krystyna mieszkająca na Stawkach. - Po naszym osiedlu biega sporo, często dużych psów, które nie mają kagańców. Niektóre zwierzęta podczas tych spacerów nie mają zresztą nawet opiekunów, w naszej okolicy kilka osób zostało już dość dotkliwie pogryzionych. Straż miejska się u nas raczej nie pojawia, a właściciele psów nic sobie nie robią, gdy to my zwracamy im uwagę.

<!** reklama>Zgodnie z przepisami kaganiec nie jest obowiązkowym elementem, w który musi być zaopatrzony spacerujący pies. Powinien być jednak trzymany na smyczy, a poza tym psy ras uznanych w specjalnym rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych za niebezpieczne, muszą zostać zarejestrowane.

- W Toruniu w tej chwili dotyczy to 178 psów, najwięcej, bo 150 zarejestrowano w 1999 roku, gdy ten przepis wszedł w życie - tłumaczy Sylwia Derengowska z toruńskiego magistratu.

Najgroźniejsze mieszańce

Na ulicach najbardziej niebezpieczne nie są jednak rodowodowi posiadacze wielkich paszcz i pazurów, ale różne mieszańce. Na nie przepisy nie zwracają uwagi, duże psy nierasowe mogą więc cieszyć się pełną swobodą, na jaką pozwolą im właściciele. Mogą być trzymane w zbyt ciasnych mieszkaniach, mogą biegać gdzie i jak im się podoba. No, chyba że są chartami, w ich przypadku jest paragraf, który każe rejestrować również mieszańce. Jeśli zaś chodzi o dyscyplinujący wpływ straży miejskiej, której na Stawkach podobno nie widać...

Straż miejska robi co może

- Patrole są na terenie całego miasta, jest to więc teren dość rozległy. Nie możemy stać w jednymi miejscu, nie ma jednak możliwości, żebyśmy nie zareagowali na zgłoszenie - odpiera zarzuty Jarosław Paralusz, rzecznik Straży Miejskiej w Toruniu. - W ubiegłym roku odnotowaliśmy 571 interwencji wobec właścicieli, którzy nie zachowali odpowiednich środków ostrożności przy trzymaniu psów, wystawiliśmy 97 mandatów, a poza tym skierowaliśmy 12 wniosków do sądu.

Skoro żadne zgłoszenie nie pozostaje bez odzewu, mieszkańcom lewobrzeżnej części Torunia nie pozostaje nic innego, jak zaprzyjaźnić się z numerem telefonu alarmowego straży miejskiej: 986. W tym wypadku jednak służby porządkowe mogą tylko pomóc uzdrowić sytuację, poważny rachunek sumienia powinni zrobić przede wszystkim właściciele czworonogów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie