Między nami brzydalami - czyli jak skutecznie obnażyć swoją duszę w sieci (felieton)

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski

Media społecznościowe zawsze budziły we mnie niepokój, a nawet strach. No bo czyż można wymyśleć lepszą maszynerię do obnażania tego, co nam w duszy gra? A przecież w duszach to może i niekiedy gra nam pięknie, a często rzępoli wyjątkowo paskudnie.

I potem człowiek płacze nad dolą bliźnich, bo czyż jest coś smutniejszego, niż te posty utkane z kompleksów i marzeń, żeby być kimś tak pięknym, jak w tych postach, a nie takim brzydalem, jak w realu? Albo coś smutniejszego, niż te komentarze wredne, z których aż bije dramat zawistnego komentatora? Problem z obnażaniem dusz dotyczy niestety nie tylko nas, prostych szaraczków, ale i ludzi urzędowych. I wtedy robi się problem większy, bo zepsuć można znacznie więcej. Jak ten pan Broniarz przysłowiowy, co na TT wołał, żeby nie eksperymentować na nauczycielach szczepionkami.

Ale zajmijmy się strzałami tygodnia, co to objawiły się za sprawą dwóch panów, związanych z resortem edukacji. I to objawiły się w momencie, kiedy po pandemii i zdalnej symulacji normalnej pracy oświacie naprawdę lekko nie jest - i jeśli chodzi o nauczanie, i o wychowanie. Ale nie o tym piszą panowie dwaj.

Pan doktor habilitowany Szumiło z miasta Lublina napisał na przykład na FB, że w finale Euro Anglików zgubiła poprawność polityczna, bo - jak pan doktor podejrzewa - o wystawieniu do rzutów karnych aż trzech czarnoskórych piłkarzy, którzy spudłowali, zadecydował parytet rasowy. I czego dowiadujemy się po tym wpisie? Po pierwsze, że pan ekspert lubi wypowiadać się na tematy, o których nie ma bladego pojęcia, co jest lekko niepokojące, jak na eksperta. A po drugie, że poprawność polityczna to jakiś demon, który zmusza prostaczków do robienia głupot. Zabawne, ale też jako młodzianek tak sądziłem, zwłaszcza gdy oglądałem start akcji poprawnościowej za Wielką Wodą. Tyle, że po paru dekadach widać, że zmieniła ona mentalność człowieczą – i to jednak głównie w dobrą stronę.

Myśl doktora habilitowanego Skrzydlewskiego – a jakże, z miasta Lublina – padła gdzie indziej, ale w sieci furorę robi taką, jak jakiś wiral z cudnym kotkiem. Otóż pan doktor przy omawianiu priorytetów na nowy rok szkolny stwierdził, że niebywale istotne jest właściwe wychowanie dziewczynek, czyli „ugruntowanie do cnót niewieścich”. I czego tu się dowiadujemy? Nie za wiele, bo nie do końca wiadomo, o jakie cnoty chodzi, choć pan doktor szeroko wyjaśnia, co z tymi dzisiejszymi kobietami jest nie tak. Nie wiemy też, czy szkoły będą ugruntowywać również do cech męskich, czy te już mamy w narodzie należycie ugruntowane. Wiemy za to, że przekaz eksperta od edukacji jest wyjątkowo nieedukacyjny. Zrozumiano go tak, że współczesne nastolatki będą rychtowane do ról jakichś archaicznych białogłów. Chyba, że dokładnie o to chodzi, ale to z kolei ma skazę śmiertelną już u zarania. Jest po prostu kompletnie niewykonalne.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie