Od biedy mogą się najeść kredy?

Monika Żuchlińska
Trąbki, gwizdki i kołatki - tak wyposażonych, protestujących wczoraj nauczycieli było widać i słychać z daleka. Pod Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy z całego regionu zjechało ich kilkuset.

Trąbki, gwizdki i kołatki - tak wyposażonych, protestujących wczoraj nauczycieli było widać i słychać z daleka. Pod Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy z całego regionu zjechało ich kilkuset.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82983" sub="Kilkuset nauczycieli z Kujaw i Pomorza głośno protestowało. Podobne pikiety przed urzędami wojewódzkimi zorganizowano w pozostałych 15 regionach. Fot. Dariusz Bloch">Po raz pierwszy od 18 lat jedna manifestacja ściągnęła przedstawicieli wszystkich związków zawodowych. Przed urzędem powiewały flagi oświatowej „Solidarności”, Związku Nauczycielstwa Polskiego, „Solidarności-Oświaty”, a nawet Forum Związków Zawodowych, które popiera żądania nauczycieli. A te dotyczą nie tylko wyższych płac. - Wynagrodzenia dla nas to jedno, ale domagamy się też więcej pieniędzy na oświatę. Teraz jej utrzymaniem w dużej mierze obarcza się samorządy, co kończy się często, tak jak w Bydgoszczy, ekonomicznymi decyzjami o likwidacji szkół - mówi Maria Naparty, szefowa nauczycielskiej „Solidarności”.

Pod urzędem zabrali się ci, którzy przy tablicy spędzili ponad 20 lat, ale także spora grupa pracujących w zawodzie od niedawna. Na transparentach wspólne hasła: „Cud premiera do szkół nie dociera”, „Wykształcenie wyższe, wynagrodzenie najniższe”, „Od biedy możemy się najeść kredy”. - Pracuję w szkole trzeci rok. Moi znajomi śmieją się ze mnie, że taka ze mnie siłaczka, w soboty prowadzę kółko teatralne, a popołudniami nie mam czasu, żeby się z nimi spotkać, bo się przygotowuję do lekcji. Na koniec miesiąca dostaję około 1100 złotych i sama się zastanawiam, jak długo tak jeszcze pociągnę - zwierza się polonistka z bydgoskiego gimnazjum, jedna z kilkuset zgromadzonych pod urzędem. A nastroje w szkołach są coraz gorsze. Wczoraj pedagodzy mówili jednogłośnie, że jeśli ogólnopolski protest nie pobudzi rządzących do działania, 27 maja zabraknie ich w szkołach.

<!** reklama>Związkowcy swoje najważniejsze postulaty - a domagają się nie tylko większych pieniędzy, ale także utrzymania praw i przywilejów wynikających z Karty nauczyciela, zwłaszcza uprawnień do wcześniejszej emerytury - zawarli w porozumieniu, które wczoraj przekazali na ręce wojewody, Rafała Bruskiego. Jednak nie przyszło im to łatwo. - Tak właśnie wygląda dialog z rządem - skomentował Grzegorz Gruchlik z ZNP, gdy mimo głośnego zaproszenia, do protestujących nikt nie wyszedł. Gdy jednak przedstawiciele związkowców udali się do gabinetu wojewody, Rafał Bruski podjechał pod urząd. - Przepraszam za spóźnienie, chociaż się z państwem nie umawiałem - przywitał protestujących. Nauczyciele wręczyli jednak wojewodzie swoje postulaty oraz... srebrny dzwonek. - To ostatni dzwonek dla rządu RP - grzmieli nauczyciele.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie