Pacjent może zyskać

Mariola Lorenczewska
Rozmowa z doktorem SŁAWOMIREM BADURKIEM, rzecznikiem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, o likwidacji kilku jednostek należących do tej lecznicy.

Rozmowa z doktorem SŁAWOMIREM BADURKIEM, rzecznikiem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu, o likwidacji kilku jednostek należących do tej lecznicy.

<!** Image 2 align=none alt="Image 172330" sub="Doktor Sławomir Badurek zapewnia, że zmiany wprowadzane w szpitalach nie zagrażają bezpieczeństwu chorych Fot. Archiwum">Uchwała sejmiku województwa ogranicza działalność szpitala, likwidując działające w jego strukturach trzy pracownie w Zakładzie Patomorfologii, pracownię histopatologiczną w szpitalu dziecięcym i poradnię hematologiczną w zespole poradni specjalistycznych. Jakie jest uzasadnienie tych zmian?

Te pracownie, czyli technik specjalnych i badań doraźnych na Bielanach oraz histopatologii na Bielanach i w szpitalu dziecięcym, są oczywiście szpitalowi potrzebne, ale niekoniecznie muszą być w tym miejscu. My współpracujemy od kilku lat z niepublicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej „Patolog”, którego pracownia profilaktyki i diagnostyki onkologicznej przejmie funkcje tych pracowni na potrzeby Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, czyli Bielan, i dziecięcego. „Patologa” prowadzi lekarz, który był kiedyś naszym pracownikiem i postanowił stworzyć zakład świadczący tego rodzaju usługi. Szpital ma z nim umowę. Ta umowa zostanie po prostu rozszerzona. Z punktu widzenia pacjentów nic się nie zmieni.

<!** reklama>Zrezygnowaliście też z poradni hematologicznej. Oddaliście tym samym pole szpitalowi miejskiemu na Batorego, w którym jest taka poradnia i ona przejmuje pacjentów. To coś nowego we wzajemnych relacjach.

Kierownik poradni hematologicznej na Bielanach poszła na emeryturę. My nie mamy w szpitalu oddziału hematologii. Nie widzieliśmy nawet sensu zabiegania o jego utworzenie. Ma przecież taki oddział i poradnię szpital przy Batorego i tam trafili pacjenci z naszej poradni. Procedury są zresztą takie, że każda poradnia specjalistyczna musi mieć specjalistę. U nas takiej osoby zabrakło, stąd decyzja o wygaszeniu. Poradnia specjalistyczna powinna być naturalnym uzupełnieniem oddziału. Najlepiej, jeśli działa przy swojej macierzystej lecznicy.

Czy na powierzenie badań zewnętrznej firmie był przetarg? W przypadku firmy „Impel”, która wygrała przetarg na sprzątanie, było to tylko formalnością, bo zajmuje się tym od lat. Niektórzy pracownicy, którzy musieli przejść do „Impela”, mają o to do dyrekcji pretensje.

Szpital musi liczyć pieniądze. Wartość kontraktu z NFZ jest na poziomie lat ubiegłych, a koszty utrzymania znacznie wzrosły. Chodzi więc o to, żeby zracjonalizować wydatki. Szuka się rozwiązań typu outsoursing. Chciałbym podkreślić, że ten kierunek zaczął się w szpitalu od lekarzy, z którymi zawierane są kontrakty. To, że przetarg na sprzątanie wygrał „Impel”, jest naturalną koleją rzeczy. „Impel” ma dbać o czystość. Nas interesuje przede wszystkim, czy pod tym względem się poprawiło, czy nie. A jest dużo lepiej niż dawniej. Nie wykluczam, że analogicznie może się zdarzyć w przypadku „Patologa” i za jakiś czas szpital ogłosi konkurs.

Czy coś się zmieni, jeśli chodzi o płacenie za badania i oczekiwanie na wyniki?

Żadnych opłat ze strony pacjenta nie będzie. Można się spodziewać, że czas oczekiwania na przykład na wyniki badań histopatologicznych nawet się skróci. Jest duża szansa na poprawę, bo szpital ma zawsze trochę lepszą pozycję negocjacyjną.


Opinia. Porady hematologiczne są mizernie wyceniane przez NFZ


<!** Image 3 align=left alt="Image 172331" >Małgorzata Całbecka, ordynator Oddziału Hematologii Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu, o nowych zadaniach i wycenach:


- Pacjentów poradni hematologicznej ze szpitala wojewódzkiego na Bielanach przejęliśmy praktycznie już półtora roku temu. Od tamtej pory są oni do nas kierowani. Kierownik tej poradni przeszła na emeryturę. Próbowałam nawet ściągnąć ją do nas, ale, niestety, nie zdecydowała się. Nam w związku z tym trochę NFZ zwiększył kontrakt, jednak nie w pełni nas on satysfakcjonuje. Taka poradnia na Bielanach rzeczywiście nie była potrzebna. W sumie przybyło nam około 300-400 pacjentów, którzy wymagają stałej opieki specjalistycznej do końca życia. Są to osoby z lżejszymi postaciami chorób nowotworowych krwi. One nie wymagają jednak leczenia szpitalnego. Jeśli pacjent raz trafia do nas na oddział, zawsze jest pacjentem poradni hematologicznej przy Batorego. Niestety, muszę stwierdzić, że porady hematologiczne są bardzo mizernie wyceniane przez fundusz. A są to przecież wizyty kosztowne, czasochłonne. Pacjentom trzeba wykonywać badania. Dlatego jesteśmy pod kreską. Jeśli mamy nadwykonania, nie są one przez NFZ zapłacone. Trzeba przyznać, że często przeżywamy poważny dylemat, co robić. Czy może kierować chorego do szpitala? Pobyt w szpitalu jest jednak dużo droższy niż wizyta pacjenta w poradni. Z punktu widzenia zarówno pacjenta, jak i szpitala, a nawet funduszu, zdecydowanie korzystniej z wielu względów byłoby, gdyby na poziomie poradni można było zrobić pacjentowi wszystkie potrzebne badania diagnostyczne, ale tak nie jest. Są ograniczenia, których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. W naszej poradni aktualnie zapisanych jest około 1500 pacjentów z całego byłego województwa toruńskiego. Sporadycznie przyjeżdżają też chorzy z terenów zachodniej Polski. Jesteśmy jednym z dwóch ośrodków w województwie kujawsko-pomorskim, a pacjentów jest coraz więcej. W naszej poradni hematologicznej przyjmuje trzech specjalistów.(ml)

 

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie