Podeszwy znowu w ogniu

Marcin Dutkowski
Ponad osiem godzin trwało gaszenie ognia w fabryce MSU, który wybuchł w niedzielę wieczorem - niemal dokładnie rok od poprzedniego pożaru w tym samym miejscu.

Ponad osiem godzin trwało gaszenie ognia w fabryce MSU, który wybuchł w niedzielę wieczorem - niemal dokładnie rok od poprzedniego pożaru w tym samym miejscu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169301" sub="Po niedzielnym pożarze już wczoraj produkcja w grudziądzkiej fabryce MSU została wznowiona Fot. Robert Małecki">- Zgłoszenie o pożarze w produkującej podeszwy z tworzyw sztucznych fabryce MSU, znajdującej się przy Szosie Toruńskiej, otrzymaliśmy o godzinie 20.26 - relacjonuje st. bryg. Leszek Głowacki, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Grudziądzu. - Pierwsze dwa zastępy przybyły na miejsce o godzinie 20.31. Okazało się, że pali się w pomieszczeniu wentylatorni. Pożar rozprzestrzeniał się przewodami wentylacyjnymi. Ogniem objęty był też dach, na którym widoczne były płomienie.

W szczytowym momencie na miejscu zdarzenia było 16 samochodów pożarniczo-gaśniczych i specjalnych oraz 3 operacyjne. Z pożarem walczyło w sumie 64 strażaków. Ogień przestał się rozprzestrzeniać po mniej więcej godzinie, ale cała akcja trwała aż do 4.41, czyli ponad 8 godzin.

<!** reklama>- Pożarem objęta była bowiem powierzchnia około tysiąca metrów kwadratowych dachu - wyjaśnia Leszek Głowacki. - Na szczęście nikomu nic się nie stało. Siedemnastu pracowników ewakuowało się jeszcze przed naszym przybyciem. Nie ucierpiał też żaden ze strażaków.

To była jak dotąd największa w tym roku akcja, w jakiej brali udział grudziądzcy strażacy. Ustaleniem przyczyny pożaru zajmą się biegli. Wczoraj na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Trwały oględziny miejsca pożaru i przesłuchania świadków. Z nieoficjalnych informacji wynika, że straty mogą sięgać nawet 3 milionów złotych. Zakład, pomimo sporych zniszczeń, wznowił wczoraj pracę.

- Wznowiliśmy już część produkcji, reszta zostanie uruchomiona we wtorek do godziny 14 - powiedział nam wczoraj przez telefon Piotr Szostak, prezes MSU. Zapewnił jednocześnie, że z powodu pożaru na pewno nie będzie zwolnień pracowników.

Przypomnijmy - poprzedni pożar wybuchł w MSU prawie dokładnie rok temu - 25 marca 2010 - również w godzinach wieczornych. Palić zaczęło się w jednym z pomieszczeń produkcyjnych. Wówczas ogień również rozprzestrzenił się na dach. W akcji uczestniczyło wówczas 46 strażaków. Jeden z nich zwichnął staw skokowy. Straty oszacowano na około pół miliona złotych.

Największych zniszczeń ogień dokonał jak dotąd w fabryce świec Mueller w Białym Borze. We wrześniu 2006 roku całkowicie spłonęła jedna z pięciu hal produkcyjnych o powierzchni 4 tysięcy metrów kwadratowych. W czasie pożaru ranne zostały cztery osoby, w tym trzech strażaków. Akcja trwała ponad 20 godzin. Brało w niej udział 9 zastępów PSP i 19 zastępców OSP (w sumie 117 strażaków). Straty materialne wyniosły 10 mln zł.**

Warto wiedzieć

  • MSU - jak można przeczytać na stronie internetowej firmy - jest największym w Polsce i jednym z największych w Europie producentem podeszew z kauczuków termoplastycznych oraz poliuretanów.
  • Spółka działa na rynku od 1987 roku. Posiada nowoczesny park maszynowy, własne laboratorium oraz biuro projektowe.
  • Podeszwy wyprodukowane w grudziądzkim zakładzie trafiają do największych polskich i zagranicznych producentów obuwia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie