Podróż maturzystów w czasie

Redakcja
Rozmowa z Joanną Kowalkowską, najmłodszą kandydatką do Rady Gminy Brodnica, maturzystką III LO, która od dwóch lat pisze książkę.

Rozmowa z Joanną Kowalkowską, najmłodszą kandydatką do Rady Gminy Brodnica, maturzystką III LO, która od dwóch lat pisze książkę.

<!** Image 2 align=right alt="Image 165884" sub="- Moim marzeniem jest dostać się do Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi na
kierunek scenopisarstwo - mówi Joanna Kowalkowska / Fot. Paweł Kędzia">Dlaczego zdecydowałaś się kandydować do rady?

- Zdecydowałam się kandydować do samorządu,aby mieć wpływ na to co się dzieje w mojej małej ojczyźnie. Nie ukrywałam, że najbardziej zależało mi na bezpieczeństwie. Na zakręcie, przy którym mieszkam zginęło już wiele osób, w tym moja sześćdziesięcioletnia babcia i przez lata nikt nie chciał na tym feralnym zakręcie postawić ograniczenia. Wszystko się zmieniło kiedy poprosiłam o pomoc redakcję Waszej gazety. Za to do tej pory jestem bardzo wdzięczna. Chciałam także działać na rzecz małych dzieci i młodzieży. Organizować dla nich zajęcia, których naprawdę brak. Przede wszystkim chciałam słuchać ludzi, bo chyba jestem w tym całkiem niezła.

Czy śledziłaś, kto się dostał do rady z twojego okręgu?

Oczywiście, że śledziłam kto się dostał. Nie mogłoby być inaczej. Mam nadzieję, że wybrana przez wyborców rada spełni ich oczekiwania. Choć z tym jak wiadomo różnie bywa. Na pewno nie będę patrzyła na wszystko z obojętnością i jeśli coś będzie nie tak, to będę o tym głośno mówiła.

Swoją przyszłość wiążesz z samorządem, administracją? Wybierasz studia w tym kierunku?

Na razie swojej przyszłości nie wiążę z samorządem. Pomagać można na inne sposoby, a walka polityczna chyba nie do końca jest dla mnie. Wybory bardzo wiele mnie nauczyły. Nabrałam doświadczenia, stałam się odważniejsza, nauczyłam się rozmawiać z ludźmi i jest to dla mnie rzeczą bezcenną. Przy okazji wypełniłam setki papierków potrzebnych do założenia własnego komitetu i to też jest dla mnie ważna lekcja. Zawiedli mnie tylko niektórzy ludzie. Nienawidzę kiedy ktoś mnie oszukuje, słodzi mi. Prawda jest w moim życiu kluczowa i wymagam jej od innych. Niestety, życie bywa brutalne.

Mimo wszystko dalej jestem optymistką. Jeśli chodzi o kierunek studiów to nie będzie to z pewnością administracja. Jestem urodzoną humanistką, więc biorę pod uwagę takie kierunki jak dziennikarstwo, politologia. Jednak moim marzeniem jest dostać się do Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi na kierunek scenopisarstwo. Jednak o to będzie trudno także ze względów finansowych.
Po studiach chciałabym wrócić do mojej ukochanej Szczuki. Nie pociąga mnie ciągłe życie w wielkim mieście. Odpowiada mi spokój, cisza, świeże powietrze. Dzięki temu spokojnie mogę pisać książkę, scenariusze, co tylko mi wpadnie do głowy.

<!** reklama>Twój kolega i rówieśnik pisze książkę, a jak się dowiedziałem ty już swoją kończysz. O czym jest?

Książkę pt. "Zatraceni w czasie" piszę od prawie dwóch lat. Najpierw musiałam zebrać dość szeroką dokumentację, ponieważ książka jest o klasie maturalnej o profilu humanistycznym przenoszącej się wraz ze swoją wychowawczynią do obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau.

Nauczycielka chciała pokazać swoim uczniom jak mają dobrze, że łóżko, chleb to coś wspaniałego, wyjątkowego. Podczas przenoszenia zmieniły się ich wyglądy i to już było dla nich czymś przedziwnym. Zwłaszcza dla zapatrzonych w siebie narcyzów, którzy nagle stali się łysi i wychudzeni. Miała to być godzinna, krótka podróż tak się jednak nie stało i uczniowie ze swoją nauczycielką nie są w stanie się wydostać. Patrzą na śmierć, okrucieństwa, o których nawet im się nie śniło, co więcej sami walczą o przeżycie. Zmieniają się ich priorytety.

Już nie marzą o nowych modelach telefonów a o chlebie, o przeżyciu. Akcja książki dzieje się na dwóch płaszczyznach. W obozie i we współczesności, gdzie nagle znika klasa. Jest to sytuacja, która nie miała nigdy miejsca. Ukazuje losy rodzin uczniów, reakcje prasy, policji. Fragmenty mojej książki spotykają się z bardzo pozytywnym odbiorem. Zarówno wśród rówieśników jak i osób starszych. Niektórym zdarza się nawet płakać.

Mam kilku dobrych recenzentów. Przede wszystkim kolegę, który zawsze bardzo rzetelnie wskazuje mi co mam jeszcze poprawić, a co mu się bardzo podoba. Sama pisząc doznaję wielu emocji, bo rzeczy o których piszę nie są łatwe i wydarzyły się niestety naprawdę. Swoją pomoc i wsparcie od początku daje mi mój nauczyciel WOS-u, pan Radosław Stawski. Mogę się do niego zwrócić z każdym pytaniem i wątpliwością. Wspierają mnie bardzo również moi rodzice, siostry, przyjaciele i znajomi. Nie ma nic przyjemniejszego jak widzę, że to co napiszę komuś sie naprawdę podoba i nie może uwierzyć, że to napisała licealistka.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie