Radosne rżenie Lorda

Tekst: Szymon Spandowski Zdjęcia: Grzegorz Olkowski
Zadudniły na zmarzniętej ziemi końskie kopyta! Nieco ciszej wtórowały im przytupywania hodowców i miłośników tych szlachetnych zwierząt, bowiem podczas pokazu ogierów w Grabowcu mróz był tak tęgi, że widzowie stawali się bardziej zimnokrwiści od zwierząt.

Zadudniły na zmarzniętej ziemi końskie kopyta! Nieco ciszej wtórowały im przytupywania hodowców i miłośników tych szlachetnych zwierząt, bowiem podczas pokazu ogierów w Grabowcu mróz był tak tęgi, że widzowie stawali się bardziej zimnokrwiści od zwierząt.

Czworonożni bohaterowie tego widowiska: kuce, rumaki zimnokrwiste i ta najszlachetniejsze, sportowe, prezentowały się skacząc przez przeszkody, paradując w zaprzęgach lub pod siodłem. W tym towarzystwie dumnych posiadaczy rozwianych grzyw i różnych domieszek szlachetnej krwi, próżno było szukać Karego, Gniadego czy Deresza (tak się nazywał wierzchowiec Jana Chryzostoma Paska, któremu pisarz poświęcił jeden ze swoich wierszy). Zamiast nich na wybiegu można było spotkać Lorda Liberatora, Rafaela, Mariota, Carlosa, itp. Imiona, choć egzotyczne, nie są jednak przypadkowe.

<!** reklama>- W Polsce pierwszą literę imienia konie dziedziczą po matce - mówi Jarosław Lewandowski, dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Koni, który razem ze stadniną Agrofood ściągnął do Grabowca hodowców z całego regionu.

Pokaz był swego rodzaju końskimi zalotami, ponieważ podkowami dzwoniły ogiery, natomiast na widowni wielu było posiadaczy spadkobierczyń marszałkowskiej Kasztanki, którzy przyjechali tu z myślą o poszerzeniu hodowli. Kibiców było wielu, można więc było pomyśleć, że Polska nadal jest krajem jeźdźców. Bohaterowie Sienkiewiczowskiej trylogii, rozważając ten fenomen gdzieś na stronach „Ogniem i mieczem” doszli do wniosku, że Bóg stworzył konia i kazał różnym narodom go nazwać. Niemiec powiedział Pferd, więc najwyższy kazał mu chodzić pieszo, skoro na jego dzieło powiedział Pfe. Polskie „koń” bardzo się wtedy Stwórcy spodobało, ale później najwyraźniej zmienił zdanie. Dziś polskie jeździectwo jest daleko w tyle za niemieckim.

- Tam jest to sport bardzo popularny, szczególnie wśród ludzi pochodzących ze wsi. U nas rozwija się bardzo mozolnie - dodaje Jarosław Lewandowski.

Na Zachodzie jeździectwo wcale nie jest zarezerwowane dla ludzi bogatych, w Polsce jednak cały czas nie jest rozrywką tanią. Wierzchowiec, któremu można wskoczyć na siodło, by sobie przynajmniej rekreacyjnie pojeździć, kosztuje średnio osiem, dziewięć tysięcy złotych. Trzeba też mu zapewnić utrzymanie...

Zobacz galerię: Radosne rżenie Lorda

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie