Rewolucja, która już była

Aleksander Nalaskowski
Pani minister Kudrycka wzięła się do roboty i postanowiła zreformować szkolnictwo wyższe. Zmiany te media uznały za „rewolucyjne”, co mnie nieco zbulwersowało.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/nalaskowski_aleksander.jpg" >Pani minister Kudrycka wzięła się do roboty i postanowiła zreformować szkolnictwo wyższe. Zmiany te media uznały za „rewolucyjne”, co mnie nieco zbulwersowało.

Bowiem limit ośmiu lat na uzyskanie kolejnego stopnia naukowego funkcjonuje i jest dość restrykcyjnie przestrzegany od co najmniej dekady, jeśli nie dłużej. Konieczność uzyskania pozwolenia na dodatkową pracę tak samo długo obowiązuje. A w wypadku dziekanów, decyzję podejmuje rada wydziału w tajnym głosowaniu. Zezwalanie na studiowanie drugiego kierunku jest limitowane obyczajem. Po prostu dziekani czy podlegli im prodziekani nie wyrażą zgody na studiowanie na ich kierunku jako drugim, jeśli delikwent nie ma wystarczająco wysokiej średniej.

<!** reklama>Wyraźnie widać, że „rewolucyjne” prawo ma usankcjonować zwyczaje i tak już obecne na uczelniach. Zwyczaje stosowane z głową i zrozumieniem specyfiki nauki w jej poszczególnych dyscyplinach.

Jednakże pani minister wydała wojnę nepotyzmowi. W wielu publikacjach czytamy, że ma być „walka z nepotyzmem na uczelniach”. W ten sposób, niby nic, a jednak daje się opinii publicznej czytelny sygnał, że nepotyzm jest istotną i wszechogarniającą polskie uczelnie patologią. Nota bene tak zaczęto przyglądać się również środowiskom prawniczym czy lekarskim. Tak sformułowany zapis o „walce z nepotyzmem” jest szkalowaniem środowiska naukowego i jego tradycji. Dotąd byłem dumny, że nasze trzy pokolenia budowały ten uniwersytet. Teraz, jak się okazuje, powinienem się wstydzić i bać?

Naukowy ród Jaksów, Riedli to kawał historii polskiej nauki. Podobnie można by mówić o palestrze czy dynastiach medycznych. Jak kiedyś powiedział K.T. Toeplitz „syn górnika zawsze będzie lepszym górnikiem”. Liczba osób powiązanych rodzinnie jest doprawdy znikoma. Myślę, że palców dwóch rąk by wystarczyło, by je zliczyć.

Innym dwuznacznym zapisem jest ów o ograniczeniu liczby miejsc pracy. Ono już i tak istniało, i było przestrzegane. Tutaj pokazuje się jednak pracowników naukowych jako nienasyconych chciwców. Ja to widzę inaczej. Moim obowiązkiem jest nie tylko prowadzenie badań, ale i dzielenie się ich wynikami z możliwie największą liczbą odbiorców. Czyż naszą pracą mamy się dzielić tylko z kolegami na zamkniętych konferencjach?

I jeden jeszcze zapis o uproszczeniu procedur habilitacyjnych. Jak upraszczać to, co i tak już proste?! Jeśli ten zapis wejdzie w życie, to habilitująca rada wydziału nawet nie zobaczy i nie usłyszy kandydata do tego ważnego stopnia, dającego naukową i dydaktyczną samodzielność.

Jeśli tak się przyjrzeć proponowanym zmianom, to wniosek nasuwa się jeden: w krótkim czasie mogą one powodować szkodliwe procesy w naszym szkolnictwie wyższym. Czy o to nam chodzi?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie